#Oup9T

Mam swój własny świat. Wymyślony jeszcze w podstawówce. Gdy nie radziłam sobie z problemami, uciekałam do niego. W tej chwili mam 27 lat i dalej w nim żyję.
To jest świat wojowników, korzystających z energii podobnej do czakry z Naruto. Tworzą oni różne techniki i w ten sposób walczą. Ja w tym świecie jestem wojowniczką walczącą z wrogim mocarstwem, któremu nawet nie wymyśliłam nazwy. Mam tam przyjaciół, mam tam różne przygody, przez lata wymyśliłam całą biografię mojej bohaterki, od narodzin do śmierci. Całą historię jej świata. Potrafię wymienić, w którym roku ichniejszej ery co się wydarzyło, znam historię, wiem dużo o wykorzystaniu ich technik. Na potrzeby świata zagłębiłam się w temat strategii wojennej. Wszystko dopracowane w szczegółach.
Poszczególne przygody bohaterów wymyślam zawsze przed snem. Nie potrafię bez tego zasnąć. Co wieczór jestem dzielną wojowniczką aż do chwili, gdy Morfeusz przyjmie mnie w swoje objęcia. Tak co dzień od wielu lat.
Gdy byłam jeszcze dzieciakiem, brakowało mi czegoś w wizerunku "wojownika". Wymyśliłam, że musi być to szata. Tak, musi być jakaś specjalna szata wojownika, która rozróżnia go od chłopstwa! A jako że cała historia powstała w tych krótkich momentach przed snem, wymyśliłam, że jej rolę będzie grał koc. Czerwony, bo tak. I tak oto po dziś dzień zasypiam owinięta czerwonym kocem.

Gdy wyprowadziłam się i zamieszkałam sama, kupiłam takowych więcej. Tak ze cztery. A jako że moje mieszkanie i tak było od początku nerdowską jaskinią, do której mało kto ma wstęp, zaczęłam po nim chodzić zawinięta w koc. Czerwony. Od tego czasu sterta koców czeka na mnie w szafce przy drzwiach, koło tej na buty. Chodzę do pracy, spotykam się z ludźmi, niedawno jeszcze studiowałam, a po tym wszystkim narzucam na siebie czerwony koc i staję się obrończynią swojej kochanej ojczyzny, wymachuję wyimaginowanym mieczem, trenuję tajemne techniki. Między tym wszystkim oczywiście gotuję obiad, czytam książki, gram w gry, wypełniam papiery do pracy. Ale cały czas jako wojowniczka!

A przynajmniej do niedawna. Bo niedawno wprowadził się do mnie chłopak. Przed wynajęciem własnego mieszkania mieszkałam z innymi ludźmi, więc teraz też raczej bez problemu zrezygnowałam z tych nawyków. Moja miłość raz spytała mnie, po co mi tyle czerwonych koców, więc odpowiedziałam mu, zgodnie z prawdą, że śpię zawinięta w czerwonych koc. Ale nie wyjaśniłam dlaczego.

Tylko teraz, po tych kilku latach samodzielnego mieszkania i nieustannej walki z wrogami, zrobiło się tak pusto... Wypełnianie papierów przestało sprawiać taką satysfakcję, gdy nie stoi nad nimi "wyższy cel". Nawet gotowanie i czytanie książek straciło urok. Teraz już nie jestem wojowniczką, tylko zwykłym szarym człowieczkiem. I mimo iż jeszcze kilka lat temu potrafiłam tak normalnie żyć, to teraz wszystko stało się szare.
Weimiraa Odpowiedz

Ja takich światów mam kilka, w zależności od nastroju prowadzę aktualnie ze 2-3 historie przed snem. Najdłuższą ciągnę od ok. 10 lat, druga jakieś 3 lata, a oprócz tego przeważnie mam jeszcze jedną epizodyczną, jak mnie najdzie nowy pomysł. To również mój sposób na zaśnięcie oraz czasem jak mi się nudzi w dłuższych trasach pociągiem/autobusem. Jednak do codziennego życia już ich nie wplatam.

PaniDyrektor Odpowiedz

Kup sobie czerwony szlafrok i noś go jako swój strój. Będzie prościej, nie bedziesz musiała sie tłumaczyć, ale jeżeli mam być szczera - mogłabyś wprowadzić swojego chłopaka w Twoje uniwersum. Kto wie, może potrzebujesz sojusznika? 😉

PlastelinowyKubeczek

Dodatkowo, skoro Autorka tak długo prowadzi tą historię, to szlafrok może oznaczać najwyższy stopień wojownika! :D

AngelaW Odpowiedz

Jakbym czytała o sobie! Mój "główny" świat zaczęłam wymyślać chyba w wieku pięciu lat, może nawet trochę wcześniej. Ile postaci się przez niego przewijało, ilu przyjaciół, ilu wrogów, ile magii i ogólnie wszystkiego, co tylko mogło przyjść na myśl dziewczynce... A potem nastolatce. A potem młodej "dorosłej". Ostatnio policzyłam, że najstarszy z bohaterów, który wciąż zyskuje nowe historie, jest ze mną już przez jakieś piętnaście lat, może nawet dłużej.

Gdy ktoś słyszy o takich światach - czy to moim, czy cudzych - często sugeruje spisanie ich. To nie jest takie proste. W każdym razie nie w moim przypadku. Wyobraźcie sobie historię, którą zaczyna pięciolatka, a kończy dziewczyna po dwudziestce. Ta historia siłą rzeczy jest taka, no... Nierówna. W trakcie dorastania zmienia się system wartości, zmienia się światopogląd, a więc zmieniają się również ulubione tematy i sceny. Dziesięciolatka skupia się na "wielkich walkach i wojnach", gimnazjalistka na szukaniu wielkiej miłości, a licealistka i studentka coraz częściej roztrząsają sens wszystkiego i zaczynają filozofować. Na początku dominują czyny, a na końcu postacie potrafią przez wiele godzin siedzieć i rozmawiać. Dla mnie to bardzo ciekawe - widzę jak zmieniam się przez te lata, a postacie dorastają razem ze mną. Ale rzecz spisana w jednym miejscu byłaby po prostu niespójna.
Inna sprawa, że spisując mój świat, musiałabym nadać mu coś jakby ostateczną, oficjalną wersję. Zabrałabym mu w ten sposób możliwość zmiany i snucia się w bez ograniczeń... Nie chcę tego robić ;)

Cyklamena Odpowiedz

Też tak mam, jak zapewne wielu ludzi :/

Rapapara Odpowiedz

To się nazywa "fantazjowanie" i jest jednym z pierwotnych mechanizmów obronnych twojej psychiki. U dzieci naturalny, u dorosłych to niepokojący objaw. Sugeruje trzy wyjścia: albo powiesz swojemu facetowi licząc że to zaakceptuje, albo udasz się do dobrego psychologa, ewentualnie nauczysz się przeżywać swój wyimaginowany świat w głowie. Inaczej będziesz się w tym zatracać, co łatwo może doprowadzić do depresji.

BellaIza

Nie wiem z jakimi psychologami miałaś do czynienia, ale wymyślanie tego typu światów jest dla introwertyków czymś zupełnie naturalnym.
I kto niby wymyślił wiek, w którym należy przestać fantazjować?! Ależ głupoty piszesz!
Autorko, fantazjuj dalej! A może fantazjujcie razem z chłopakiem...? Dopóki odróżniasz co jest realne, a co wymyślone - naprawdę to nic złego.
A może... Opisz to wszystko? Nie musisz od razu szukać wydawnictwa, odpal sobie chociażby Wattpad! ;)

Qzin

Kto Ci k.... Ukradł marzenia? Każdy powinien fantazjować bo to robi dobrze na kreatywność.

Heda

Świetne komentarze pseudo psychologów. Czytasz w końcu jakieś dobre wyznanie, uśmiechasz się pod nosem, po czym zerkasz przypadkiem w komentarze i bardzo konstruktywna wypowiedź specjalisty. Ciekawe jak powstały by wszystkie książki fantastyczne gdyby nie fantazje autorów, ciężko o dobra fantastykę kiedy autor „nie czuje/nie żyje” w swoim świecie. Podsumowując uważam, ze powinnaś przelać swój świat na kartki, chętnie bym poczytała 😉

Ufff, nie potrzebuję internetowych psychologów, jestem nerdem no i co z tego. Parę lat temu przestałam z tym walczyć, normalnie żyję między ludźmi, pracę mam porządną, a to, że mnie bardziej Śródziemie czy Republika interesuje niż ludzie w tramwaju czy jakieś pociotki to moja sprawa. 27 lat żyję i jeszcze świat nie wybuchł od tego, że jestem pojebana, więc nie zamierzam niczego zmieniać.

Rapapara

Oj dzieci, dzieci, piszę o fantazjowaniu jako o mechaniznie obronnym, a nie o czytaniu Tolkiena, co też podkreśliłam w swojej wypowiedzi. To są zupełnie dwie różne rzeczy. Nauczcie się czytać.

BellaIza

To ja Tobie, pseudo-psycholożko, radzę sięgnąć po ambitniejszą literaturę niż wujek Google. Bo ewidentnie widać, że nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz.
Ignorancja bije od Ciebie na kilometr, a takimi głupotami zrobisz komuś krzywdę...
Także - dziecko, oj dziecko - odrób lekcje i przestań zgrywać dorosłą w Internecie. I tak nikt w to nie wierzy :)

Tsgsjs Odpowiedz

Ja kiedyś bardzo nie lubiłam sprzątać, teraz ubarwiam sobie tę czynność, szarą jak Gandalf, historyjkami. Takimi na przykład, że jestem w akademii czarownic i sprzątam za karę, albo że sprzątam w pałacu księcia z którym jestem w sekretnym związku i to jedyny sposób żeby być blisko niego. Bardzo polecam takie wymyślanie, pomaga tyłek ruszyć :p

RekaMnieNeka

Trochę jak Akko z Little Witch Academia. :P

Senilla Odpowiedz

Napisz o tym wszystkim książkę! Chciała bym ją przeczytać :D

Anonimowaq Odpowiedz

Powinnaś napisać książkę o tym świecie.

rosalie22 Odpowiedz

Mam podobnie, ale nie aż w takim stopniu ;) Również mam swój świat i historię, w której jestem kimś wyjątkowym, również wojowniczką oraz księżniczką :D. Oprócz tego mam w swoim świecie zaginionego męża, którego szukam przez większość życia, ponieważ bardzo się kochaliśmy oraz syna, urodzonego po tym, jak już mąż zaginął. Dodatkowo w tym moim świecie jestem autorytetem, pomagam zawsze innym ludziom, ryzykuję kiedy wymaga tego sytuacja, znam się na polityce, strategiach wojennych, gospodarce i wszystkim innym. W życiu moja bohaterka ma często pod górkę, ale pokonuje zawsze wszelkie trudności. Co istotne czasem pomaga mi to w codziennym życiu, bo kiedy mam ochotę się poddać, rozpłakać, zrezygnować to mówię do siebie "przecież jesteś księżniczką ******, nie poddajesz się przy pierwszych lepszych kłopotach" i od razu mi lepiej :) Do swojego świata również najczęściej wracam przed snem, czasem również w autobusie/tramwaju, na jakimś nudnym wykładzie. Dodatkowo czasem wyobrażając sobie jak wyglądają postaci z mojego świata szukam zdjęć różnych aktorów zazwyczaj w filmach i serialach historycznych i moi bohaterowie przyjmują w moich wyobrażeniach ich wygląd. Na przykład jedna z sióstr mojej bohaterki wygląda jak księżniczka Izabela z "Wspaniałego Stulecia" jeśli ktoś kojarzy xd
W sumie myślałam, że jestem jakąś wariatką, ale jak widzę nie ja jedna tak mam

AngelaW

Zdjęcia, filmy, szukanie - tak! Ja potrafię wręcz chodząc po sklepie pomyśleć sobie, że "O, xxx na pewno nosiłaby tą sukienkę!" Albo czasem wyłapuję w ludziach jakieś drobiazgi, które pasują do moich bohaterów - jakiś ton głosu, jakiś sposób chodzenia, jakiś nawyk... To dziwnie działa na mózg :P

fantasta Odpowiedz

Pisz książki, fabułę i główną bohaterkę już masz.

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie