#aIBM5
Zastanawiam się, w którym momencie jako ludzie daliśmy sobie prawo do bycia tak nieludzkimi? Ghosting to nie jest „brak kontaktu”. To jest najwyższa forma emocjonalnego tchórzostwa. To komunikat, który mówi: „Twoje dwa lata życia, twoje emocje i twoja obecność nie są warte nawet najmniejszego ułamka sekundy mojego czasu na napisanie: słuchaj, nie chcę już tej relacji”.
Czuję się upokorzony. Tak, mówię to głośno. Czuję się żałośnie, stojąc przed lustrem i robiąc rachunek sumienia za winy, których nie popełniłem. Analizuję każde słowo, każdy przecinek, zastanawiając się, co zrobiłem źle. A prawda jest brutalna: jedynym moim „błędem” było to, że byłem fair wobec kogoś, kto nie dorósł do posiadania kręgosłupa moralnego.
To nie jest pierwszy raz. I to boli najbardziej. To poczucie, że świat stał się wielkim supermarketem ludzi, gdzie bierzesz kogoś z półki, używasz, a gdy ci się znudzi, to po prostu wyrzucasz do kosza, nie dbając o to, czy ten „produkt” ma serce. Instagram, Messenger, WhatsApp – to narzędzia, które dały nam moc usuwania ludzi z rzeczywistości jednym ruchem kciuka. Ale czy to usuwa też wspomnienia? Czy usuwa poczucie krzywdy?
Mam dość bycia „wytrwałym”. Mam dość zastanawiania się, czy kolejna osoba, której zaufam, zniknie we mgle bez słowa wyjaśnienia. Ten „osad” w głowie zatruwa mi każdy kolejny kontakt. Sprawia, że zamiast cieszyć się nowym spotkaniem, siedzę i czekam na moment, w którym znów zobaczę ikonkę „Użytkownik niedostępny”.
To wyznanie to mój krzyk bezsilności, ale też moment odcięcia grubą kreską.
Specjalne przesłanie ode mnie do każdej dziewczyny, która kiedykolwiek zafundowała komuś ghosting: wiedz jedno, nie uniknęłaś trudnej rozmowy. Pokazałaś tylko, że jesteś emocjonalnym karłem. Ja zostaję ze swoim bólem, ale zostaję też ze swoją klasą. Ty zostajesz ze swoim tchórzostwem.
Chyba lepiej będzie zniknąć z sieci. Bo wolę być sam niż być częścią świata, w którym przyjaźń kończy się algorytmem blokady...
Niestety jest to bolesne i szkoda, że to tak długo trwało, ale trzeba na to spojrzeć z tej strony, że śmieci się same wyniosły
Z perspektywy czasu pewnie tak na to spojrzę. Na razie jednak trudno widzieć w tym "porządki" kiedy czuje się po prostu wyrwę po kimś komu ufało się przez 700 dni. Ale dzięki za te słowa, mają w sobie dawkę potrzebnego realizmu.
Znowu? Kolejna osoba? Owszem, dzisiejszy świat pod pewnymi względami stoi na głowie, ale nie aż tak. Spore prawdopodobieństwo, że jest tu wzorzec z jedną częścią wspólną.
A może przestań być tym zdesperowanym?
Wiem, brzmi okrutnie.
Ze szczerej dobroci serca: proszę, zastanów się nad tym.
Potrzebujesz pogadać daj znać. Nie zbawisz świata jak nie ogarniesz siebie
Cisza? Czyli pewnie to już słyszałeś i jesteś kolejna toksyczna osoba, która nie słucha co jej się mówi i upiera się, że to cały świat jest zły.
Jak jej to wysłać bez wysyłania?