#YfSon

Podczas naszego hucznego wesela, gdzieś nad ranem zasłabłam. Dały o sobie znać tygodnie przygotowań i niedospanie. Zwlekłam się do samochodu i poprosiłam, żeby ktoś zawołał mojego męża. Po chwili przez opuszczoną szybę dojrzałam zbliżającą się sylwetkę mojego rozhulanego misia.

Na mój widok powściągnął był nieco swoje rozpasanie, zrobił zatroskaną minę i zapytał, co się stało. Odpowiedziałam, że musimy jechać do domu, bo bardzo źle się czuję. Mąż zrobił jeszcze bardziej przybitą minę, poklepał mnie czule po ręce i powiedział: "No trudno. Jak musicie to jedźcie!". Po czym w podskokach wrócił na salę.
Fukssss2 Odpowiedz

Nieco średnio zapowiadający się początek nowej drogi :p

Quattro Odpowiedz

Kiedy rozwód? xD

CzarnkowskiePiwo Odpowiedz

Nie widzę w tym nic złego.

rokiowca Odpowiedz

Urwała bym jaja z korzeniem w noc poślubną. ?

Patusia26

Szczerze może ja Też. :)

Patusia26

Miało być szczerze ja też *

hodorek

Dlaczego miał wracać do domu? Zrobił bym dokładnie to samo, miał patrzeć jak śpi? To także jego wesele i też chciał się na nim dobrze bawić. Żonę będzie mieć na codzień.

DianaJudyta

z drugiej strony skoro ona zasłabła, to chyba powinien się tym trochę bardziej przejąć, przecież mogła potrzebować szpitala

Exorcist

Najpierw radzę zapoznać się ze słownikiem języka polskiego. Poza tym za co? Przecież ktoś mógł ją odwieźć (rodzice, teściowie, któryś z gości). Lepiej, że został. Bo co miał zrobić? Tak, jak już wspomniano: miał siedzieć i patrzeć jak śpi? A goście to co? Zostawieni sami sobie... Poza tym nie rozumiem tej gorączki ślubnej. Dwa lata temu wychodziła za mąż znajoma. Wydali na jedną imprezę ponad 25 tys. zł, z czego 10 poszło na suknię ślubną, którą założyła tylko raz. Reszta poszła na limuzynę, najdroższego DJ-a, garnitur za jakieś 4 tys, wynajem sali, przystrojenie kościoła... Przybyło ponad 100 (!) gości. Słowem: połowę swoich oszczędności na "wspólną przyszłość" wydali na wesele. Z powodu problemów finansowych związanych z kupnem domu jednorodzinnego (zadłużyli się na 30 lat) zaczęły być kłótnie. Tak oto, po roku małżeństwa, które okazało się być niewypałem, 22-letnia kobieta i 23-letni mężczyzna zostali rozwodnikami i zamiast chodzić na imprezy, dyskoteki, poznawać nowych ludzi, pół roku włóczyli się po sądach. Taka historia nieszczęśliwa związana z weselem.

Dodaj anonimowe wyznanie