#ZSYbJ

To była trzecia klasa gimnazjum. Byłam zagrożona z matematyki, a to był dzień poprawy sprawdzianu, który decydował o tym, czy zdam, czy nie. Skończyły się moje lekcje i naszedł ten czas, ale postanowiłam przed poprawą jeszcze się załatwić. Byłam cała zestresowana. Wchodzę do toalety, a tam nikogo nie ma. 

Wchodzę do kabiny. Ściągam spodnie. Sikam. Wielka ulga. Ale… zaraz ! Patrzę na ziemię, a tam wielka kałuża moczu. Zapomniałam otworzyć klapę! I co teraz? Papieru nie ma. Szybko założyłam mokre spodnie i uciekłam do drugiej kabiny, w której była resztka papieru, więc wytarłam nim spodnie. 

Nagle słyszę, że ktoś wchodzi. Myślę sobie co zrobić. Nie będę przecież w kabinie cały czas siedzieć jak zaraz mam pisać sprawdzian. Wyszłam udając, że nic się nie stało i widzę dziewczyny stojące przed obsikaną kabiną. Popatrzyłam na nie, popatrzyłam na podłogę i mówię „O kur*a, kto to zrobił?”. Zakryłam mokre spodnie i jak najszybciej uciekłam z toalety.
rampam Odpowiedz

Olej to :)

CzarnookaKaczka Odpowiedz

Miałam w przedszkolu taką samą sytuację... :<

Dodaj anonimowe wyznanie