#e0Fk5

Sytuacja miała miejsce w ferie zimowe. Byłam w ostatniej klasie liceum i brałam udział w olimpiadzie z języka polskiego. Tak się zdarzyło, że przeszłam do drugiego etapu, więc każdą lekcję poświęcałam na spotkania z polonistką i wertowanie interesujących lektur oraz zagadnień gramatycznych. Rzecz jasna w ferie nie można było odpuścić przygotowań, a nie chciałam sprawiać kłopotu polonistce z dojazdem do szkoły, więc przystałam na jej propozycję spotkań u niej w domu. 

Trzeba zaznaczyć, że z natury jestem raczej aspołeczna i lekko panikuję przy kontaktach bezpośrednich. Wtedy też kompletnie wyłącza mi się logiczne myślenie. A dodajcie jeszcze do tego mój, wiele mówiący, kolor włosów. 

Dostałam adres. Numer domu, dajmy na to, 25; płot zielony. Wieczór wcześniej zjadłam tabletki uspokajające, więc z rana byłam jeszcze lekko przymulona. Jadę sobie busem, a w mej głowie roi się od apokaliptycznych wizji. Bo jak domu nie znajdę? Bo jak zrobię z siebie idiotkę? Bo jak palnę coś głupiego? Bo jak mam na sobie dziurawą skarpetkę? Długo nie trzeba było czekać. 

Wysiadam z autobusu, o dziwo bez problemu trafiam na odpowiednią ulicę. Ale teraz, dawaj, szukać domu. Drepczę sobie po tej dziurze, jest około 8 rano, na ulicy ani żywej duszy. Dochodzę do numeru 24 i myślę sobie: "niemożliwe, jestem już niedaleko!". Idę trochę dalej, a tam numer 26, a 25 ni widu, ni słychu. Może ten dom jest gdzieś ukryty za innymi? Czasem na tych dziwnych osiedlach tak bywa. Ale wchodzę głębiej i pakuję się na czyjąś posesję, a domu jak nie było, tak nie ma. Szukam zielonego płotu: nic! 

Dzwonię w panice do przyjaciółki, która przyzwyczajona jest do mojej osobliwej socjopatii i tłumaczę jej, że tego domu nie ma, że rozpłynął się w czasoprzestrzeni i zniknął na dobre! Ta próbuje mnie uspokoić i mówi, żebym się uspokoiła i szukała dalej. Ja na to, że tu żadnego zielonego płotu nie ma, a ona, że może przemalowali. Kłócimy się przez ten telefon i nagle przychodzi mi do głowy myśl, że może tu jest już jednak inna ulica, bo żadnej tabliczki nie widać. 

Wtem wyrósł na tej pipidówie jeden poczciwy człowieczyna, mężczyzna przed pięćdziesiątką. Podbiegam i pytam, czy to aby na pewno ta i ta ulica. Mój bohater potwierdza i odchodzi. No to oddzwaniam do przyjaciółki niemal we łzach i dalej marudzę, że dom na pewno zabrały krasnoludki, bo, jak Boga kocham, nie ma go tu! Ta każe mi zadzwonić do polonistki i wyjaśnić sytuację. Ja, że w życiu, bo zrobię z siebie idiotkę. Ona, że już zrobiłam i że może pani po mnie wyjdzie, bo pewnie już na mnie czeka. Ja się zapieram, że nie i nie. Rozłączam się. 

Przede mną znów wyrasta dobroduszny mężczyzna, ostatni człowiek na tejże planecie! Łapię go i mówię zdruzgotana: przepraszam bardzo raz jeszcze, szukam domu z numerem 25. Widzę tu tylko 24 i 26, a 25 nie ma! Ten patrzy na mnie oszołomiony. Wzrokiem, zdaje się, szuka jakiejś ukrytej kamery. Po dłuższej chwili ciszy odpowiada: "Ale numery nieparzyste są po drugiej stronie...".
Stejsi Odpowiedz

Hahah tak myślałam , że się zakończy :D Ważne , że jednak po takim poszukiwaniu trafiłaś do celu :)

annakarenina Odpowiedz

Heh wiedziałam, że tak będzie :D Ale nie martw się też ostatnio szukałam domu jak idiotka jak szłam na korki :)

Nuska Odpowiedz

Stres wyłącza logiczne myślenie, ale najważniejsze że trafiłaś

QspiQ Odpowiedz

Wiedziałem ;D

fourroses Odpowiedz

"przyzwyczajona jest do mojej osobliwej socjopatii" A wiesz kto to socjopata? ._.

Laylenn

Czasami smieszne wydaje mi sie uzywanie "madrzej" brzmiacych slow nie znajac ich znaczenia, a chcac zablysnac.

Mayoko

Fourroses socjopata, to osoba o zaburzeniach osobowośći polegających na nie przystosowania się do życia w społeczeństwie. /// Dziewczyna mówi że jest aspołeczna i ma problemy z ludźmi, więc myślę, że ten wyraz jest jak najbardziej trafny

mokasyn

a wiesz co to hiperbola? można czasem użyć, szczególnie w opowiadaniu o zabarwieniu humorystycznym, określeń niejako "na wyrost"..to nie jest tekst popularnonaukowy, tłumaczący zagadnienia z zakresu psychologii..

Martiniquaa

No wlasnie mam wrazenie ze autorka lekko myli pojecia, bo jest taka krejzii i kuul a bycie introwertykiem jest teraz modne. Jesli juz cierpi na cos z socjo w nazwie to na pewno nie jest to socjopatia. Socjopata nie tylko nie jest przystosowany do zycia w spoleczenstwie, ale takze nie wykazuje oznak empatii, i nie potrafi nawiazac przyjazni. A zachowanie przez nia opisane to polaczenie socjoFOBII i bycia zwyczajna ciapa.

tygrys

Socjopata POTRAFI okazywać i rozumieć emocje, to psychopata nie posiada takiej zdolności.

jabuszko

@Martiniquaa Taaa, moda na bycie introwertykiem. Bo to taka szalenie zabawna rzecz, że każdy chciałby być taki. Bo po co być normalnym jak wszyscy, jak można umierać ze stresu przed każdą rzeczą, którą trzeba załatwić i nie umieć się odezwać w obcym towarzystwie, żeby nie brzmieć jak idiota.. Brzmi jak coś totalnie super. Dodaj jeszcze modę na krótkowzroczność (w końcu tyle ludzi w okularach chodzi, niemożliwe, że po prostu źle widzą). A niedługo być może przyjdzie moda na utykanie na prawą nogę - czekam z utęsknieniem.
Autorko, znam twoje bóle :). Też jak się zestresuję, to się całkiem odłączam od mózgownicy. Żółw! :)

Mer

@tygrys, socjopata i psychopata to synonimy

fourroses

@Mer, nie, to nie synonimy. Doucz się. :)

Jurand Odpowiedz

Jak widać nie jesteś tak bardzo aspołeczna. Byłaś w stanie podejść i zapytać kompletnie obcego mężczyznę. Do tego po twoim stylu wypowiedzi wnioskuję, że jesteś wesołą, zabawną dziewczyną z poczuciem humoru. Życzę Ci więcej odwagi i otwartości na ludzi. Uwierz w siebie, powodzenia.

okoskar Odpowiedz

To nie wiedzialas ze parzyste sa oddzielone od nieparzystych? Ja powiem tyle ze rozkminilem to w wieku 8 lat

pocahontas007 Odpowiedz

haha :D

marzenoo Odpowiedz

:D ;)
hahahaha

Chyndozsie Odpowiedz

Idiots everywhere

Zobacz więcej komentarzy (2)
Dodaj anonimowe wyznanie