#gPzFF
Siedzieliśmy z kolegą w pierwszej ławce wpatrzeni w zeszyt, by "stać się niewidocznymi" dla nauczyciela z powodu swojego nieprzygotowania. Nauczyciel spojrzał w dziennik i po chwili zastanowienia powiedział: "Poproszę nr 20 do odpowiedzi". Odetchnęliśmy z ulgą, ponieważ wiedzieliśmy już, że wybór padł na ww. metodę wywoływania oraz to, że mieliśmy numery nijak pasujące do wyników dzielenia (mój nr 24, a kolegi 3). Po przepytaniu 20. nauczyciel spojrzał w dziennik i rzekł: "20 przez 2 ... nr 10 poproszę", a że 10. w tym dniu nie było, to przystąpił do kolejnego działania. Spojrzał jeszcze raz w dziennik i rzecze: "10 na pół to... (tu kilka sekund pauzy)... TRZY".
Mi opadła szczena, natomiast kolega zdębiał, po czym chwycił zeszyt, wstał i mruknął pod nosem "Jak ci to ku*wa wyszło?".
PS Dostał pałę :)
"wpatrzeni w zeszyt, by "stać się niewidocznymi"" ach, te piękne szkolne czasy <3
Beznadziejny system te większe numery były częsciej pytane a nie które Praktycznie nigdy
Pudło. Naczęściej pytane były numery środkowe, bo mogły wypaść same z siebie lub jako połówki
autor pisze, że to nie była jedyna metoda, więc może innej używał do tych mniejszych
Ja zawsze musiałem być przygotowany, bo z racji nazwiska zaczynającego się na Ż zawsze miałem ostatni numer w każdym dzienniku i często słyszałem od nauczycieli coś w stylu "no to od końca, pan Marcin Ż..." ;)
No kurcze Marcin Żu? Był taki jeden
Niekoniecznie. Skoro nauczycielowi po dzieleniu 10 na pól wyszło 3, oznacza to, że był dość nieprzewidywalny ;-)
Zaśmiałam sie :D
najgorsze jak miało sie numer na sródku
Przynajmniej przy tej metodzie osoba pytana jako 2 miała łatwiej.
U nas był system datowy - dzień, miesiąc
wszystkie liczby w dzienniku są całkowite, nie masz na przykład numeru 8.2698, zgaduję, że chodziło o numery parzyste ;)
W dzienniku nie ale jak podzielisz liczbe całkowitą na dwa to już połówki wychodzą.
Dajcie lajka mam urodziny
Smutne że mając urodziny musisz prosić o lajki zamiast świętować z gronem najbliższych.