#S5QVD

Na wstępie powiem, że historia jest zarazem zabawna jak i smutna. Jak ją zinterpretujecie to zależy od was.

Był bardzo słoneczny dzień, idealny dzień by umrzeć. Dosłownie. Postanowiłem popełnić samobójstwo. Nie będę pisać powodów które skłoniły mnie to tak radykalnego kroku. Nie o tym jest to wyznanie.

Jestem człowiekiem, który lubi robić wszystko inaczej niż wszyscy. Dlatego postawiłem na samospalenie. Chciałem poczuć ból palenia się żywcem, przylepiania się topiącego ubrania, wypalanych nerwów, gotowania się krwi i piekącego się mięsa. Pojechałem na stację i wypełniłem 10-litrowy kanister benzyną, do tego kupiłem przy kasie jeszcze zapalniczkę. Miejsce miałem już upatrzone, czyli takie, w którym nikt nie będzie przeszkadzał, można wjechać samochodem i przy okazji nie podpalę okolicy.

Dalej poszło gładko, przebrałem się w stare ciuchy, aby nie spalić ładnych ubrań. Je ładnie ułożyłem w bezpiecznej odległości, ściągnąłem buty, żeby przynajmniej ładnie to wyglądało (jak mnie znajdą) i do dzieła.

Wylałem na siebie cały kanister. Przyznam, że od samego zapachu zaczęło mi się kręcić w głowie. Był on tak silny, że piekł w "nosie" aż do mózgu, a oczy zaczęły zachodzić mi mgłą. Można się było udusić samym zapachem, który dostawał się do płuc. Najprzyjemniejsze uczucie to nie było - tak mogę to podsumować.

Ale te kilkanaście sekund mnie nie zraziło. Sięgnąłem do kieszeni po zapalniczkę i pstryk.
Pstryk-pstryk.
Zapalniczka nie chciała buchnąć małym płomieniem, ostatnim w moim życiu.
Pstrykałem coraz szybciej, ale ona jak na złość nie chciała dać nawet iskry.
Zdenerwowany poszedłem do samochodu po zapalniczkę z gniazda. Niestety! Tu też pech. Zapalniczka z mojego samochodu od zawsze była uszkodzona. Ja jej nigdy nie używałem więc nie było potrzeby jej wymieniać. Załamany, że nic w życiu mi nie wychodzi nawet samobójstwo postanowiłem jeszcze próbować wykrzesać tę nieszczęsną iskrę.
Smród benzyny był już na tyle silny, iż miałem wrażenie, że zaraz stracę przytomność. A to ostatnia rzecz jaka byłaby mi potrzebna (gdyby ktoś mnie znalazł, trafiłbym pewnie na jakieś leczenie). Niestety po iluś minutach (nie pamiętam, naprawdę) zapalniczka dalej niewzruszona odmawiała. Wku*wiony, załamany - i inne złe stany, zmieniłem ubranie na czyste, stare zostawiłem i ruszyłem do domu.

Ot, taka historia niedoszłego samobójcy, któremu trefna (albo zalana) zapalniczka z randomowego CPN-u przedłużyła życie.
wilczek24 Odpowiedz

Miło że martwiłeś się żeby nie podpalić okolicy

Hermiona12

I nie zniszczyć ładnych ubrań

puszekokruszek Odpowiedz

Zapach benzyny to nienajprzyjemniejsze uczucie, ale ból palenia się żywcem, przylepiania się topiącego ubrania, wypalanych nerwów, gotowania się krwi i piekącego się mięsa to juz spoko. Ma sens.

Miejscowapsiara

Osoba, ktora nigdy nie miala stanow depresyjnych raczej tego nie zrozumie.. ;)

ktosnigdynormalny Odpowiedz

Wydaje mi się, że dzięki tej zepsutej zapalniczce jedynie nie masz oparzeń, bo myśle, że po poczuciu bólu który towarzyszy podpaleniu się zrezygnowalbys z tego pomysłu tak czy siak.

doznudzenia

@Twinpeaks
Facet ma fantazje i jak chce to zabije sie tak, zeby o nim w gazetach pisali.
Nie mow ludziom jak maja zyc ani umierac :P

neverenough Odpowiedz

Myślę, że tak źle z Tobą nie było skoro zrezygnowałeś.Osoba zdeterminowana znalazłaby jak najszybciej inny sposób.Tak czy inaczej dobrze, że żyjesz

LeonardTwarz

@neverenough i jeszcze musiał wybrać inny, niecodzienny sposób. Oewnie siedział tak godzinę, a że nikt nie zwrócił uwagi to sobie poszedł

SzaloneCukierki Odpowiedz

Dlatego zawsze sprawdzam kupiona zapalniczke, zanim odejde od kasy :)

36873 Odpowiedz

Mogłeś spróbować patykiem i kawałkiem drewna :)
Ew. jeżeli dzień był słoneczny kawałkiem szkła.

Toczytoja

A ja się zawsze zastanawiam dlaczego ludzie dają takie wskazówki ;-;. Jeszcze żeby to było: ten sposób jest najmniej bolesny, ale nie. Podpowiedź do według mnie najgorszego sposobu śmierci.

Shayen88 Odpowiedz

Odważnie ci powiem. Ja ograniczam się do zgaszania świeczek obślinionymi palcami👌🏿

Zimowomi Odpowiedz

Czytałam z zapartym tchem, bo byłam ciekawa czy żyjesz 😂

doznudzenia

ludzie nie ogarniaja ironii :D:D:D

CarolTWD

Ogarniają.

doznudzenia

Eh jak pisałam mój komentarz, to ten na górze miał sporo minusów. Teraz mój nie ma sensu :P

AlithAnar Odpowiedz

Właśnie dlatego zawsze używam krzesiwa jest bardziej niezawodne

LorealinstantCare Odpowiedz

Niezły gest od strony opatrzności nie powiem ;) i serio masz jaja chcąc przeżyć coś takiego.

LorealinstantCare

Sory, może przeżyć to nie najlepsze określenie ;D

Zobacz więcej komentarzy (13)
Dodaj anonimowe wyznanie