#hNLQQ
Pamiętam, gdy w Dzień Kobiet kupiłem dla niej kwiatka. Gdy chciałem jej go dać, ona tylko obrzuciła mnie pełnym obrzydzenia spojrzeniem i wyśmiała, przy wszystkich. Wtedy byłem bardzo upokorzony. Na szczęście moi rodzice oznajmili mi, że musimy się przeprowadzić, bo tato dostał ciekawą ofertę pracy w Warszawie. Nie chciałem zostawiać Lublina, ale w sumie i tak nie miałem tam żadnego życia towarzyskiego.
Przed wyjazdem przysiągłem sobie, że odtąd będę zupełnie nowym człowiekiem. Poszedłem do fryzjera, zacząłem bardziej dbać o wygląd i zapisałem się do psychologa, żeby pomógł mi "odnaleźć" się w towarzystwie kobiet. Czasami wychodziłem nawet wieczorami do pubów i zagadywałem tam jakieś niewiasty. Po kilku latach ''treningu'' szło mi całkiem nieźle. W klasie maturalnej zauważyłem, że koleżanki dosyć mocno zabiegają o moje względy. Ja jednak wolałem żyć sam, tak mi było wtedy lepiej.
Na pierwszym roku studiów zobaczyłem ją, moją dawną miłość, Alicję. Gdy tylko zobaczyłem, jak wdzięcznie przemierza korytarz uczelni, od razu zapomniałem o przykrościach, jakie spotkały mnie z jej strony. Chciałem nawet do niej zagadać, powiedziałem ''Cześć'', ale chyba mnie nie poznała. Zrobiło mi się przykro, ale w sumie myślę ''dobra nasza''. Trochę się zmieniłem, zmężniałem, więc czemu nie, postaram się do niej uderzyć. Po miesiącu ''przypadkowych spotkań'' umówiłem się z nią na randkę. Później na kolejną i jeszcze jedną.
Po trzech miesiącach powiedziała, że nie może dłużej tego w sobie tłumić, wyznała, że mnie kocha. W pierwszej chwili chciałem powiedzieć to samo, ale przyjrzałem się jej uważniej i zrozumiałem, że tak naprawdę tylko jej powierzchowność mnie fascynuje, bo osobowość raczej płytka. Zacząłem się śmiać jak głupi, ona nawet nie wiedziała, o co chodzi. Wtedy ja rzuciłem ''Trzeba było wziąć tego kwiatka'' i wyszedłem.
Wylazła ze mnie mściwa bestia i nie żałuję, ona nie była warta mojej uwagi.
Kilka lat treningu na początku liceum, potem klasa maturalna, ile Ty tam się uczyłeś w tym liceum?
To chyba tak jak ze studiami. Pierwsze trzy lata na pierwszym roku są najtrudniejsze
4 to w sumie kilka.
Oj długo, bardzo długo. Zdążył bardzo zmężnieć.
Sytuacja mogła mieć miejsce w 1 klasie. Przeprowadzili się, w 2 klasie zaczął się ogarniać i w 3 już laski się za nim uganialy, a potem przyszła pora na studia. Może zrobił sobie przerwę, może nie... więc 3 lata treningu
To było liceum zauszne.
To ulubiony typ prozy niedowartościowanych, szarych myszek, obojętnie jakiej płci. Brzydkie kaczątko i zemsta po latach. A autor się brandzluje do swej grafomanii, czytając komentarze.
Przeżyłam coś podobnego do autora wyznania. Nie byłam zbyt urodziwa, moje ciało skrywało swoje piękno ,,w kieszeni". Też zostałam wyśmiana przez pierwszą miłość, a potem zaczęłam o siebie bardziej dbać. Można powiedzieć, że na złość Matce Naturze. Po kilku latach spotkaliśmy się i okazało się, że ,,zatęsknił" za moim ,,głosem" (wcale nie proporcją talii do bioder i piersi). To niestety taka reguła, że odtrącamy kogoś, bo nam się nie podoba zewnętrznie, pomimo, iż charakter może mieć świetny. To normalne. Człowiek poszukuje proporcji, jak najlepszego zestawu genów. Dlatego takie sytuacje się zdarzają dość często. Po czasie trochę zmieniają się nam priorytety, ale zachwycenie proporcją zostaje w głowie. :)
Bardzo możliwe, ale tak samo bardzo możliwe, że coś takiego faktycznie miało miejsce. Bo historia jest oparta na tak stereotypowym zachowaniach, że pewnie tysiące osób miały podobne doświadczenia.
Poleciała po latach na wygląd... A ty co o niej sądziłeś w liceum? Najładniejsza. Oboje siebie warci xD
Im więcej słyszę o zauroczeniach, tym częściej mam wrażenie, że święty Walenty nie bez powodu jest patronem zarówno osób zakochanych jak i chorych psychicznie.
A nie chorych na padaczkę?
Serio pytam, bo nigdy nie słyszałam o tym, by był patronem osób chorych psychicznie.
Pozdrawiam
@Pielgrzym: zdaje się, że i tego i tego
Sorry, ale podszedł do niej OBCY nieurodziwy chłopak. Z którym jak rozumiem prawdopodobnie nigdy nie rozmawiała, bo był nieśmiały i się jąkał. Co miała zrobic? Rzucić mu się na szyje i urodzić mu gromadke dzieci? Laska wcale nie musiała być pusta. Skoro była uważana za najładniejszą w liceum może miała już po dziurki w nosie przyjmowania zalotów od chłopaków, którzy lecieli na jej wyglad. Przyjmowanie kwiatów z grzecznościa i uśmiechem mogło byc odebrane jako przyzwolenie. Często faceci traktują nawet chłodną uprzejmość jako zachętę i zielone światło.
Może do cholery jasnej, nie wysmiewac przy ludziach? Normalny człowiek potrafi tak zrobić, wiesz? Opowiastka dość lipna, z wielu względów, ale jednak to co mówisz, i plusy dla ciebie są bardzo przykre.
Znamy tylko jedną stronę tej historii. Nie wiemy jak go wysmiała. Moze po prostu powiedziała "yyyy nie, dzięki" i wszyscy wybuchneli śmiechem? Może myślała, że to zaklad albo żart wiec byla nie mila? Może w wieku nastoletnim, gdzie w głowach pusto i liczy sie tylko popisówa przed znajomymi, publiczny kwiatek od takiego chłopaka to obciach więc się przed tym obciachem bronila? Fakt może i była wredną laską kto wie. Ale dla mnie autor brzmi jak taki typowy "nice guy" który uważa, że jak ofiarował swoje uczucia najładniejszej dziewczynie to powinna go calowac w stopy. Ale ona go odrzuciła ze wzgledu na wyglad! Hurr durr jak tak można? Typek mógł zagadać do dziewczyn ze swojej ligi, ale kto by chciał chodzić z brzydką osobą... ah wait.
Ale to, że facet jest parową to się okazało dopiero później. Pewnie ze nie znamy drugiej strony opowieści, ale ty od razu zakładasz, że było tak jak mówisz, a nie tak jak opisuje to autor wyznania.
Again, nie bronię go, bo taki koleś który będzie zarywal tylko do najładniejszych mimo że sam jest najwyżej przeciętny, i jeszcze będzie miał o to pretensje, a oczywiście nie tak ładne oleje, to mnie też wkur*ia.
Ale tak samo wkur*iaja mnie te śliczne panienki, które wiedzą, że są śliczne, mogą wyrwać super przystojniakow, a gdy taki przecietniak, może pierwszy raz w życiu przez nieśmiałość odważy się podejść i zagadać, to go ośmiesza przy ludziach, albo co gorsza przy połowie szkoły. Wiadomo, mógł chłopak nie próbować bo nie jego liga, ale jednak nie jest to zbyt motywujace. Nie mówiąc, o tym że pewnie do końca szkoły będą się z niego śmiać. Btw, ja mam np specyficzny gust, i mi się w szkole najbardziej podobały dziewczyny, które miały bardzo słabe powodzenie. Ale ja do tej pory przez swoje cechy charakteru, zawsze mogę liczyć najwyżej na "jesteś super, zostaniemy przyjaciółmi? Potrzebuję sobie z kogoś zrobić chusteczke do wyplakiwania, potrzebuję się na kimś dowartosciowac."
Nie uznaje mojej wersji jako jedynej prawdziwej tylko przypuszczenie. Nawet napisałam "Fakt może i była wredną laską kto wie". Nie wiemy w jaki sposób go wysmiała i sie powtórzę: czasem uprzejma odmowa moze byc odebrana jako zacheta albo "hue hue zgrywa niedostępną". Z tego co mówisz nawet jakby mu powiedziała "zostańmy przyjaciółmi" to też byłoby źle. Powiedz mi, podchodzę do ciebie na przerwie w szkole, przy ludziach i z kwiatem. Odmów mi teraz w taki sposób żeby sie inni nie śmiali i żeby mi nie było bardzo przykro i zebym nie myślała, że może jednak bede miala jeszcze szanse...
No skoro ty nie wiesz jak grzecznie odmówić w takiej sytuacji, to nie mamy o czym rozmawiać.
No ja w takiej sytuacji bym powiedziała, że go nie znam i chcialabym się najpierw zaprzyjaźnić. Jakoś tak wole budować związki na dobrym rozumieniu się, a nie na podstawie mojego wyglądu. Ale jak widać zostańmy przyjaciółmi tez jest często okreslane jako hurr durr te zle kobiety
No i bardzo dobrze byś zrobiła. Faktycznie, nie wiemy jak było naprawdę. Ale raczej jestem skłonny uwierzyć, że taki nieśmiały, cichy chłopaczek został wyśmiany przez taką najładniejszą panienkę, przy której jeszcze były super psiapsiółki.
To wszystko brzmi jak bujda.
O jak ja tego nienawidzę. "Podobała mi się najładniejsza dziewczyna, każdy chciał ją mieć. Ona mnie odrzuciła" ja jestem tą brzydką i dziwna, której nikt nigdy nie chciał i do głowy by mi nie przyszło, żeby o to kogoś obwiniac. Nie raz obserwowalam takich tanich amantow, którzy zarywali do widocznie nie swojej ligii i byli wielce oburzeni odrzuceniem. Pomyśl sobie czy ty na jej miejscu mając taki wybór adoratorow, wybrał akurat siebie
Ale to ona jest płytka, a pn pomimo ze nawet jej nie znał i interesowała go tylko jej „powierzchowność” jest super głęboki xD wiadomo, kobieta jest płytka, a mężczyzna nie
@Redhairdontcare Jest różnica między odmową a ośmieszeniem kogoś.
Ona Cię odtrąciła będąc nastolatką, która ma gówno w głowie. Za to Ty, zrobiłeś to jako dorosły mężczyzna, z takim samym "taktem" jak ona.
Gratuluję progresu, potępiam chamstwo.
To on w takim razie też zasłużył na to, żeby kolejna dziewczyna go odtrąciła, a ją inny facet i tak w kółko?
@wergil ty masz bardziej nie q porządku w głowie niż myślałam. Co za stuleja. Wyrównane rachunki? Zemsta? Za co? Za to, ze ładna laska nie chciała być z brzydkim typem...? Do więźnia ją hahhahah xD
Dawanie kwiatka obcej osobie jest creepy. Kobiety nie musza przyjmować wyrazów adoracji od nikogo, bo komuś bedzie „przykro”. Może niech ktoś nie straszy dziewczyny i nie bedzie creepem In the first place.
Nie, za to że go wysmiala kretynko.
Stara mądrość mówi - przed spotkaniem z ładną pania zwal sobie.
Masz pewność że ci się podoba a nie że chcesz ją wy.uchać xd
Analogicznie do płci/preferencji :)
A później się obudziłem