#bWJO7
Gdy jechaliśmy już do mieszkania, zajrzałam do jednej z toreb z zakupami, która leżała koło mnie i znalazłam w niej duże opakowanie wazeliny i paczkę prezerwatyw. Zdziwiona zapytałam męża po co to kupił, a on na to, że nasz syn poprosił go o kupienie wazeliny, a prezerwatywy kupił tak na wszelki wypadek, żeby pamiętał o chorobach. Zdziwiło mnie to, mimo że syn powiedział nam dawno temu, że woli chłopców, bo nigdy nie rozmawiał z nami na takie tematy i taka prośba całkowicie do niego nie pasowała. W głębi duszy coś mnie zabolało, bo nagle pomyślałam, że może tylko ze mną nie chce o tym rozmawiać i zawsze jak tylko wspominałam cokolwiek o seksie, to jak najszybciej próbował zmienić temat. Pomyślałam, że bardziej ufa ojcu i przez to przez całą drogę analizowałam wszystkie moje błędy wychowawcze, które mogły doprowadzić do tego, że nie ufa nam na tym samym poziomie. Pomyślałam, że to na pewno przez to, że zbytnio na niego naciskam i za bardzo go o wszystko wypytuję i pewnie przez to czuje się przy mnie niekomfortowo.
Gdy weszliśmy do mieszkania, a ja już przekonałam samą siebie jaką to beznadziejną matką jestem, mój mąż przekazał synowi to co kupił, przy okazji wspominając mu coś o odpowiedzialnym seksie. Syn popatrzył na mnie zakłopotany i powiedział coś w stylu "eee, dzięki", a ja załamałam się całkowicie, bo jak zwykle wyolbrzymiam każdy problem i stwierdziłam, że moja obecność na pewno mu przeszkadza.
Aż nagle nasz syn zapytał:
- A znaleźliście jakąś walizkę?
- Jaką walizkę? - zapytał mąż
- Nie czytałeś mojego SMS-a? Zepsuła mi się walizka i muszę kupić nową przed wyjazdem.
No i okazało się, że syn wcale nie prosił o "dużą wazelinę", tylko o "dużą walizkę", a mój mąż nie doczytał dokładnie i wyszło co wyszło.
Zdaję sobie z tego sprawę, że jestem przewrażliwiona i szukałam problemu tam gdzie go nie było, ale tak czy inaczej ulżyło mi.
Mam wrażenie, że niektórzy ludzie o seksie analnym słyszeli głównie z przestarzałych kawałów z ubiegłego wieku, gdy rynek lubrykantów nie był jeszcze zbyt rozbudowany;p
Podejrzewam, że gdyby syn faktycznie chciał seksu, to kupiłby któryś z żeli sprzedawanych w każdym markecie i drogerii.
Właśnie napisałam taki sam komentarz :D
Nawet gdyby Twojemu synowi chodzilo o wazeline a nie walizke, uwazam, ze absolutnie nie ma powodu do zmartwien jakoby ojcu ufal bardziej. Wydaje mi sie to naturalne, ze chlopak predzej pogada z tata o seksie niz z mama. z tego samego powodu, dla ktorego dziewczyny czuja sie bardziej komfortowo rozmawiajac z matkami na temat sexu, antykoncepcji czy okresu.
Dlaczego raz piszesz seks, a raz sex?
Pewnie dla urozmaicenia, aby w komentarzu nie było powtórzeń.
Z tą wazeliną to chyba jakiś stereotyp.
przecież lubrykanty nie są drogie a działają znacznie lepiej
Na Twoim miejscu cieszyłbym się z relacji męża z synem, a nie martwił.
Zazdrość o relację dziecka z drugim rodzicem brzmi jak jakiś kompleks.
Autorka jest kobietą. Kobiety często mają to do siebie, że często rozkminiają i rozbijają na atomy rzeczy nie istotne. Bo nimi rządzą emocje. Gdyby sprawa się przypadkiem nie wyprostowala to autorka by się zamartwiala o to jak zła jest matką, o brak zaufania, pewnie by się starała naprawić zepsute relacje, nie rozumiałaby dlaczego syn nie reaguje na jej próby a syn po dwóch dniach zapomniałby że nie ma walizki.
@Feniks06
Bingo! Jak jestem wrogiem uogolnień, to Twoje chyba sobie gdzieś zapiszę!
Chciałbym mieć takich rodziców jak wy. Moi, gdy dowiedzieli się, że jestem gejem zapisali mnie do grupy leczącej homoseksualizm. Na początku było całkiem w porządku, kazali nam grać w siatkówkę i koszykówkę (mówili, że geje nie lubią sportu, a szczególnie gier zespołowych. Gdy powiedziałem, że ja sport lubię to odpowiedzili, że to znaczy, że moje ciało walczy z chorobą), ale potem zaczęło robić się co raz dziwniej. Najpierw nasz "nauczyciel" kazał nam pozbyć się wszystkich "gejowskich" rzeczy z domu, dlatego zrobił nam przeszukanie. Mi zabrał szampon (bo był 2 w 1 z odżywką), koszulkę (bo była różowawa) i pare innych przedmiotów, których heteroseksualny mężczyzna posiadać nie może. Kazali nam oglądać heteroseksualne porno prze kilka godzin ( cała grupa zbierała się razem na 8 godzin i przez całe te 8 godzin bez przerwy oglądaliśmy porno, aby się "przyzwyczaić"). Potem doszły jeszcze kary fizyczne i znęcanie psychiczne. Musieliśmy mówić o każdym szczególe naszego życia, nawet o tych najprywatniejszych. Zaczęli za nami chodzić, w domach po kryjomu zamontowali kamery. Jeden chłopak z naszej grupy miał próbę samobójczą i gdy on leżał w szpitalu, my mieliśmy się z niego naśmiewać, jaka to z niego nie jest baba. Odszedłem z tej grupy, gdy tylko udało mi się połączyć studia z pracą i nie byłem już dłużej zależny od rodziców. Potem co jakiś czas moi rodzice odzywali się do mnie, a ja za każdym razem głupio wierzyłem, że może chcą sie pogodzic, no bo w końcu jesteśmy rodziną. Raz zaprosili mnie na wigilię. Gdy siedzieliśmy przy stole matka zaczęła opowiadać naszej dalaszej rodzinie jaka wspaniała jest moja dziewczyna i jak bardzo się kochamy, i że ona zaraz do nas przyjedzie. Okazało się, że zapłaciła jakiejś kobiecie za to, ze przyjdzie i będzie udawać i myślała, że ja po prostu będę siedział, słuchał i przytakiwał. Kolejny raz odwiedzili mnie w moim domu, aby dać mi prezent urodzinowy (dali mi książkę "Jak wyleczyć się z homoseksualizmu?" oraz życzyli powrotu do zdrowia).
W pewnym momencie zacząłem dostawać różne pogróżki, znajdowałem pod domem martwe zwierzęta, ogólnie zacząłem bać aię o swoje życie. Jak się potem okazało to sprawka moich rodziców, którzy mimo, że mieszkam daleko od nich, przyjechali i wynajęli hotel w moim mieście tylko po to, żeby móc mnie gnębić. Po tym zerwałem z nimi kontakt całkowicie i już nigdy nawet nie reagowałem na próby kontaktu z ich strony, bo wiedziałem jak to się skończy. Oni jeszcze nie dali sobie spokoju, jakiś czas temu wysłali mi kartkę na temat "leczenia z uzależnienia jakim jest homoseksualizm".
Tak więc twój syn na pewno docenia to co dla niego robicie i widać, że jesteście zgraną rodziną (przyjeżdżacie do swojego syna na kilka dni, żeby się z nim pożegnać) i na pewno wam ufa, tak więc nie masz się czym przejmować.
Szinigami bardzo mądrze mówi. Strasznie was tam skrzywdzili na tej terapii. Może nawet pogorszyli sprawę.
Po co "leczyc" homoseksualizm? Przecież występuje naturalnie, nawet u zwierząt. Współczuję rodziców.
Pozdrawiam
@szinigami znam osobę homo, która jak mówi wolałaby być hetero i nie zmieni tego bo orientacji się nie wybiera. O to samo chodzi ze zmianą płci, rodzisz się kobietą a wygladasz jak mężczyzna i co zrobisz? Będziesz udawać ze jednak jesteś facetem, przecież tak sie nie da. Minusy masz za to, że niesłusznie zakładasz wyższość jednej orientacji nad drugą, narzucasz innym jakimi mają być, jak wyglądać zachowywać się i czuć. Kto Ci dał prawo do tego?
@szinigami- operacje zmiany płci wykonuje się na życzenie, żeby tej osobie było lepiej, więc to wybór , a jeśli osoba homoseksualna jest szczęśliwa, to po co ją zmieniać? Chyba stąd tyle minusow.
Pozdrawiam
szinigami - nikt homkseksualistom nie zabrania próbować leczyć się, chodzić na terapię do seksuologa itp., jeśli orientacja im przeszkadza. Chociażby ze względów religijnych. Ich życie, ich wybór, ich sprawa. Minusy masz za homosia i ogólny stosunek do homoseksualistów.
Podaruj im książkę 'Jak się wyleczyć z homofobii'.
Co jest niby złego w określeniu "homoś"? O.o Brzmi dużo bardziej pozytywnie i miło niż np. zwyczajne "gej".
"Homoś" jest pogardliwe, zresztą wystarczy zerknąć, kto takiego słownictwa używa. Gej, moim zdaniem czy tez zdaniem moich znajomych (z środowiska LGBT), jest neutralne.
No, to ja ani razu nie słyszałam tego określenia jako negatywne, stąd moje zdziwienie.
A jedyną osoba, o której kojarzę, że go używa (Korwin) używa tego określenia jako czegoś jednoznacznie POZYTYWNEGO, określając tym gejów, których szanuje.
Wybaczcie zawracanie głowy, ale macie jakieś przykłady na użycie tego negatywnie? Bo aż mnie zaciekawiliście.
Nie martw się, wasz prezent pewnie się nie zmarnuje 😉
Nie rozumiem. Zestaw był dziwny, bo chłopak jest gejem, czy dlatego, że nie rozmawial z rodzicami o seksie?
Urodzaj sodomitow. Biedron moze namieszac w wyborach :)
Nie urodzaj, tylko norma. Osoby homo są wokół ciebie, a jeśli o tym nie wiesz, to pewnie nie mają o tobie najlepszego zdania.
Normalna rodzina to chlopak i dziewczyna. To ze cos mi nie przeszkadza jesli nie jest nachalne, to nie znaczy ze mam to uwielbiac. Jesli kogos lubie czy nie lubie to nie za orientacje.
Normalne są bardzo różne rodziny, ale na pewno nie takie jak proponujesz - para dzieci różnej płci. Związki, zakładanie rodzin to zajęcie dla dorosłych. Nie wiem gdzie ty wyczytałaś, że ktoś ci to każe uwielbiać. Skoro dziwi cię, że osoby homo istnieją, to widocznie zapracowałaś sobie na brak zaufania u ttch, które znasz w analogowym świecie. Czyli to raczej nie 'brak uwielbienia' a bardziej 'regularne okazywanie niechęci'.
No coz, za moich czasow nie bylo "gejow" tylko "pedaly". Ciesze sie, ze homosie z otoczenia nie lgna do mnie, jakos bezpieczniej mi tak. Nie nazywaj choroby norma. To ze epidemie zdarzaja sie od dawna, nie znaczy ze choroba jest normalna. Tak samo pociag do osoby tej samej plci, do dziecka, do drzewa, zwierzecia itd. nie jest normalny. Mimo ze sie zdarza. Wychowalem sie w czasach przed chora poprawnoscia polityczna, mam szacunek dla osob chorych ale nie dla zboczen. Jesli nikogo to nie krzywdzi to niech sobie ktos robi co chce, byle by nie na widoku. To jest zdrowe podejscie.