Do wszystkich dziewczyn, które wypłakują się na ramieniu przyjaciela, bo jakiś przystojniak ich nie chce. Ten idiota, który od spotkania z tobą woli piwo z kumplami/mecz/konsolę, nie jest ciebie wart i niech idzie w cholerę! Zwróć natomiast uwagę na tego, który zawsze jest obok, gotowy zrobić wszystko, abyś się uśmiechała. Tak, tak. Przyjaciel na 99,9% jest w tobie zakochany i czeka aż łaskawie się obudzisz, cierpliwie słuchając opowieści o lovelasie, przez którego płaczesz. Chociaż w środku pęka mu serce. Gwarantuję, że mając przyjaciela za chłopaka, będziesz najszczęśliwszą dziewczyną na świecie, bo zawsze będziesz mogła na niego liczyć, inaczej niż w przypadku wspomnianego lovelasa.
Prawdziwa miłość opiera się na przyjaźni. U mnie to działa bardzo dobrze, zaczęło się od przyjaźni, która trwa do dziś, a jesteśmy razem już dwa lata.
Dodaj anonimowe wyznanie
Apel dla ludzi w "friendzonie"
Nie dla ludzi w nim, tylko dla ludzi, którzy kogoś do niego sprowadzili.
true.
Krótko, zwięźle i na temat :)
Ojej, jakie fajne wyznanie :3
chcę takiego przyjacielo-chłopaka ??
Pozdrawiam serdecznie wszystkich we friendzone! Da się z tego wyjść i pokochać kogoś innego - matematykę na przykład ;3
Też mi się udało, pokochałem samochody ?
Do wszystkich chłopaków, na których ramionach wypłakują się wspomniane przez autora dziewczyny. Ta idiotka, która woli lovelasów, którzy z kolei wolą piwo/mecz/konsolę od dziewczyny, nie jest ciebie warta, niech idzie w cholerę! Znajdź sobie kogoś, kto ceni ciebie tak, jak ty jego, kto ceni podobne wartości w innych osobach i na kogo będziesz mógł zawsze liczyć (czyli przyjaciela, ale na "obustronnych" zasadach).
Prawda!
to, że woli innego faceta.. nie oznacza, że nie jest dobrą przyjaciółką.. może jest zakochana.. może ten "lovelas" ją zauroczył w jakiś sposób... może chce walczyć żeby było dobrze... może po prostu jeszcze nie rozumie, że ktoś kogo szuka jest obok..? najpewniej.. zrozumie to kiedy będzie już za późno..
@relationshit czemu to, że dziewczyna nie chce być ze swoim przyjacielem automatycznie czyni z niej niewartą przyjaźni idiotkę? Jeśli celowo wrzuciła przyjaciela we friendzone to jeszcze rozumiem, ale w normalnej sytuacji...? Jeśli po prostu nie zaiskrzy, to tylko oboje będą nieszczęśliwi w tym związku :< miłości nie da się wywołać ani rozbudzić jej na zdrowy rozsądek. Przez bycie na siłę z przyjacielem można równie dobrze zepsuć fajną relację, sama tak miałam.
@potterheadherosmag moja wypowiedź była... powiedzmy, że skrycie ironiczna. Jeśli jakiś facet przeczytał wyznanie, następnie mój komentarz i przyznał mi oraz autorowi wyznania rację, niech lepiej zrobi to, co napisałam.
Przepraszam serdecznie, że nie posiadłam jeszcze umiejętności wróżenia z kart i nie wiem, czy mój przyjaciel rzeczywiście żywi do mnie jakieś głębsze uczucia czy jednak jestem tylko przyjaciółką. A nie będę się tego domyślać. Duża część panów narzeka na zjawisko zwane "friendzone", żali się jakie dziewczyny są złe i niedobre, bo wybierają jakiegoś przystojniaka, a potem przez niego płaczą, bla-bla, ale jednocześnie sami nic nie robią, żeby coś zmienić. I ostatecznie robią niemalże to samo, co te okropne dziołchy: żalą się, tyle tylko, że w necie... Skoro ten przyjaciel jest tak zakochany to może niech w jakiś sposób da to do zrozumienia, a nie czeka "aż (dziewczyna) łaskawie się obudzi". Kobiety nie lubią robić "pierwszego kroku", przykro mi. Wiem, że mężczyzna też może być nieśmiały, bać się odrzucenia, no ale jednak przyjęło się, że to panowie powinni wykonać pierwszy krok. Inna sprawa, że jeżeli dana dziewczyna nie jest zainteresowana swoim przyjacielem to już w ogóle nie ma co czekać na cudowną pobudkę. Nic w tym strasznego. Jestem w stanie zrozumieć, że nieodwzajemniona miłość boli, ale nie można nikogo zmusić, żeby się zakochał. Nic nie będzie ze związku, w którym partnerzy nie pociągają się fizycznie (to jednak istotny aspekt bycia razem). Trzeba się zdecydować, czy odpowiada Wam rola przyjaciela czy nie i ewentualnie się pożegnać... Nikt nie obiecywał, że życie będzie łatwe, proste i przyjemne.
Brawo. ? Dobrze gada. Polać jej soku z naturalnych owoców bez cukru. ?
Amen, nic dodać nic ująć.
Niby wszystko się zgadza... ale na siłę być z przyjacielem też nie jest dobrze, bo można zepsuć fajną relację - sama się na tym przejechałam, teraz praktycznie kontaktu nie ma :/ jeśli po prostu nie zaiskrzy, to nie ma co się zmuszać, chociaż w wielu przypadkach rzeczywiście przyjaźń przeradza się w miłość :)
Kojarzę to. Friendzone działający tylko w jedną stronę to najgorsze ścierwo na świecie :c
To teraz ja, jako facet, apeluję do facetów: powiedzcie dokładnie to co jest napisane w tym wyznaniu "Słuchaj wiem jak Cię to cholernie boli, to że ten dupek Cię zostawił, ale skoro to zrobił to znaczy że nie jest Ciebie wart. Jest idiotą, bo nie wie co stracił, jak można było zostawić tak wspaniałą, tak piękną kobietę jak Ty??? Jak można było pozwolić na to by Twoje śliczne oczy zaszkliły się od łez???"
I koniecznie powiedz jej WPROST, bez owijania w bawełnę że ją kochasz!
Nie zgodzę się, nie zawsze chłopak w którego ramię płaczem jest w nas zakochany. :) aczkolwiek, fakt, że chłopak powinien być tez przyjacielem jest bardzo ważny.
Ja miałam taką sytuację,że poznałam mojego obecnego chłopaka (dla potrzeb opowieści nazwijmy do Adam) będąc w związku z moim byłym (powiedzmy,że Michał). Adam bardzo szybko awansował na przyjaciela, ba, starszego brata. Wiedział o mnie praktycznie wszystko mimo, że większości mu nie mówiłam, po prostu chłopak wniknliwie obserwował i wyciągał trafne wnioski. Nie mówiłam mu jednak o moim związku z Michałem i o tym, co się w nim dzieje, bo po prostu wstydziłam się, że dla Michała liczy się tylko fizyczność, nie daje mi uczucia miłości i ciepła . Oczywiście przeczuwałam, że Adam nie czuje do mnie tylko przyjaźni, ale będąc w związku trzymałam go na pewien dystans cały czas licząc na to, że znajdzie jakąś dobrą kobiete dla siebie. W ostatnich miesiącach najbardziej toksycznego związku w moim życiu, całkowicie zmęczona psychicznie i fizyczne, przestałam liczyć na zmiane charakteru Michała i w końcu z nim zerwałam. Mimo tego, że wiedziałam że byłam wykorzystywana i wręcz uprzedmiotowiona ("nie, nie spotkasz się z koleżanką, bo nie", "nie, nie możesz pisać z Adamem, bo jesteś ze mną", "do łóżka").
Jaka była reakcja Adama? Próbował pogodzić mnie i byłego, bo myślał, że jestem z nim szczęśliwa (w końcu taką udawałam przez pare miesięcy). Dla Adasia nie liczyło się własne szczęście i nadażająca się okazja. Dotarło to do mnie z wielką siłą i nie potrafie teraz powiedzieć, czy bardziej wściekła byłam na byłego, który traktował mnie jak prywatną k*rwę, czy na siebie, że nie zauważyłam wcześniej tak wspaniałego faceta i siedziałam w beznadziejnym pseudozwiązku, licząc na cud. Porozmawiałam z Adamem, powiedziałam mu całą prawdę (myślałam, że zabije Michała jak opowiedziałam mu ostatnie pare mięsiecy związku). Adam, mimo tego, że (jak się potem dowiedziałam) kochał mnie już od dawna, nie naciskał, widział że mam uprzedzenie do wiązania się po byłym. Od dwóch lat jesteśmy razem, nie wyobrażam sobie być z innym chłopakiem. A związku z Michałem już nie żałuje- dzięki temu ...
... widze jeszcze bardziej, jak cudowny jest Adaś :)
Jejku jaka wzruszająca historia :') dobrze, że miałaś odwagę zerwać Michałem, mimo że dopiero po paru miesiącach ;)