#dn0MC

Ostatnio sporo tutaj negatywnych historii o szpitalach psychiatrycznych. Chciałabym obalić parę mitów i podzielić się z wami moją (pozytywną) historią :)

Szpital mi POMÓGŁ i nie wiem gdzie bym teraz była, gdyby nie wizyta tam. Po zdiagnozowaniu przez lekarza zaburzeń afektywnych dwubiegunowych dostałam skierowanie na oddział młodzieżowy. Oczywiście bardzo się obawiałam, ale po paru dniach tam przyzwyczaiłam się. Jeśli miałabym porównać do czegoś pobyt tam, to wyglądało to mniej więcej jak sanatorium, tyle że dla duszy. Zajęcia nie były obowiązkowe. Jeśli gorzej się czułeś, to mogłeś zostać w pokoju. Właściwe większość rzeczy była nieobowiązkowa jeśli źle się czułeś lub po prostu chciałeś zostać w łóżku. Czas jakby się tam zatrzymywał. Wszystko było ułożone pod ciebie, to ty byłeś tam najważniejszy. Dla mnie był to szok, wszyscy troszczyli się o mnie i było widać, że są tam żeby pomóc (no może z wyjątkiem paru pielęgniarek, ale to normalne w każdym szpitalu). Sam ustalałeś sobie "grafik" i jeśli potrzebowałeś na pewne czynności więcej czasu, to nie było z tym problemu.
U mnie dużą rolę na pewno odegrali pacjenci. Tak troskliwych ludzi nie spotkałam nigdy, naprawdę. Kiedy miałeś gorszy dzień, starali się tobą zaopiekować, a kiedy płakałeś, miałeś wokół siebie grono osób rozumiejących cię jak nikt inny. Mimo przygnębiającej atmosfery często żartowaliśmy i śmialiśmy się. Z paroma osobami stamtąd mam kontakt do dzisiaj. Oczywiście rzeczy takie jak pasy zdarzały się (nawet ja raz zostałam w nie zapięta), ale były ostatecznością. Wyspałam się tam za wszystkie czasy, bo mimo pobudki wcześnie rano, zasypialiśmy o 21/22 przez mocne leki, jakie dostawaliśmy. Jeśli twój stan się poprawiał, mogłeś wychodzić na weekend na przepustkę albo na spacery po mieście. Terapia grupowa na jaką tam uczęszczałam też była bardzo dobrze prowadzona.

Zdaję sobie sprawę, że to co tu napisałam jest 1/10 tego jak taki pobyt wygląda, jednak proszę was - nie bójcie się pójścia na taki oddział. Jeśli dostaliście skierowanie, idźcie tam, to może wam naprawdę pomóc. Moim zdaniem głównym atutem mojego 3-miesięcznego pobytu tam był brak tego codziennego pędu i wyścigu szczurów. Wszystko toczyło się twoim własnym tempem. Byłam w szpitalu w pewnym mieście w Wielkopolsce i z ręką na sercu mówię, że mi to pomogło :)
obrazonaoptymistka Odpowiedz

Niestety nie każdy szpital tak wygląda. Bliska mi osoba była w szpitalu psychiatrycznym z powodu próby samobójczej. Alkoholizm, depresja, schizofrenia... Lekarz nawet nie zwracał uwagi na to, że leki nie działają, a ta osoba obmyśla, gdzie i w jaki sposób w tym szpitalu się zabić. Jeśli chodzi o leki, to nie działały na pewno - po 1,5 miesiąca brania coraz większej dawki nie było poprawy. Gdy w końcu ją wypisali, jeszcze tego samego dnia zażyła całe opakowanie silnych leków nasennych i popiła wódką. Toksykologia, przewiezienia do innego szpitala i - hurra! - jakaś poprawa.

Nie zniechęcam do zgłaszania się w takie miejsca po pomoc. Zdrowia psychicznego (i fizycznego) życzę Wszystkim :)

rokiowca Odpowiedz

Podobno w Kato w szpitalu maja zajecia tego typu w Rybniku to była masakra. 😐

JiminChimChim

Ej, zaciekawiłam się. Jak jest w Rybniku?

LisyaStark

Podpinam się, to moje miasto, jestem ciekawa ^

Allinone

. niezgubka

KochamNaruto

.niezgubka nie aiem co się stało z możliwościa dodawania wyznan do ulubionych :(

rokiowca

Moja babcia leżała w Rybniku była nie umiała za bardzo chodzic, bo miała udar. Na poczatku bylo spoko, a później pielęgniarki nawet babci pieluchy nie założyły. Inne pacjentki cos tam babci pomagały robić. W ogóle wystrój tego szpitala jak z jakiejś gry o zombie. Trochę takie Auschwitz. Dużo opinii jest w necie.

JiminChimChim

Zombie?😮Ja widziałam tylko z zewnątrz, ale już w szpitalu (taki normalny, nie psychiatryk) na Wilchwach byłam w środku, lata temu przed remontem i tam to był hardkor.
Raz akurat była burza i wichura. Wchodzimy do środka, stary hol z wysokim sufitem, duże nieszczelne okna i okropnie skrzypiąca winda. A jeszcze wokół drzewa, więc było ciemno. Jak dupnął piorun, to prawie się rozryczałam. Do dziś to pamiętam, a było to z 20 lat temu 😞

YurioPlisetsky

Koleżanka mojej mamy pracowała w Rybniku i aż smutno się robiło gdy słuchałam opowieści stamtąd.
Tbh ten szpital na Gliwickiej nawet wygląda jak typowy psychiatryk z horrorów Dd

JustFabulous

Wojewódzki na Orzepowicach, czy gdzie?

AnonimowaRuda

@JustFabulous nie wojewódzki na orzepowicach tylko psychiatryczny na gliwickiej, o ile sie nie mylę to obok stadionu miejskiego? Nie wiem czy dobrze mówię bo ja akurat z Jastrzębia Zdroju jestem 👌🏻

JiminChimChim

Mówimy o psychiatryku obok stadionu. Ten w Orzepowicach jest o niebo ładniejszy. I w ogóle wygląda normalnie😉
@AnonimowaRuda pozdrawiam - również mieszkanka tego zadupia😂

Zobacz więcej odpowiedzi (3)
Accio Odpowiedz

Ja ostatnio gdy dostałam histerii w szkole usłyszałam że powinnam udać się do szpitala psychiatrycznego. Pisałam wcześniej w którymś komentarzu że dostanie się na takowy oddział jest rzeczą której najbardziej się boję. Zaowocowało to atakiem paniki (dosłownie, zwijałam się, płakałam i ze strachu darłam papę na cały głos) Wobec tego na razie odsunięto tę opcję, ale dowiedziałam się wtedy że w okolicy szpital wcale nie jest źle, atmosfera jest miła i pani psycholog mogła odwiedzać tam jedną z przebywających na terapii uczennic.
Wierzę że w Twoim szpitalu nie było źle i on Ci pomógł, ale wierzę również osobom które twierdzą że przeżyły tam piekło.
Dlatego nie nazwałabym tego ,,obalaniem mitów" bo każda placówka jest inna i nie wiadomo tak naprawdę na jaką się trafi. Myślę że kilkanaście/kilkadziesiąt podobnych, negatywnych opinii na temat jednego miejsca nie bierze się zniknąd.

livanir Odpowiedz

Zależy na jakim oddziale byłaś. O oddziale dla dorosłych słyszałam prawie same pozytywne opinie.. o tym dla dzieci... no cóż wiecie.
Przyznam, że Ci zazdroszczę, ale i ciesze się, ze są jeszcze porządne oddziały :D
I lepiej nie pisz gdzie dokładnie, bo szpital zostanie oblężony :p

Izolacja23 Odpowiedz

Ja byłam na Kopernika w Krakowie i też wspominam go świetnie :). Polecam, mi pomógł bardzo, po przeszło miesięcznym pobycie i dwuletniej terapii nawet nie uważam, że jest coś ze mną nie tak. Mam gorsze chwile i problemy jak zupełnie KAŻDY, ale wiem, że z wszystkiego da się wyjść :)

Msoj Odpowiedz

Zgaduję że Gniezno - popularna dziekanka

kozierek

Na pewno nie Gniezno, miałem byłą w Gnieźnie na młodzieżowym i mówiła że masakra

BeatryChez Odpowiedz

Oglądałam jeden film polskiej Youtuberki, która właśnie tak mówiła. I też w Wielkopolsce, także już wiem, gdzie lecieć, jeśli coś się przytrafi. Także pozdrawiam cieplutko, także ową youtuberkę jeśli to czyta. Kocham Cię, W.!

SammyWinchester Odpowiedz

Czyżby Kościan? 😀

Nayla Odpowiedz

wie ktoś, jak jest w Szczecinie aktualnie?

SzafaPelnaKicksow Odpowiedz

To napewno było Gniezno. Tam mają świetnych specjalistów

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie