#a4bbA

W liceum po uszy zabujałem się w super dziewczynie – Ani. Bardzo dobrze się uczyła, jak komuś coś nie szło, to zostawała po szkole, pomagała. Działała w różnych fundacjach, pomagała w hospicjum i schronisku. Każdy ją podziwiał, każdy chciał z nią spędzać czas. Zawsze była uśmiechnięta, ale też o wszystkim mówiła otwarcie, np. gdy bardzo wredna polonistka zaczęła się nabijać z nowego chłopaka w klasie, wstała i stwierdziła z powagą, że to zachowanie nie jest godne nauczyciela.
Wiedziałem, że nie ma chłopaka, ale przez całe LO bałem się ją gdzieś zaprosić. Podobno dawała wszystkim kosza, a ja uważałem się za zbyt głupiego i brzydkiego, żeby spróbować. Po maturach, gdy zorganizowaliśmy sobie ognisko, a ja się trochę upiłem, wyznałem jej swoje uczucia. Wiedziała, co do niej czułem. Pocałowała mnie, uśmiechnęła się i powiedziała, że nie chce być w żadnym związku, że to jej nie interesuje i że życzy mi, żebym znalazł kogoś, z kim będę szczęśliwy.
Przeżyłem to potwornie, myślałem o niej jeszcze więcej.

Wyjechałem na studia jak najdalej od niej, a po jakimś czasie idiotycznie ubzdurałem sobie, że muszę ją zdobyć. Że muszę stać się lepszy, fajniejszy... Tak zacząłem się na poważnie uczyć, brać udział w różnych projektach, żeby mieć jak najlepsze stopnie, doświadczenie. Udało mi się nawet dostać stypendium. W międzyczasie siłownia, treningi, pływanie, zdrowa dieta. Potem zainteresowanie modą, żeby dobrze wyglądać.
I tak spędziłem prawie dwa lata – robiąc wszystko, żeby dziewczyna, w której się kochałem, widziała we mnie wspaniałego partnera na życie. Ona nie miała fejsa czy gg, więc nie miałem pojęcia, co u niej słychać... Ale i tak robiłem wszystko pod ten dziwny pomysł.

Po trzech latach studiów znajomi z klasy zorganizowali coś typu „trzylecie matury”. Pojechałem tam wysportowany, ze stypendium, w najnowszej stylówce, z niezłą jak na początkującego pracą... I co się okazało? Ani tam nie było. Koledzy z klasy ze smutkiem uświadomili mnie, że ma schizofrenię, co ukrywała w szkole, lecz w trakcie studiów jej się pogorszyło i musiała rzucić naukę. To był cios.

Numeru telefonu nie zmieniła i próbowałem się z nią kontaktować, ale nie oddzwaniała, nie odpisywała. W pierwszej chwili poczułem, że starałem się na marne. Że po co mi to wszystko. Była to dziwna, obsesyjna, jednostronna miłość.

Od tego czasu minęły trzy lata, a ja dalej staram się wyglądać dobrze i modnie, z przyzwyczajenia, siłka i moda mnie nie kręcą. Dzięki zdobytym umiejętnościom i doświadczeniu udało mi się awansować w pracy. Spoko... tylko nigdy nie miałem dziewczyny, ciągle wyobrażam sobie, jak by to było, gdybyśmy byli razem, mimo że ona jest chora. Nie mogę o niej nie myśleć, co jakiś czas próbuję się z nią kontaktować. Jestem jakiś powalony...
LubieBzy Odpowiedz

Zakochałeś się w swoim wyobrażeniu, a nie prawdziwej Ani. Musisz to zaakceptować i przetrawić. A jeżeli sam nie dajesz sobie z tym rady, pójdź do specjalisty. Pomoże Ci pożegnać się z tym wyobrażeniem, pozwolić mu by był tym dobrym wspomnieniem. Ale tylko wspomnieniem. Nie zamykaj się na życie, daj sobie szansę na zdrowy związek, który da Ci szczęście.

Torototo Odpowiedz

Na YT są filmiki- symulacje, jak potrafi wyglądać świat oczami schizofrenika, można wpisać "schizophrenia simulation". Może to Ci pomoże zapomnieć.

Dragomir Odpowiedz

Nie pomyślałeś żeby ją odwiedzić?

Torototo

A Ty byś chciał, żeby odwiedził Cię ktoś, kogo latami unikasz?

Dragomir

Czasami ludzie czują się gorzej niż gunwo i nie mają siły ani wiary w siebie, nie chcą się narzucać czy być ciężarem. Jak spróbuje to nic nie traci, najwyżej nic się nie zmieni.

3210

Torototo jeśli czuje się jak g.wno to nie będzie chciała nikogo widzieć, co nie znaczy że nie ucieszy się jak ktoś ją odwiedzi, będzie zabiegał, pokaże jej że jest ważna. Też mnie dziwi że nie spróbował, może woli cierpieć i tęsknić za swoim wyobrażeniem.

coztegoze2

Przecież ta dziewczyna bardzo jasno daje do zrozumienia, że nie chce. Ile razy można się narzucać wiedząc, że ktoś nie chce?

coztegoze2

@Dragomir nie wiesz ani w jakim wieku ta dziewczyna miała zdiagnozowaną schizofrenię ani jakie ma rokowania. Im młodszy wiek diagnozy tym gorsze są rokowania. Dziewczyna może być tego świadoma i specjalnie unika wchodzenia w związki. Albo może po prostu nie chce żeby ktoś poza rodziną znał oblicze jej choroby. Po prostu ma do tego prawo. Jej choroba nie pozbawia jej możliwości decydowania czy chce związku czy nie.

Dragomir

Ależ ja jej nie każę wchodzić w niechciany związek. Najlepiej jakby autor sobie odpuścił, ale skoro nie umie to niech spróbuje. Jak mu zamknie drzwi przed nosem to już jaśniej się nie da dać do zrozumienia, żeby spadał ja drzewo. To by mu pomogło uporządkować sprawy tak, jak się przedstawiają.

coztegoze2

@Dragomir autor ma problem ze sobą - to on ma przyjąć do wiadomości wszystkie sygnały wysyłane przez tę dziewczynę do tej pory i przyznać przed sobą, że z tego nic nie będzie. Niech rozmawia ze specjalistą jak sobie z tym radzić, bo ewidentnie ma problem.

Takie namawianie na jechanie do osoby, która nie chce kontaktu ani wchodzenia w związek, to praktycznie namawianie do stalkingu. Jak nie chce to nie chce. Trzeba przyjąć do wiadomości i odpuścić a nie ustawiać sobie kolejny punkt przekraczający granice tej dziewczyny żeby jej się w domu naprzykrzać. Autor by przyjechał do niej do chaty i co by potem wymyślił? Że to dlatego ona nie chce, bo z nim jeszcze nie spała a jakby się przespała to by zechciała? I co zaatakowałby by ją żeby tego dokonać? Albo zacznie za nią łazić nie daj Boże. Serio, nie!

Wymyślacie chore akcje i potem wielkie zdziwienie, że kobiety mają dość, że tyle kobiet deklaruje molestowanie jak sami wymyślacie, że przekraczanie granic kobiety "to droga do jej zdobycia". Żadna droga do jej zdobycia. Jak kobieta nie chce to nie. Przyjmijcie to w końcu do wiadomości!

Dragomir

Tak, powinien przyjechać, rzucić ja na stół w kuchni, zdjąć majty i zerżnąć na oczach rodziny za to że mu nie odpowiada. Nieźle masz w głowie nabałaganione.

Dragomir

Tylko ciekawe kto potem wypisuje takie mądrości typu: "jeśli nie możesz mnie znieść gdy jestem najgorsza, nie zasługujesz na mnie gdy jestem najlepsza" itp. To nie jest jakaś obca osoba, oni sę znali, rozmawiali wiele razy. Po prostu odwiedzić ją, nawet że "byłem przejazdem, nie odzywałaś się długo, martwiłem się, chciałem zobaczyć czy wszystko w porządku, słyszałem o Twoim zdrowiu i wiem że to trudne, ale jakbyś chciała czasami pogadać czy popisać to wiedz że jestem", przywitać się z rodzicami, przedstawić się im jeśli nie znają, wyrazić w rozmowie z nimi wyrazy współczucia z powodu choroby córki i wyjść po kilku minutach. Taki zwykły ludzki gest. A Ty od razu "stalking, molestowanie, przekraczanie granic" i takie tam. Wam się w tym pokoleniu coś poprzestawiało w głowie. Za moich czasów się odwiedzało po prostu kogoś, bo nie było żadnych srajfonów i nikt nie 3,14erdolił o żadnych stalkingach, a jak się kolegom kręciło wora a koleżankom strzelało ze staników to nikt nie gadał o molestowaniu tylko to były wygłupy. Wam te hulajnogi elektryczne, elektroniczne pety i srajfony zlasowały mózgi chyba.

Torototo

Dragomir możliwe, że czuje się jak gówno, jednak nie bez powodu. Bo jak się nie czuć źle, gdy choruje się na coś takiego. Wśród schizofreników jest spory odsetek samobójców.
Skąd przekonanie, że spotkanie poprawi jej nastrój...
No i nie tak leczy się obsesyjne zakochanie. 3 lata bez znaku życia od niej, a ten zamiast ułożyć sobie życie na nowo, dalej fantazjuje o kimś, kogo w zasadzie nie zna.

Dodaj anonimowe wyznanie