#a1Xw8

Właśnie wróciłam z siłowni i nieprędko tam wrócę. Ale po kolei.

Za rok biorę ślub. Z racji tego postanowiłam zrzucić parę kilogramów. Dokładnie 25. Jestem gruba, ale udało mi się znaleźć faceta, któremu w ogóle to nie przeszkadza. Chcę schudnąć dla siebie. Najbardziej motywuje mnie to, że nie chcę wyglądać jak ziemniak na własnym ślubie. Przeszłam na dietę, zaczęłam biegać, jeździć na rowerze. Schudłam 5 kilogramów i byłam wniebowzięta. Postanowiłam zapisać się na siłownię.
Idę sobie zadowolona, z pozytywnym nastawieniem. I wiecie co? Jeszcze chyba nigdy nie usłyszałam tylu nieprzyjemnych komentarzy. "Chodakowskie" i "Lewandowskie" patrzyły na mnie z pogardą i szeptały miedzy sobą. "Pudziany" również rzucały niepochlebnymi komentarzami. Nie wiem, czy na każdej siłowni tak jest, ale naprawdę zrobiło mi się przykro.

Dobra, wiem, jestem gruba. Z własnej winy. Jednak próbuję coś z tym zrobić. Próbuję zmienić swoje życie i zamiast ze wsparciem, spotykam się z hejtami. Ludzie, trochę wyrozumiałości. Nie od razu Rzym zbudowano.
Affair Odpowiedz

Też jestem paczusiem, no dobra... Całym opakowaniem Paczków.
Chodziłam na siłke, ale nikt nie komentował mojego oceanu tłuszczu, który na bieżni przeżywał prawdziwy sztorm.
Przeciwnie bardzo dużo osób, dawało mi dobre rady, żebym sobie krzywdy nie zrobiła.
Olać imbecyli, rób co robisz i rób to dobrze.!

FoxyLady

Fajnie piszesz :-)

I podoba mi się twoja postawa. Nie mogę znieść ludzi, którzy narzekają na coś i nic nie robią, by to poprawić.

Jestem trenerką i powiem ci, że niesamowicie dużo energii tkwii w paniach, które zaczynają przygodę ze sportem - uwielbiam to!

krateczka

Affair - dobrze prawisz.
Na mojej siłce każdy zajmuje się sobą. Na początku też obawiałam się komentarzy na temat mojej wagi - na szczęście obawy się nie potwierdziły.
Autorko - zmień siłownię albo godziny chodzenia, nie warto się poddawać przez głupie uwagi

dioboleq

Bo tak zazwyczaj jest, że ludzie zamują się sobą, a na siłowni jedynie doradzają jak poprawnie* wykonywać ćwiczenia.
Dlatego zastanawiam się nad inną przyczyną. Czy autorka nie ma czasem kompleksów i dostrzega krytykę, tam gdzie w ogóle nie ma mowy o niej.
Zauważą chichot, popatrzyła się w kierunku tych osób, one również popatrzyły się wtedy na nią i wyciągnęła pochopnie wniosek - no obgadują, krytykują i wyśmiewają się ze mnie. Prawda jest taka, moi drodzy, że w 99% przypadków nikogo nie obchodzicie Wy, ani wasze kompleksy, ani wasze problemy.

Rosea

Rozbawilas mnie😂

Hedervary Odpowiedz

Niektórym to nigdy nie dogodzisz. Jeśli człowiek ośmieli się napisać gdzieś że jesteś gruby, to całe mądre towarzystwo zaraz każe lecieć na siłownię i brać się za siebie "zamiast być taką kluchą co siedzi na kanapie". Ale jak się na tę siłkę pójdzie, to "intelektualna elita" komentuje i wyśmiewa. Brak słów...
Dotyczy to nie tylko wagi ale też wielu innych spraw.

emmaemmi

I dlatego właśnie ciało neutralność jest potrzebna.

DawajGruz

Nie, nie jets potrzebne. Poza tym to są zwykłe zmyślone historyjki. Coś takiego piszą tylko ci, którzy próbują usprawiedliwić niechęć do schudniecia.

Niesmiala97x Odpowiedz

A ja Cie podziwiam za determinacje! Jeżeli chcesz schudnąć to walcz dalej! Nie przejmuj sie innymi. Ważne, że Twoj męzczyzna Cie akceptuje! Trzymam kciuki za Ciebie, zeby Ci sie udalo! :*

Katzenklo Odpowiedz

U mnie, na siłowni, wisi na ścianie dekalog pakera. Pierwsze przykazanie brzmi mniej więcej tak: 'nie śmiej się z początkujących, ty też kiedyś byłeś mały'. 😉

Gryfonka Odpowiedz

Powinny raczej zareagować odwrotnie. Bardzo dobrze, że chcesz się za siebie wziąć! Idź do tej siłowni i nie zwracaj uwagi na innych. Jeszcze im kopara opadnie, gdy schudniesz.
Szczęścia na nowej drodze życia! C:

maddie Odpowiedz

W marcu zaczęłam chodzić na crossfit. Nie należę do najszczuplejszych i w sumie sadło też mi się nieszczególnie bardzo wylewa - chociaż trochę tak, a i do mnie na boxa przychodzą osoby, które definitywnie przekroczyły próg 100 kg i nikt nigdy nie rzucił we mnie czy w nich nieprzychylnym spojrzeniem. Ludzie tu raczej motywują się wzajemnie i to jest piękne. Może w Twoim przypadku warto poszukać czegoś innego.

catthiee Odpowiedz

Kilka miesięcy temu zapytałam przyjaciółkę , czy nie chciałaby zacząć chodzić ze mną na siłownię. Odpowiedź? Okey , ale nie teraz ,musze trochę schudnąć . Logika milion 😉😂💪💪

emmaemmi

To jak z dziewczynami, które nie chcą iść na pole dance, bo maja słabe ręce.

MaryL

Jak dla mnie ma to bardzo dużo sensu. Ciężko jest robić ćwiczenia siłowe na dużym deficycie kalorycznym. Jeśli dodatkowo jest otyła, to nie wykona połowy ćwiczeń na zajęciach grupowych, ani tych co ty. To po co ma tam iść, żeby słuchać "nie poddawaj się! Dasz radę! Ja mogę to ty też!" podczas ćwiczeń, których nie jest w stanie wykonać że względu na brak kondycji i tusze? Pocić się bardziej niż inni i czuć źle wśród fit lasek? Lepiej pomalutku w swoim tempie, po swojemu.

Poledance to już w ogóle. Po co mają płacić za zajęcia na których nie wykonają żadnego ćwiczenia, bo mają za słabe ręce i ciągle będą w tyle. A nie oszukujmy się, 90 min zajęć w tygodniu, gdzie połowa to gadanie i robienie fotek (wiem, byłam) nie sprawi, że wyrosną im bicki. Lepiej przypakować z miesiąc dwa, a potem się zpisac i w pełni skorzystać z zajęć.

mariposa Odpowiedz

A zazwyczaj te "Chodakowskie" i "lewandowskie" nie chodzą na siłkę żeby poćiwczyć, bo z natury sa dosyć szczupłe tylko zeby sobie idiotki mogły nowe selfiki z siłki powrzucac, bo modnie

Koktajlbananowy Odpowiedz

Trzeba być ostatnim chamem żeby śmiać się z kogoś kto ćwiczy na siłowni, to jest po prostu hipokryzja.

Vind97 Odpowiedz

Różnie bywa, ja na siłownie bałem się pójść, bo byłem straaasznie chudy i w głowie miałem tylko, ze jak tam się pojawię to wszyscy będą się śmiać. Co prawda widziałem jak to niektórzy dziwnie się patrzą w moja stronę, ale tak czy siak, jak robiłem jakieś ćwiczenie niepoprawnie to zawsze ktoś podchodził i pokazywał/tłumaczył jak mam to robić, także nie ma co się przejmować, jak już poczujesz, że chcesz sobie odpuścić to pomyśl sobie w głowie "kiedy jak nie kurde teraz?!" i pomyśl, że za 3 miesiące, jeżeli byś sobie odpuściła to dalej będziesz przy kości, a gdybyś się nie poddała to byłoby kolejne 7 kg mniej. I tak dalej i tak dalej, mi pomogło, aczkolwiek dalej walczę :D

Zobacz więcej komentarzy (117)
Dodaj anonimowe wyznanie