#ddFGS

Czytaliście niedawno wyznanie (V6vX2) ludzi, którzy odkryli na podstawie grupy krwi, że ich córka nie jest ich córką, ale nie mają pojęcia, jak to możliwe? Napisali je moi rodzice. Wiedzą, że przeglądam Anonimowe, liczyli, że na nie trafię i skojarzę sytuację. Zrobili to, bym uwierzyła w ich zapewnienia, że nie jestem adoptowana. W końcu jednak ustąpili. Przyznali się, że zbyt bali się mojej reakcji, by mi to powiedzieć, nawet w tej sytuacji.
kartezjusz2009 Odpowiedz

Czy jest to jakiś problem, że ktoś jest adoptowany a ktoś inny nie? Tak jak to ktoś powiedział, rodzicem stajesz się gdy kochasz dziecko, a nie gdy rodzisz. W tym drugim przypadku jest się tylko "biologicznym".

9110037486

Ale facet nie rodzi, czyli nigdy nie będzie rodzicem... :p

@Bobisia, jeśli wychowali Cię, dali z siebie wszystko co tylko mogli, na ile mogli sobie pozwolić. To dlaczego miałby to być jakiś wielki problem? W końcu traktowali dziecko jak swoje własne i to Ci ludzie są prawdziwymi rodzicami. Bo przez 28 lat skoro biologicznie nie potrafią odnaleźć swojego dziecka to chyba nie chcieli tego robić.

bazienka

bobisia jakby przez 28 lat mnie kochali i wspierali, tot a informacja nie bylaby mi potrzebna w ogole- bylabym ich corka, niewazne czy prawnie czy biologicznie

Vampire7

Ja mam wrażenie, że nie zdajecie sobie sprawy jak to jest po 28 latach dowiedzieć się, że całe życie było sie okłamywanym przez wszystkich na około!?? To zrozumiałe, że to jest szok. W głowie postają myśli w stylu „co z moimi biologicznymi rodzicami? Czy żyją? Czemu mnie oddali? Skąd pochodze?” itd. Oczywiście, że to Ci co ją wychowali są jej rodzicami, ale jak najbardziej powinni jej to powiedzieć o wiele wcześniej, by po prostu wiedziała.

arbuzek Odpowiedz

Mnie przeraża fakt, że ludzie na anonimowych coraz bardziej kłamią... Fajnie, że się pisze wyznania by ktoś konkretny je zobaczył, o ile jest to PRAWDĄ. A tu bezczelne kłamstwo rodziców. Mnie dziwi przeświadczenie, że ktoś boi się dorosły powiedzieć prawdę... Słodkie kłamstwo jest wygodne, ale długo nie pociągnie.

Furiatka Odpowiedz

Co wy myślicie że anonimowe to jakiś messenger? Porozmawiać z rodziną tak ciężko?

Serwatka31

Masz sporo plusów, bo to uniwersalna rada i każdy Cię plusuje bez zastanowienia.

Ale prawda jest taka, że Twój komentarz jest bez sensu i nie pasuje do wyznania.

Komu Ty radzisz, by więcej rozmawiali? Autorce, czy rodzicom?
Obie strony ze sobą rozmawiały, i to dość sporo.
Rodzice napisali wyznanie, by poprzeć swoje kłamstwo Z ROZMÓW.
Autorka napisała wyznanie O WYNIKU ROZMÓW.

Furiatka

Jako czytelniczka nie lubię oglądać czyjegoś publicznego załatwiania prywatnych spraw. Rodzice to dla mnie tchórzliwe trolle i zmarnowali czas wszystkim, którzy im pod tamtym wyznaniem dobrze radzili

Furiatka

Lepiej mieć komentarz niepasujący do wyznania, niż wyznanie niepasujące do strony :D

Serwatka31

Co nie zmienia faktu, że ten komentarz jest tu całkowicie bez sensu.

Furiatka

Przepraszam, że musiałaś go czytać 😞

Serwatka31

Czemu krytyka Twojego komentarza Cię tak strasznie boli?

Zachowujesz się co najmniej, jak bym Cię zwyzywała.

Furiatka

W ogóle nie boli, tylko trochę dziwi, a trochę bawi. Po pierwsze, nie rozumiem uwagi o plusach, przecież sama ich sobie nie daję. Po drugie, nikomu nic nie radzę, tylko marudzę o załatwianiu rodzinnej sprawy przez anonimowe, co jest dla dziecinne. Po trzecie, napisałam też o marnowaniu czasu komentujących pod poprzednim wyznaniem, a z tego co widzę, masz tam top komentarz i jeszcze jakieś inne. Czujesz się pewnie niejako zaangażowana w sprawę i cieszysz się z dalszego ciągu, ja na twoim miejscu pewnie mocno bym się zirytowała. Nic wielkiego, mamy różne zdanie i tyle.

Serwatka31

1. Co jest w tym niezrozumiałego?
Krytykuję sens porady i wyjaśniam, że nie ma 70 osób, które uważają, że ta porada jest tu słuszna, tylko 70 osób dało plusa odruchowo bo zobaczyło poradę, która do 80% wyznań pasuje.
Nie zarzucam Ci, że to Twoja wina, że Ci dają plusy, tylko mówię, że nie słusznie.

2. Marudzenie właśnie jest w porządku, ale "porozmawiać z rodziną tak ciężko" totalnie nie pasuje, bo jest jawnie sprzeczne z treścią wyznania, na które próbujesz narzekać.

Narzekać można i czasami nawet trzeba, ale narzeka się na to, co jest złe, a nie na losowe nieprawdziwe fakty.

3. O tym zaczynasz pisać później, to, co krytykuję jako bezsensowne, nie zawiera narzekania na marnowanie czasu, ale na to, że autorka nie gada z rodziną.

doznudzenia

Ale o co wy sie klocicie? Obie macie racje.
Nie powinni prac brudow przez internet, tylko porozmawiac w domu. Ale fajnie tez dowiedziec sie co z wyszlo z tego wkrecania, bo ja obstawialam zamiane noworodkow w szpitalu.

Serwatka31

W zasadzie, to ciężko to nazwać kłótnią:
Ja merytorycznie, z argumentami komentuję sens komentarza, ona odpowiada tekstami typu "Przepraszam, że musiałaś go czytać 😞"

Zobacz więcej odpowiedzi (1)
Rvdv12 Odpowiedz

To jesteś adoptowana czy nie? Bo już nie rozumiem. 😲

Porywcza

O matko... Tak, jest adoptowana

Serwatka31

Jest adoptowana; kłamstwem było, że nie wiedzą dlaczego ma inną grupę krwi.
A wiedzą: dlatego, że jest adoptowana.

Rvdv12

@Serwatka31 dziękuję.

honey100 Odpowiedz

Ja dowiedziałam się dopiero po śmierci rodziców- miałam wtedy 32 lata. Gdy pytałam wcześniej- zaprzeczali.Efekt ? spaliłam wszystkie albumy rodzinne.

anon567

W takim razie głupia jesteś.
I to strasznie. Oni Cię wychowywali, kochali, a Ty spalilas jedyna pamiątkę. Teraz se szukaj biologicznych rodziców, którzy cię oddali. Nawet mi nie żal takich ludzi jak ty, tfu

honey100

anan567- nie wychowywali mnie- tylko chowali, nie kochali, bo nigdy mnie nie przytulili, pochwalili czy okazali odrobinę czułości. Zniszczyli mi życie, bo teraz ja nie potrafię kochać, czy okazywać czułości. Cały czas byłam zastraszona i niepewna Właściwie, nie wiem dlaczego mnie adoptowali. Bo inni mieli dzieci, a oni nie mogli?.A biologicznych rodziców odnalazłam, niestety po ich śmierci- urodziła mnie panna, a ojcem był żonaty facet. A mnie żal takich ludzi bez empatii jak ty I nawet oszczędzę ci -" tfu".

Vampire7

Honey, napisz wyznanie proszę o swoim życiu i o tym jak się dowiedziałaś, że jesteś adoptowana. Strasznie Ci współczuje :( I wydaje mi się, że mimo tak strasznych „rodziców” to Ty wiesz co to czułość i empatia, mam nadzieje, że życie Ci się ułoży. Może jakaś terapia by popracować nad sobą i odciąć się od poprzedniego życia?

CzyToNaPewnoJa Odpowiedz

Ja tam nie widzę problemu w byciu adoptowanym, jeśli ty ich kochasz a oni ciebie to problemu nie ma

zolanski Odpowiedz

Jak dzieci, kur*wa, jak dzieci.

Dodaj anonimowe wyznanie