#apb2L
Byłam wtedy spokojną, grzeczną nastolatką, zawsze starałam odnosić się do innych z szacunkiem, nie sprawiałam problemów w domu, miałam równie spokojnych znajomych. Pewnego razu wracając ze szkoły do domu dowiedziałam się o sobie kilku ciekawych rzeczy. Między innymi o tym, że jestem w ciąży (nie miałam wtedy chłopaka, nie chodziłam na imprezy, a dziewictwo straciłam kilka lat później, ale mniejsza o to). Do tego doszły inne wymyślone "smaczki", których tu wolę nie przytaczać. Zabolało. Interweniowali moi rodzice, bez skutku. Kobieta dalej wymyślała ploty, na powątpiewanie innych ludzi odpowiadała, że "widziała na własne oczy" i dlatego o tym mówi. Było mi strasznie przykro.
Moi rodzice stwierdzili, że szkoda zdrowia i nerwów na tę kobietę, że wartościowi ludzie nie będą wierzyć w jej bajki, a ci, którzy uwierzyli nie zasługują na to, aby się nimi przejmować. Że kiedyś w końcu przestanie gadać i znajdzie sobie kolejną ofiarę. I rzeczywiście, po dłuższym czasie wszystko ucichło, nie było nowych plotek o mnie, kobieta zajęła się niszczeniem reputacji kogoś innego, ludzie zapomnieli. Ale ja pamiętałam.
Chciałam ją jakoś ukarać za te wszystkie oszczerstwa, w pewnym stopniu uprzykrzyć jej życie. Zrobić coś, co ją zdenerwuje i na co nie będzie miała wpływu.
Z zastrzeżonego numeru swojej komórki wykonywałam połączenia na jej stacjonarny telefon. Czekałam aż odbierze, ale nigdy się nie odezwałam. Po dwóch, trzech takich połączeniach kobieta była mocno poirytowana, ale zawsze odbierała. A ja dzwoniłam. I dzwoniłam. Robiłam kilka, czasem kilkanaście dni przerwy i dzwoniłam znowu. Po kilka razy dziennie. Dzwoniłam też w środku nocy. Świadomość tego, że nie może spać przez moje głuche telefony była dla mnie dużą satysfakcją. Bo ja też nie spałam po nocach płacząc w poduszkę przez jej głupie plotki. Czasem miałam przez to wyrzuty sumienia, ale wtedy mówiłam sobie, że ona przecież nie żałowała mnie wymyślając kolejne ploty.
Moje namiętne telefonowanie trwało kilka miesięcy, do momentu gdy stwierdziłam, że już nie czuję chęci zemsty.
Od tamtej pory wiem doskonale, że czasem jedyną prawdą w plotce jest to, że prawdziwa jest osoba, której dotyczy. Z tą wiedzą żyję już od kilkunastu lat.
Moi rodzice stawiali dom. Zabrakło kasy i tata zdecydował, że wyjedzie na 2 lata do stanów zarobić na prace wykończeniowe. Przed wyjazdem zlikwidował jakieś 40 arów jabłonek, bo zgodnie z mamą stwierdzili, że w tej sytuacji większą wartość przedstawiają jako drewno opałowe.
Po kilku miesiącach dalsza sąsiadka zaczepiła mamę na ulicy w celu "weryfikacji informacji". Podobno tata przyłapał ją na zdradzie, wkurzony wyciął z zemsty drzewa i rzucił ją, wyjeżdżając na zawsze.
Mama po wysłuchaniu tych rewelacji, ryknęła długim i gromkim śmiechem, zabijając plotkę szybko i skutecznie.
Podejrzewam, że gdyby próbowała tłumaczyć, to by ją tylko podsyciła.
Śmiech w takiej sytuacji wydaje się najlepszym rozwiązaniem. Ciekawe, kto takie plotki roznosi... musi mieć bujną wyobraźnię! Tacy ludzie powinni tworzyć gry i filmy.
" jedyną prawdą w plotce jest to, że prawdziwa jest osoba, której dotyczy " Fajne i prawdziwe słowa, nie wiem czy Twoje osobiście czy zasłyszane ale zdecydowanie warte zapamiętania.
Dopiero złapałam czemu...
świetne słowa :)
zapisze sobe w zeszyciku z cytatami z anonimowych mam juz kilka fajnych ;)
kokolada, zaprezentujesz? :D
Ja zawsze screenuję, muszę się zabrać w końcu za przepisanie tego
kokolada świetny pomysł :)
@kokolada zrobisz zdjecie tych cytatów i wstawisz tu np. przez imgur? Z chęcią bym jakieś poczytał :D
Ja również zapamiętam! Bo strasznie nie lubie tekstu "w każdej plotce jest ziarno prawdy".
Kiedyś słyszałam plotkę na temat swojej rodziny, wszystki wyssane z palca. Broniąc swojej rodziny, tekst napisany powyżej, wypowiedziany przez innych sprawiał mi wielki ból
Zaznaczam sobie bo jestem ciekawa
Zaznaczam hah
Gdy moi rodzice zaczęli wychodzić z długów, a tata odnosił coraz większe sukcesy też pojawiło się w naszej małej miejscowości mnóstwo plotek. Ostatnio dowiedziałam się że tata rzekomo się powiesił... OK. :o
mój mąż niedługo po ślubie wyjechał za granicę. Po krótkim czasie juz zostałam zaczepiona przez sąsiadkę która ze wzrokiem pogardy wprost zapytała czy juz się nam małżeństwo znudziło :)
cóż... ja bym w odwecie puściła plotę o chorobie wenerycznej tej pani :D skandalik murowany ;)
Bardzo fajna na mądrość na koniec :)
Podaj numer, chciałabym się jej zapytać, jakimi motywami kieruje się taki człowiek :D
"Jedyną prawdą w plotce jest to, że prawdziwa jest osoba, której dotyczy." zajebisty cytat, dlaczego go nie znałem?
Też mi zemsta.
Miałaś szczęście, że tych telefonów nie zgłosiła na policję, bo nawet głuche telefony podchodzą pod stalking, abo groźby (sorki dokładnie teraz nie pamiętam)