Dziś rano lekko zaspałem do pracy. Na szczęście jestem szefem, więc jedynym problemem była senność. Pokonując wszystkie poranne trudności, w końcu dotarłem do auta. Wsadzam kluczyk, przekręcam... nic. Drugi raz... też nie odpalił. Wystraszyłem się, ogarnąłem szybko myśli... Zaraz. Przecież to są drzwi. Wsiadłem i odjechałem do roboty.
Dodaj anonimowe wyznanie
myślałam , że auta pomyliłeś :D
@Alias
4:15 ?
Probowałeś odpalić drzwi, a tu psikus. Bo one ani magiczne, ani silnika nie mają ?
Płyyytko
To ja czasami przekręce kluczyk jak auto mi już chodzi. :D Ale w moim przypadku kolor włosów mnie tłumaczy.
Brawo ;) Poprawiłeś mi humor ;) Ja kiedyś wsadziłam kluczyk do stacyjki i przekręciłam. Potem zagadałam się z chłopakiem. Gdy chciałam odjechać okazało się, że wszystkie kontrolki się świecą a pedał gazu nie działa. W panice krzyczę do chłopaka że padł mi akumulator. Dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że kluczyk przekręciłam ale nie do końca...
Haha;) miałam podobnie z wejściem do klatki. Kręcę tym kluczem i kręcę, oczy same się zamykają. Patrzę jeszcze raz co robię źle i czemu te drzwi nie chcą się otworzyć. Klucze dobre, klatka zła. I tak o to przez 10 min zaspana usiłowałam dostać się do cudzej klatki. Brawo ja:)
Kolega informatyk?