Przez tydzień nie używałam swojego biurka, dziś patrzę, a tam kurz. Sam kurz byłby okej, ale tam jest namalowana dziewczynka. Jak umiem rysować, na kurzu bym nie potrafiła, w domu nikt nie ma takiego talentu. Skąd ten rysunek nie wiem i problem jest w tym, że nie wiem, czy ścierać. Krótkie włoski, długie rzęsy grzywka i precyzyjnie namalowany przedziałek oddzielający młody włosek po stronie, gdzie włoski są rzadsze. I tu rysunek się kończy, mimo że jest tak perfekcyjny. Obok kreska jak palca dziecka, ciągnąca się do końca biurka, jakby ktoś nie zdążył dokończyć dzieła, zanim wróciłam z zupą i ścierką. Nie wiedziałam również, że są takie techniki, w internecie patrzę – ludzie takie rzeczy potrafią, jest tego pełno. Albo mam jakąś schizę, albo po drugiej stronie jest mały artysta. Różne rzeczy się w życiu widziało, ale takiej perfekcji ze strony dziecka nigdy nie widziałam. Może powinnam to tak zostawić. Sama nie wiem, aż mi zimno.
Dodaj anonimowe wyznanie
Już lepsza taka historia niż ,,wyznania” pisane chyba na podstawie scenariuszy do pornoli klasy C:)
Tja, tak właśnie było. Wiem, bo to ja byłem tą dziewczynką.
A ja tą z drugiej strony, co Cię namalowała, długo ćwiczyłam z zaświatowego youtube, a tej się zachciało z zupą wrócić szybciej niż obliczyłam, chyba w świecie żywych czas biegnie trochę inaczej.