#d1Qyt

Jestem zwykłą, nastoletnią dziewczyną. Niczym się nie wyróżniam. Na co dzień jestem uśmiechnięta, mam grupkę przyjaciół ze szkoły. Piekło zaczyna się po powrocie do domu.

Nienawidzę tej kobiety. Psuje mi dosłownie wszystko. Nieraz zdarzało mi się po prostu myśleć o samobójstwie. Ale muszę być silna. Daję radę od tych nastu lat, prawda?
Moja mama. Nie mam pojęcia, co jest z nią nie tak. Może ma jakąś chorobę psychiczną. Naprawdę nie jestem w stanie tego powiedzieć.
Jednak czasami jest najukochańsza na świecie. Mówi do mnie córeńko, skarbie, sratatatata.

Ale najczęściej zaczyna na mnie krzyczeć bez najmniejszego powodu. Udaję niewzruszoną, pozornie nie wywiera to na mnie wrażenia, ale po prostu sobie z tym nie radzę. Odbiera mi to całą chęć do życia. Nie jestem najgorsza - uczę się nieźle, nie sprawiam większych problemów. Jak to zwykła nastolatka - jakieś są, ale trzeba było nie majstrować kolejnego dzieciaka, no nic specjalnego, z poprzednimi dziećmi na pewno też tak było.

Przykładowa sytuacja? Wróciłam dziś do domu i powiedziałam lodówce, że ktoś zjadł mi parówki. Mama była w pobliżu. Przysięgam, jak włączyła syrenę, tak myślałam że wieś się zleci. W dupie mi się poprzewracało, jestem rozpieszczona, co ja sobie wyobrażam, mam nie wymyślać, naprawdę wszyscy mają mnie dość, starają się na mnie nie krzyczeć (tu aż się uśmiechnęłam), ale jestem nie do zniesienia i mają mnie dość.

Natomiast nie dalej jak dwa miesiące temu rodzicielka powiedziała mi wprost, że jestem jej najgorszym dzieckiem. Jak do tego doszło?
Mama wyszła z toalety. A że byłam w pobliżu, zaczęła krzyczeć, że co ja nie robię, że przepuszczam pieniądze przez dom, że 1 listek papieru toaletowego wystarczy, ja używam dwóch, jestem jej najgorszym dzieckiem, rodzeństwo chociaż coś robiło, a ja nic. Uśmiechnęłam się i wyszłam. I nigdy nie wróciłam już taka sama. Mam tego dosyć. Jestem najgorszym dzieckiem matki, bo zużywam o jeden listek papieru za dużo.

Boję się, że będę taka jak ona. Że moje dzieci będą się mnie bały. Że jako pięciolatki będą chowały się w miejscu, którego się boją, żeby schronić się przed matką. Może jako nastolatki będą starały się nie mieć ze mną nic do czynienia. Może to ja będę śniła się w najgorszych koszmarach. Może to przeze mnie nie będzie się chciało wracać do domu, czy wychodzić z pokoju. Może to ja będę powodem większości łez.

A może nie dożyję posiadania dzieci.
lubieherbate Odpowiedz

1 albo 2 listki? Jak?

Volchitsa

U mnie w domu to samo: Dlaczego dmuchasz nos TRZEMA listkami? Jeden w zupełności Ci starczy!

jemizcycka Odpowiedz

Może to głupio zabrzmi ale Twoja rodzicielka ma depresję

Stwierdzoną lata temu ;)

GeniusYoongi

Depresja polega na napadach agresji? Pytam, bo tam gdzie czytałam nic o tym nie wspominali.

TimeyWimey

Depresja może się objawiać u każdego inaczej.

Zorro02

Depresja, u mnie było identycznie.

GeniusYoongi

Skoro u każdego jest inaczej to dlaczego jemizcycka tak szybko trafiła?

Nea

Mnie to wygląda bardziej na borderline, ale to często idzie w parze z depresją.

Buuubu

@bird
Może i stwierdzoną lata temu ale mam wrażenie że twoja mama się nie leczy.

hudella

Haaa, chciałam pytać o to samo, bo moja mama też tak ma. Od ponad 15 lat dostaje leki z grupy pochodnych benzodiazepiny, a to powinno się brać krótkotrwale. Tez ma tego samego rodzaju ataki o pierdoły i potrafi mnie zmieszać z błotem za to, że nie interesowało mnie spojrzeć przez okno, jaki korek na ulicy się robi. Potrafi mnie wyzwać, że jestem popier***, bo nie lubię surówki, którą ona lubi i że nikt ze mną nie wytrzyma, skończę w rynsztoku i niczego w życiu nie osiągnę. Moja mama wychowała się już jako nieszczęśliwa osoba, dziadek babcię zdradzał i był tyranem, a mama z bratem mieszkała całe wczesne dzieciństwo u jednej babci, a ich siostra u drugiej i poznali się dopiero w wieku szkolnym, kiedy wrócili do rodziców. Mnie też czasem boli, co do mnie mówi, ale to gdzieś wynika z tego, że ona sama chciała mieć lepiej, a gdzieś po drodze nie dała rady. Chyba trzeba umieć nie chować urazy. Moja siostra twierdzi, że mama zepsuła jej życie, a ja po prostu staram się żyć dalej i dalej robić swoje na tyle, na ile umiem. Zupełnie Cię rozumiem w tym problemie, okrutnie ciężko jest w tym wszystkim mieć pewność siebie, zapał, odwagę, poczynić w jakimś kierunku krok, wierzyć we własne możliwości i cieszyć się życiem. Trzymam za Ciebie kciuki 'bird'! :)

Yasamen Odpowiedz

Też się boję, że stanę się taka jak moja mama. Zapisałam sobie jej wszystkie złe cechy charakteru i obok wypisałam co można zrobić zamiast tego co ona robi. Co jakiś czas do tego zaglądam i staram się ma codzień patrzeć na swoje zachowanie obiektywnie i postępować właściwie, a nie tak jak ona

Merlinek Odpowiedz

Moja mama jest identyczna. Słyszałam w życiu wiele obelg od niej, nie raz płakałam i czułam się jak najgorsze gowno przez jej teksty. Tata tak samo, ale on nie umiał się jej nigdy przeciwstawić-jedynie w moim przypadku. Moja siostra na szczęście szybciej się wyprowadziła i nie musiała znosić tej nerwówki co my. Mam świadomość, że u mojej matki wynika to z trudnego dzieciństwa i wielu nieszczęść jakie ją spotkały.. być może twoją tak samo, ale to nie zmienia faktu, że takie coś powinno się leczyc. Najgorsze jest to, że doskonale wiem, że jeśli byś jej to powiedziała to wpadłaby w gorszą furię;) Jedyne co Ci polecam to jak najszybciej się usamodzielnić, bo odkąd mieszkam sama, mam z nią lepsze relacje i lepsze samopoczucie.

Jacobs638 Odpowiedz

Ja zawsze powtarzam, że zły przykład, to też przykład. Obserwować, uczyć się i nie powtarzać czyichś błędów :) całe życie przed Tobą, pracuj nad sobą, żeby nie utkwiła w Tobie namiastka jej patologicznych zachowań :)

XEwrrX Odpowiedz

Moja mama jest taka sama. Jestem już po studiach, sama się utrzymuję i do dzisiaj czasami rozmawiając z moim partnerem muszę się powstrzymywać przed zachowaniem się jak ona. Nie wynika to z charakteru a z tego, że w taki sposób nauczyła mnie komunikacji z najbliższymi. Wiele razy jako nastolatka myślałam o tym żeby uciec albo urwać kontakt jak będę już sama na siebie zarabiać. Zniszczyła mnie całkowicie, czułam się jak wyrzutek, wstyd było mi przed znajomymi bo nie potrafiła się przy nich zachamować. A moja rodzina nie wyglada na patologię, wręcz przeciwnie. Ojciec sam nie dawał sobie rady i w ten sam sposób jest zgnojony. Dzisiaj jak mieszkam sama mamy lepszy kontakt ale i tak nie jesteśmy sobie bliskie i przyjeżdżam do domu kiedy naprawdę muszę się pojawić. Za to podbudowałam siebie i daje sobie doskonale radę. Patrząc na moją matkę wiem, że jestem 10 razy mądrzejsza i bardziej inteligentna od niej. Po prostu to zlewam. I Tobie życzę tego samego, nie poddawaj się. Powodzenia :)

Goracax Odpowiedz

Też tak mam. Niby nic takiego się nie dzieje a ona na mnie krzyczy. Płacz, myśli samobójcze to u mnie codzienność, ale nikt o tym nie wie. Staram się to wszystko jakoś ukryć, na razie jakoś idzie nie wiem co będzie potem. A co do dzieci nie chce ich mieć bo boję się że też będą przeze mnie cierpialy. Trzymaj się ☺

BananowaPanda

Z jednej strony chciałam cię pocieszyć i powiedzieć, że się mylisz i że będzie lepiej... Ale potem przypomniałam sobie, że byłabym hipokrytką, bo moja codzienność wygląda identycznie. Natomiast z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że łączę się w bólu :')

BananowaPanda Odpowiedz

Witam w klubie. Moja matka stała się jeszcze większym tyranem po śmierci taty. Rozumiem, że sobie nie radzi, ale to nie jest powód aby wyżywać się na mnie i siostrze. Przykład? Ostatnio nie mogła pomalować sobie paznokci i się zdenerwowała. Przeszłam szybkim krokiem koło niej do kuchni. Zostałam zwyzywana od kurtyzan w różnych wariantach i niewdzięcznych suk bo "zasłaniam jej światło" Ale to jedna ze spokojniejszych sytuacji.
Kocham tą rodzinną atmosferę.
Ps: proponowałam delikatnie, by poszła do psychologa dla własnego dobra, by pogodziła się z tego wszystkim... Nie chcecie wiedzieć jak przeszła ta "rozmowa"

Ninetales Odpowiedz

Ja po siku to używam około 10 listków ...

Dajka11 Odpowiedz

To prawie idealnie moja sytuacja. Rozumiem doskonale.

Zobacz więcej komentarzy (11)
Dodaj anonimowe wyznanie