#ZSYbJ
Wchodzę do kabiny. Ściągam spodnie. Sikam. Wielka ulga. Ale… zaraz ! Patrzę na ziemię, a tam wielka kałuża moczu. Zapomniałam otworzyć klapę! I co teraz? Papieru nie ma. Szybko założyłam mokre spodnie i uciekłam do drugiej kabiny, w której była resztka papieru, więc wytarłam nim spodnie.
Nagle słyszę, że ktoś wchodzi. Myślę sobie co zrobić. Nie będę przecież w kabinie cały czas siedzieć jak zaraz mam pisać sprawdzian. Wyszłam udając, że nic się nie stało i widzę dziewczyny stojące przed obsikaną kabiną. Popatrzyłam na nie, popatrzyłam na podłogę i mówię „O kur*a, kto to zrobił?”. Zakryłam mokre spodnie i jak najszybciej uciekłam z toalety.
Olej to :)
Miałam w przedszkolu taką samą sytuację... :<