#dhIl3
Wyjechałam wraz z przyjaciółmi do Bułgarii. Nasz tygodniowy plan wycieczki był prosty. Mianowicie picie i imprezowanie. W 4 dzień pobytu nasza grupka postanowiła się rozdzielić. Ja wraz z koleżanką chciałyśmy iść na pewien koncert, reszta nie miała na to ochoty, więc postanowiliśmy, że tę noc spędzimy oddzielnie. Miejsce koncertu było daleko od naszego hotelu i po skończonej zabawie chciałam zamówić taxi. Moja mocna wstawiona koleżanka wpadła jednak na inny pomysł. Uznała, że nie będzie płacić, tylko złapie stopa. Bardzo nie podobał mi się ten pomysł. Znajoma jednak stwierdziła, że jak zwykle jestem sztywna.
Jako że naprawdę chciałam udowodnić wszystkim, jaka to nie jestem szalona, ustąpiłam. Koleżanka zaczepiła jakiegoś mężczyznę w samochodzie, a ten zgodził się nas podwieźć. Wsiadłam do samochodu z wieloma obawami, w przeciwieństwie do mojej pijanej koleżanki, która wesoło flirtowała z Bułgarem.
Po przejechaniu sporej ilości trasy zaczęłam się naprawdę niepokoić. Zupełnie nie poznawałam drogi, do tego miałam wrażenie, że zamiast przybliżać się do centrum, oddalamy się od niego. W pewnym momencie znajoma stwierdziła, że jest niesamowicie spragniona, kierowca podał jej jakiś napój. Powiedziałam do niej po polsku, żeby nie pija tej wody. Na nic się to zdało. Co prawda nie miałam pewności, że mężczyzna chce nas skrzywdzić, ale miałam naprawdę złe przeczucia. Nie wiedziałam co mam robić. Dzwonić na policję, wyskoczyć z samochodu? Nigdy tak bardzo się nie bałam.
W pewnym momencie okazało się, że brakuje benzyny, więc musieliśmy pojechać na stację. Wiedziałam, że to może być jedyna szansa na ucieczkę. Gdy Bułgar poszedł zapłacić, postanowiłam uciec, jak się okazało, zamknął za sobą drzwi. Do teraz nie wiem jak udało mi się otworzyć je za pomocą kopnięcia. Może była to kwestia starego auta lub tego, że strach dodał mi siły. W każdym razie wydostałam się z samochodu. Był nawet moment, w którym chciałam zostawić koleżankę, jednak nie zrobiłam tego. Wyciągnęłam ją, była ledwo przytomna (nie wiem, czy za sprawą alkoholu czy tego napoju). Udałam się z nią do łazienki i zamknęłam za sobą drzwi. Słyszałam, że ten facet coś do nas wołał, ale potem sobie odpuścił. Spod stacji zadzwoniłam po taxi, która zawiozła nas do hotelu (okazało się, że Bułgar wiózł nas w zupełnie przeciwną stronę).
Rano koleżanka obudziła się z okropnym bólem głowy. Opowiedziałam znajomym o całej sytuacji, ci jednak stwierdzili, że koloryzuję i zbagatelizowali to.
Miałam naprawdę dość tych wakacji i udawania szalonej imprezowiczki, którą nigdy nie byłam. Ostatnie dni wakacji spędziłam bez znajomych w "najnudniejszy" sposób, czyli leżąc i czytając książki na słonecznej plaży.
Czas zmienić znajomych, serio.
Masz rację. Moi znajomi BARDZO rzadko zapraszają mnie na imprezy bo wiedzą, że ich po prostu nienawidzę i nie robią z tego problemów. Nie chcę iść? Nie idę.
Te wasze anonimowe rady. Zmienić znajomych. A co z nimi nie tak? Uważają że jest nudna? No bo jest. Jest jej z tym dobrze? Tak. Oni ja jak widać też akceptują skoro ja zapraszają na wyjazdy. Więc skoro oni nie mają z tym problemu to wrzuć sobie te swoje złote rady do kosza.
Uważasz, że z kimś, kto upija się do tego stopnia, że jest w stanie robić tak skrajnie nieodpowiedzialne rzeczy, oraz z kimś, kto uważa, że taka sytuacja to nic takiego lub nie bierze tego na poważnie, jest wszystko w porządku, naprawdę?
Lahierba skrajnie nieodpowiedzialne? Ok, ta sytuacja mógł być niebezpieczna. Mogła bo tego nie wiemy. Wiemy tylko że gość jechał w rzekomo złym kierunku. Bo w to że przypadkowy gość, w przypadkowej porze, w przypadkowym miejscu zabierając przypadkowe autostopowiczki miał gotowa butelkę z czymś dosypanym to nie wierzę.
No ale ostatecznie o czym jest ta historia. Bo ja rozumiem że o braku asertywności autorki. Ludzie po alkoholu od dawien dawna robią rzeczy głupie. Od równie dawna jeździli stopem itd. Może odwrócenie pytanie... Czy Ty uważasz że z kimś kto skreśla ludzi po jednej anonimowej historii jest wszystko w porządku?
Można powiedzieć, że już skorzystałam z tej rady.
Nie jesteś sztywna, jesteś odpowiedzialna.
I ostrożna
I to się ceni.
Nigdy, ale to nigdy nie zmieniaj się pod znajomych.
Mówią, że jesteś nudna? No, wychodzi na to, że jesteś po prostu rozsądna i dojrzała, a oni są zwykłymi gówniakami bez krzty wyobraźni. Kto o zdrowych zmysłach łapie ośród nocy stopa, w dodatku na terenie, którego kompletnie nie zna, ba! w obcym państwie...horror. Ciesz się, że żyjesz, a znajomych radzę zmienić :/
Ty po prostu lubisz bawić się w inny sposób, niekoniecznie musi być to imprezowanie i inne takie.
Najbardziej wiarygodnie brzmi fragment sugerujący, że koleś jeździł (być może miesiącami) z butelką wody, w której miał rozpuszczoną pigułkę gwałtu w nadziei, że w końcu zatrzymają go jakieś autostopowiczki, którym to będzie mógł ją zaserwować.
Uwielbiam tutaj ludzi, którzy zwracają uwagę na takie szczegóły. Szczerze podziwiam. :D
Pisałam, że nie wiem czy coś z tą wodą było nie tak. Być może nie była zatruta.
nie jesteś nudna, tylko bardziej od nich rozsądna, plus interesuje cie co innego...
Jest różnica między byciem imprezowym a byciem nieodpowiedzialnym idiotą ...
Najbardziej znana "prostytutka" na swoim kanale, z piosenką o sowie, która ma chyba ponad dziesięć milionów wyświetleń i kolorowymi perukami i strojami, w jednym ze swoich "opowieści czas" opowiedziała baaardzo podobną historię.;)
Nigdy nie widziałam tego filmiku. A w moją hisotrię możesz wierzyć lub nie
Brakuje mi finału na policjii...
Prawdziwi znajomi akceptują nas takimi, jakimi jesteśmy. Nie starają się zmienić nas na siłę. Powinnaś zmienić towarzystwo.