Moja teściowa ma dwóch ulubionych synów... i mojego męża. Tamci skończyli politechnikę i pracują w państwowych firmach za jakieś średnie pieniądze, a mój mąż jest według niej czarną owcą rodziny, obibokiem, nierobem, głupcem i życiowym przegrywem, bo studiował sztukę. Ma przez to biedak życiowy kompleks, więc za pieniądze, które wziął za duży projekt, nad którym pracował wiele miesięcy, kupił rodzicom dom, zaprojektował wnętrze, sam namalował przepiękne freski i dopiero kiedy wszystko było gotowe, powiedział im o tym i przekazał im klucze.
Teściowa mieszka teraz w najładniejszym domu w okolicy, ale wciąż nie zmieniła zdania. Nadal ma dwóch ukochanych synów i jednego - jej zdaniem - marnego, mojego męża. Serce mi pęka, jak patrzę, jak bardzo jest tym załamany. Zupełnie niesłusznie...
Dodaj anonimowe wyznanie
Mąż zamiast przejmować się taką matką powinien się skupić na swojej pasji. Jak ma się za dobre serce, to trzeba mieć twardą dupe. Wiem, że ciężko, gdy jest się niedocenianym przez rodzica, ale taki rodzic jak matka Twojego męża to nie rodzic.
Ale z wyznania wynika właśnie, że on nie przejmuje się matką tylko robi swoje.
Anonimowy1979 no pewnie, głupia ja. Matka go kocha, szanuję i docenia, nie wiem co ja tam wymyśliłam
anonimowy z wyznania wynika, ze on za wszelka cene probuje udowodnic rodzicom, z enie ejst taki zly, ale co by nie robil, oni i tak maja go gdzies i traktuja jak szmate
galopujacy syndrom ofiary
Twoja teściowa ma chyba jednak trochę racji, przynajmniej w kwestii że jest głupcem, bo jak inaczej wyjaśnić takie zachowanie ? Całe życie jest traktowany przez matkę jak wyżutek i życiowy przegryw, a ten jej kupuje piękny domek za zarobione pieniądze ? Wystarczyło kupić go sobie i pokazać matce że daje sobie rade, a możliwe że jej mieszanie go z błotem skończyło by się.
Zgadzam się poniekąd, ale nie osądzałabym tak szybko, bo patrząc z drugiej strony - matczyna miłość to fundamentalne dobro. Może od dziecka brakuje mu miłości rodzicielskiej i stara się zrobić wszystko, żeby ją zdobyć, nie myśląc do końca trzeźwo?
Wyrzutek*
Niech zabierze klucze i powie żeby lepsi synowie dali jej dom
Podpowiadam słowo-klucz do szukania do tego drogi prawnej: "rażąca niewdzięczność".
ooo wlasnie o dkladnie tym samym napisalam. darowizna ( nie mogl ot tak prawnie przekazac im domu bez papieru) mozna cofnac a jesli domna niego to wyeksmitowac rodzicow i go sprzedac
po czym sie od nich odciac
To ile on musiał dostać kasy za ten projekt, skoro mógł sobie pozwolić na zakupienie domu, do tego jeszcze może działkę kupił, a do malowania fresek są potrzebne specjalne farby, które pewnie do najtańszych nie należą. Do tego trzeba mieć kupę czasu bo takie malowanie pochłania mnóstwo czasu. Jakoś mi się nie chce wierzyć w to wyznanie.
fresek?
Moje oczy 😵
Fresków.
Z resztą totalnie się zgadzam.
Popieram. Autorka mocno odpłynęła. Dom i umeblowanie to co najmniej 500tys.
Może to był naprawdę duży, duży projekt dla zagranicznego zleceniodawcy...? Ale i tak ciężko w to uwierzyć :(
Może jakiś projekt na wieżowce dla Warszawy? Tam są nawet ciekawe pieniądze.
Albo moze to dom jest malutki. O ojcu nie jest nic wspomniane wiec moze tesciowa sama w jakiejs (stylowej) drewnianej chatce :p
Uzytkownik404 dziękuję za poprawę błędu, nawet tego nie zauważyłam.
Zawsze do usług 😉
Sorki, że tak się czepiam - ale jakoś tak mam, że jestem wyczulona na błędy...chociaż wiem i przyznaje, że mi też się zdarzają 🙄
a moze odm nie ejst wielki tylko ladny. moze jest na jakiejs wiosce i kosztowal np. 100 tys?
Miłości kupić się nie da, jak jej nie było od początku to już jej nie będzie - z woli matki. Dziwie mu się, że utrzymuje z ni ą kontakt i marnuje energię na udowodnienie jej, że jest coś wart... Nie wszyscy ogarniają sztukę i widać matka tego nie rozumie. Niech zostawi ją w spokoju, bo na miłość nie da się zasłużyć.
Trudno dojrzewa się do zerwania kontaktów z toksycznym rodzicem. Wiem z autopsji. Robiłam wszystko co mogłam, żeby tylko usłyszeć dobre słowo a i tak po wizytach u mamusi byłam wyzyzana przy rodzeństwie, jak i przy obcych od ścierw. Ot tak. Bo czegoś jej nie kupiłam, albo powiedziałam w innej tonacji niż chciała. Zerwałam definitywnie kontakt jak zaczeła podjudzać na mnie moją córkę. Chociaż z tego co mi wiadomo brak kontaktu nie przeszkadza jej w wygadywaniu durnot na mój temat.
Nie żałuję. Całe życie próbowałam wyprosić u niej odrobinę miłości. Nie dało rady. Przynajmniej mam spokój.
Pewnie zabrzmi to głupio i jak zwykle zostanę zminusowana - ale czemu matka Ci to robiła? Były między wami jakieś próby porozumienia? Czy należy ona do tych osób, do których nic nie dotrze?
Skoro matka go traktuje jak śmiecia to mógł Sobie taki dom zbudować, a nie matce oddać. Nie zasługuje na to
No i jest głupcem. I ty też, że mu pozwoliłaś na taki prezent. Na twoim miejscu to bym go przekonała, że lepiej jej kwaterę na cmentarzu podarować.
wiesz darowizne to zawsze mozna cofnac z uwagi na razaca niewdziecznosc, a jesli dom jest formalnie na meza, to mozna wyprosic z niego rodzicow i go sprzedac :)
Idiotka i tyle, a mąż nie powinien jej nic dawać, takie wywłoki na nic nie zasługują