Szukałem wakacyjnej pracy i znalazłem ofertę w dosyć ekskluzywnej myjni samochodowej. Pomyślałem, że warto spróbować. Na rozmowie pracodawca spytał się czy przyjechałem autem, ponieważ jeżeli dbam o własne auto, to będę też dbał o samochody innych. Pokazałem mu swój samochód, był zachwycony jego czystością. Zostałem przyjęty, pracowałem trzy miesiące i zarobiłem dużo kasy.
Auto posprzątałem, bo siostra zwymiotowała kilka dni wcześniej i stwierdziłem, że warto posprzątać całe.
Dodaj anonimowe wyznanie
Już myślałam, że pokazałeś mu nie swoje auto :D
Nieswoje* ja też tak myślałam 😅😅
Wydaje mi się, że jednak dobrze napisałam. Przecież nie miałam na myśli "czuć się nieswojo" tylko czyjąś rzecz.
Ej, masz rację 😶 Przecież to zaprzeczenie, przepraszam i uciekam do bunkra! 😅
Powinieneś podziękować siostrze 😏
Lepiej nie, bo będzie częściej "pomagała mu" w utrzymaniu czystości.
Bardzo dobre podejście pracodawcy 😊 a autor miał zwyczajnego farta 😉
Dobrze wiedzieć, bo też znalazłem ofertę pracy w myjni 😆
Ja lubię mieć porządek w aucie, gorzej z motywacją do posprzątania, efekt tego że lubię ale nie mam :D
Fart ;) !
Los tak chciał :-D
Tutaj podoba mi się także podejście szefa. Nie to co większość obecnych: byle więcej kasy. Podobnie w Warszawie jest koleś co sprzedaje maszyny do szycia i to jest jego pasja. Za naprawę weźmie hajsy, ale za rozpoznanie co jest popsute nic nie będzie chciał. Nawet jeśli maszyna nie była kupiona u niego. Wszystko doradzi itd. Słyszałem że zaproponował jakiejś kobitce (sprzedającej takowe maszyny) że zapłaci za bilet, byle tylko przyjechała do niego i przekonała się która maszyna lepsza...
PS. Nie pytajcie gdzie co i jak...
Dobrze zrobiła
:`D