#hUmL7
NIC! kompletnie nic, zaśpiewali mi 100 lat - to było wszystko. Bardzo wszyscy byli zdziwieni, dlaczego nie mam humoru w swoje urodziny.
A mi jest tak bardzo przykro, bo ja zawsze o nich pamiętam. Nawet gdy było bardzo krucho z pieniędzmi, to coś odłożyłam, żeby kupić choć drobnostkę.
Pora zacząć sobie samej kupować prezenty. Sama wiesz co najlepiej chcesz, lubisz.
A mężowi na kolejne urodziny też bym nic nie kupiła, ciekawe jak się będzie czuł. Może zrozumie.
@doznudzenia dojrzali ludzie ze sobą rozmawiają zamiast robić jakieś szczeniackie akcje odwetowe w nadziei że druga strona się domyśli
@doznudzenia, częściowo się z Tobą zgodzę. A dlaczego?
Pisałam już gdzie indziej w sprawie prezentów: tak naprawdę nieważne, czy to święta / urodziny / imieniny / jakaś inna okazja. Mogę sobie wybrać prezent, nawet napisać wprost albo zaciągnąć kogoś od kogo chcę konkretny podarek do sklepu, dać tej osobie do ręki rzecz, którą chcę i powiedzieć "Daj mi to na urodziny / imieniny / święta / *wstawta co chceta*." Oczywiście!
Ale tutaj bardziej chodzi o pamięć, o drobiazg, który ktoś zapakuje i mi wręczy. Nawet jeśli jest to czekolada za 50 groszy z datą ważności, która upłynęła siedemdziesiąt lat temu.
Ale mszczenie się jest przegięciem w drugą stronę. Można wprost powiedzieć: "Słuchaj, nie wymagam, ale miło by było, gdybyście mi chociaż podarowali czekoladę ze sklepiku osiedlowego. Jest mi zwyczajnie przykro, ponieważ zawsze staram się każdemu z Was coś podarować - gorzej, lepiej mi to wychodzi, ale zawsze się staram. Nie oczekuję biletu na Bahamy, gdzie mam spędzić miesiąc w pięciogwiazdkowym, najdroższym hotelu."
Gominam
Z doświadczenia wiem, że takie rozmowy przynoszą skutek raczej marny, albo krótkotrwały. Ale jak się zapomni o prezencie dla drugiej strony to wtedy naprawdę rozumieją jak to jest. Poza tym jaka zemsta? Dlaczego ja mam kupować prezent komuś, kto mi nie kupuje? Jeżeli druga strona uważa, że to nic ważnego, to nie będzie urażona.
A co jeśli autorka kupuje tylko symboliczne prezenty, które dla jej męża nie są prezentami? Może on nawet nie zauważy, że nie dostał czekolady na urodziny jak w zeszłym roku, bo zawsze jakaś jest w domu
Nie nazwałabym tego zemstą, a traktowaniem osoby jak nas traktuje.
@Redhairdontcare NIgdy nie brakowało u mnie w domu słodyczy, ale pamiętam jak od babci, której zwykle brakowało emerytury, dostawałam princesse i czekoladę nie firmową. Bo była ładnie zapakowana(w kopercie zrobionej z bloku) i naklejka na środku i ładnie napisanymi życzeniami. Do teraz pamiętam jak większość z nich wyglądało. 3zł; 30 min roboty; bezcenne wspomnienia.
Ja miałam podobnie w okrągłe urodziny. Sama kupiłam sobie prezent. Na urodziny partnera zachowam się adekwatnie (rozmowa nic nie da, ja mu mówiłam co bym chciała na urodziny). Ludzie reagują na sytuacje, rozmowy często trafiają w próżnię.
Ja autorkę rozumiem. Nie byłoby wam przykro, gdybyście nie dostali zupełnie nic?
Nie, od 5 lat nie dostałem żadnego prezentu na urodziny. Ostatnio oprócz rodziców nikt nie złożył mi życzeń. Uważam, że są gorsze rzeczy niż brak prezentu na urodziny.
Niob mówi tak jak myśli, a i tak go minusują. Od kiedy nie wolno mieć swojego zdania na tej stronie? 😂
Nie dostałem nic od 5 lat dlatego będę gburem i dobrze ze ona tez nic nie dostaje, somsiad polej na druga nóżkę
A ja mam wyjebane jak chce to dam prezent jak nue to nie
Ja od 14 roku życia prezentów nie dostaje i ogólnie u mnie w rodzinie się ich na urodziny/imieniny nie daje. Po pierwsze krucho z kasą... Ale po prostu też nikt nigdy nie wiedział co komu dać, a nie lubimy zbędnych bibelotów, więc pozostaliśmy przy samych życzeniach i ew. lepszej szynce do kanapek na parę dni w ramach "prezentu".
karinuredo co innego jak umowicie się że nikt nie dostaje prezentu, A co innego jak wszyscy dostaną tylko nie Ty
Trochę racja... W mojej rodzinie nie daje się prezentów w stylu drogiej biżuterii itp., ale coś symbolicznego. Mój ojciec na czterdziestkę mojej mamy kupił jej czterdzieści róż i do tego bombonierkę. Ja z bratem kupowaliśmy chociaż lepszą czekoladę lub kubek, a kiedy nie mieliśmy kasy, to tata nam dawał dzień przed. Nie są to prezenty z górnej półki, bo jak mówiłam, u nas się takich nie daje, ale zawsze coś symbolicznego ktoś dostał.
Wiesz, ile kosztuje wiązanka 40 róż? Na pewno nie tyle co "drobiazg" 😂
queenB: a wiesz co się stanie z wiązanką róż za tydzień? Wywalisz ja do kosza. To skoro nic z tego pożytecznego nie przyszło, to może wywal kasę za te róże do kosza? Jak Ci to taka radość sprawi... Ja prezentów nie dostaję już od 20 lat. Wcześniej były to rzeczy potrzebne, na które było stać moją matkę. A o moich urodzinach pamięta tylko matka. Tylko ona tez dawała mi cokolwiek w prezencie. Tak więc dla mnie najlepszym prezentem na urodziny jest urlop w pracy i święty spokój.
Co mi pozostanie po różach? Miłe wspomnienia, radość... na wakacje tez nie jeździsz, bo i tak wrócisz do domu?
Ja na twoim miejscu bym na następne urodziny męża lub dzieci też złożyła im tylko życzenia. Skoro ty im dajesz jakiś prezent, to im by korona z głowy nie spadła, gdyby kupili Ci chociaż jakiegoś kwiatka / szalik / portfel czy cokolwiek.
Na początku grudnia miałam urodziny, jedyne co dostałam to wymuszone na kacu "wszystkiego najlepszego" od męża.. starsza córka (4lata) nawet nie wiedziała, że mam urodziny.. mąż jej nie powiedział a ja przecież nie powiem córce "jutro mam urodziny zaśpiewaj mi sto lat" ja też zawsze staram się o jakaś drobnostke ale widać to zależy od podejścia..
Mam podobnie ze swoim mężem... Głównie chodzi o urodziny i Dzień Ojca, Dzień Matki. Ja staram się pokazać córce jakieś nasze małe tradycje, czy zwyczaje (np. zrobienie, czy kupienie jakiegoś drobiazgu z myślą o osobie, która akurat ma jakieś swoje święto). I tak z myślą o tatusiu: rysowałam z córką laurkę (miała wtedy niecałe trzy lata, więc potrzebowała trochę pomocy), wybieramy razem jakąś dobrą czekoladę, czy inne ulubione słodycze, szukamy drobiazgów typu kubek z jakimś uroczym/śmiesznym napisem... I tak od 3 lat. Ja jeden jedyny raz dostałam w zeszłym roku kwiatka na Dzień Matki, którego i tak wręczył mi mąż, gdy córka była w drugim pokoju... Nie chcę niewiadomo czego, ale to smutne, że nawet nie pomyślał, by usiąść z dzieckiem i pomóc jej narysować zwykłą laurkę. Jednocześnie głupio jest mi powiedzieć coś w stylu "ej, pamiętajcie, że za tydzień mam urodziny, przygotujcie się". Rozumiem, co mogła poczuć Autorka, choć moja córka ma dopiero 3 lata.
IrisvonEverec
Właśnie tak zrób, tydzień przed przypomnij obojgu. Ja tak robię I przypominam, że żadnych bibelotów I prezentów na odczepne nie przyjmuję.
Są osoby, ktore nie pamiętają dat I są kiepskie z prezentami (ja sama) I trzeba im przypomnieć.
Jeżeli ojciec nie pamięta, to skąd dziecko ma wiedzieć?
Może się przełamię i tak zrobię... Dziecka się nie czepiam ani trochę, jest stanowczo za mała na pamiętanie o własnych urodzinach, a co dopiero o moich, czy tam innych Dniach Matki. 😀 Ale już jednak na tyle duża, że wie, że czasem się coś komuś dajei śpiewa "Sto lat", a przecież ja nie wezmę jej do sjlepu i nie powiem "ej, córka wybierz mi prezent, bo mam urodziny i masz mi coś dać"... Właśnie problem tkwi tu tylko w mężu. Tak, jak pisałam: choćby laurka zrobiona wspólnymi siłami, gdzie widać jakieś zaangażowanie i już jest miło. A,że jestem skora do wzruszeń, to pewnie bym ich wyściskała sto razy mocniej niż za np. jakieś super-hiper kolekcjonerskie wydanie sagi o wiedźminie z podpisami Sapkowskiego na każdej stronie za jakieś mega grube pieniądze. 😊
Irisvon
To akurat jest świetny pomysł: dajesz córce 10-20zł I mówisz, że masz urodziny I co ona by chciała Ci dać? Raz, że dziecko się uczy wartości pieniądza I jego siły nabywczej, dwa ma radochę, że coś mamie wybrała.
Pomijam, że powinien to robić ojciec. Może mu się głupio zrobi, może za rok czy dwa córka sama go wyciągnie do sklepu.
Drogie Panie tak czytam te komentarze i się zastanawiam czy wy nie widziałyście za kogo wchodzicie? Bo to raczej nie jest tak, że panowie się po kilku latach popsuli xD
Flossia, ile masz lat, ile lat jesteś w związku? Ludzie się zmieniają, ludzie w związku często stają się leniwi, albo im nie zależy. To że partner kiedyś robil coś, nie znaczy że zawsze będzie to robił (dotyczy to też obchodzenia świąt itp.). Twój komentarz miał “dokopaċ” autorce wyznania?
Podpisuję się pod wcześniejszymi komentarzami. Kupowalas im prezenty więc dałaś PRZYKŁAD. Powinni odwdzięczyć się tym samym. A na spokojnie: porozmawiaj o tym z mężem :)
A ja rozumiem żal i smutek autorki, też się starałam żeby chłopak miał choć mały prezent, wzięłam wolne zeby spędzić z nim ten dzień a w zamian dostałam sms z życzeniami i nawet mnie nie odwiedził choć miał dzień wolny, ale był zmęczony po pracy..
Niezły egoista
Do tych którzy komentują ze materialistka, ze brak prezentu i już oho ho, rozumiem ze wy już jesteście przyzwyczajeni do tego ze Wam nikt nic nie daje, nie trzeba być materialista żeby poczuć sie smutnym z takiego powodu. Autorka stara się, pamięta i chce wywołać uśmiech u osób które kocha najmocniej...
Też tak miałam. Do urodzin/świąt przygotowywałam się nawet miesiąc przed. I zawsze robiłam personalizowane prezenty. Ale miarka się przebrała, jak w moje okrągłe urodziny mąż pojechał na tygodniowe szkolenie za granicę (dodam, że nie musiał!) , w tym dniu nawet do mnie nie zadzwonił, a po powrocie nie dostałam od niego nic (a prezenty przywiózł dla wszystkich, nawet dla swojej mamy).
Pół roku później miał urodziny, więc postanowiłam zrobić mu prezent, jak w pewnym starym dowcipie. Dostał ode mnie dwa jajka (zwykłe kurze). Jego zdziwienie było bezcenne. W końcu zapytał: "Ale o co chodzi?". Odpowiedziałam:"To komplet, do tego prezentu, który ja dostałam na swoje urodziny". Zamyślił się i probował sobie przypomnieć, co mi kupił. Więc mówię mu w końcu: "No przecież nic nie pasuje lepiej do dwóch jajek, niż wielki ch*j".
Od tamtej pory zawsze pamieta o urodzinach, rocznicach i świętach☺
Wydaje mi się, że punkt widzenia zależy od tego jak było u nas w rodzinie, np. u mnie w domu z reguły nie daje się prezentów, a jeśli już to jakieś symboliczne. Rodzice zawsze powtarzają, że najważniejsza jest pamięć i nic więcej nie potrzebują. Dla mnie to też nie problem nie dostać prezentu a tylko życzenia. Ale rozumiem autorkę, że było jej smutno, każdy jest inny i odbiera różne sprawy po swojemu.
Ja w takiej sytuacji zamiast czekać rok i bawić się w jakieś dawanie do zrozumienia mężowi że było mi smutno przez to że jemu tez nic nie dam może zrozumie, najzwyczajniej w świecie powiedziałabym mu że jest mi przykro , co do dzieci to zależy w jakim są wieku. Nie dziwie się że autorce było smutno to zrozumiałe że każdy chciałaby coś dostać od najbliższych na urodziny choćby symbolicznego i to czy jest materilastką czy nie nie ma z tym nic wspólnego