#h0fB6
Nie miałem jeszcze swojej własnej komórki, używałem telefonu stacjonarnego. Pewnego wieczoru chciałem się zabawić, więc wcisnął losowy, nieznany numer i gdy usłyszałem, że ktoś odebrał, to normalnie powiedziałem "Halo", nie śmiałem się, ani nie robiłem nic, co by wskazywało na to, że robię psikusy.
Po drugiej stronie słuchawki był jakiś mężczyzna, który od razu rzucił do mnie tekstem "czy ty wiesz, gdzie się dodzwoniłeś?", "czy jesteś tego świadomy, pod jaki numer dzwonisz?" Przestraszony odłożyłem słuchawkę. Dodam, że z całą pewnością nie był to żaden numer alarmowy, tylko zwykły, stacjonarny, albo komórkowy numer.
Trochę to było dziwne...
Hmm... mogłaś się na przykład dodzwonić do jednostki wojskowej. Do takowego przybytku można było się dodzwonić przez centralę telefoniczną albo znając odpowiednie numery poszczególnych aparatów (żadne tam tajne kody, po prostu numery telefonu które nie ogłaszane w książkach telefonicznych) można się dodzwonić do różnych ciekawych miejsc. Jak odebrał ktoś w kancelarii tajnej, składu amunicji albo dowódca jednostki to słysząc po drugiej stronie dziecko mógł się nieźle zdziwić.
Wyznanie pisał osobnik płci męskiej.
Ale miałem 10 lat, osoba po drugiej stronie domyśliła się, że to głos dziecka.
woski97 chodzi o to, że Gro9 napisał "mogłaś"
Już po ciebie jadą.
Na gąsienicach
Też tak czasem robiłam, gdy byłam mała. W sumie bardzo rzadko miałam ku temu okazję, bo mama nie pracowała, gdy zaczęłam się w to bawić, więc mało kiedy byłam sama w domu. Przeważnie rozłączałam się, gdy tylko ktoś odebrał i to była dla mnie taka gra na zasadzie czy uda mi się do kogoś dodzwonić i czy będzie "pan, czy pani", a nie jakieś żarciki, jednak pamiętam jeden telefon, który do dziś na samo wspomnienie sprawia, że głupkowato się uśmiecham. Dodzwoniłam się do jakiejś młodej dziewczyny. Odebrała, i to nie jakimś standardowym "halo", słucham", czy inne takie, tylko z rozpaczą w głosie wykrzyczała w słuchawkę "PRZEMEK?!", co zaintrygowało mnie na tyle, że się nie rozłączyłam. Dziewczyna zaczęła lamentować do słuchawki, że "mnie" kocha, że przeprasza, nie chciała, nie może beze "mnie" żyć, jakiś błąd, bla i chyba ze dwie minuty tak biadoliła błagając bym się odezwała, po czym dalej ciągnęła wiązankę pt. "wróć do mnie". Gdy zaczęła za mocno naciskać, bym się odezwała to nie wytrzymałam i rzuciłam sucho: "badziewiak", po czym się rozłączyłam i wybuchnęłam śmiechem. O ile wtedy tylko dlatego, że powiedziałam takie "hihi, śmieszne słowo", tak teraz rozumiem za co ona mogła tak bardzo przepraszać i nie żałuję tego "wyzwiska". Chciałabym tylko wiedzieć jaką miała wtedy minę. 😂
To był numer szatana.
""czy jesteś tego świadomy, pod jaki numer dzwonisz?"
piip piip
"Nie należy sobie, no robi znowu ktoś sobie żarty z parafii!"
@DwaNastroje pewnie @PaniProcesor jest z Podlasia (nie hejtuje)
Też bym tak zrobila jakbym usłyszała poddenerwowanego dzieciaka po drugiej stronie linii :D
Pierwszy człowiek który dodzwonił się do Momo
Do mnie kiedyś dodzwoniła się jakaś dziewczynka, myślała że rozmawia z mamą i spytała czy może zostać dłużej u koleżanki... Odpowiedziałem że może
Kieeedyś, kilka lat temu, dzwoniłam po parafiach w pewnym mieście, chcąc dopytać się o możliwość zorganizowania noclegu dla grupy harcerek. Numery spisywałam ze stron internetowych parafii. Po kilku telefonach miałam już wypracowany tekst, w którym możliwie zwięźle przedstawiałam wszystkie informacje.
No więc dzwonię, już pod któryś z kolei numer. Po usłyszeniu "Halo?" po drugiej stronie zaczynam standardowo: "Dzień dobry, nazywam się Xx, jestem harcerką, szukam noclegu dla mojej drużyny w dniach xxx, ponieważ xxx itp itd".
Po drugiej stronie na kilka sekund zapadła cisza.
A potem "Czy pani wie, gdzie się pani dodzwoniła?"
"Tak, to jest numer do parafii Xx w mieście Xx :) "
Znów chwila ciszy.
"Dodzwoniła się pani do dowództwa wojsk lądowych"
Zaczęłam intensywnie przepraszać, plątać się i znów przepraszać i czym prędzej się rozłączyłam xD
Mi pierwsze co przyszło na myśl, to że dodzwoniłeś się do agencji towarzyskiej