#jCDXK

Moja mama cierpi na stwardnienie rozsiane. Ta okropna choroba zabrała jej wolność, szczęście, władzę w ciele.
Obecnie większość czasu spędza w łóżku lub na wózku, nie rusza żadną częścią ciała, nawet głową. Musiała przejść tracheotomię, bardzo słabo mówi, ciężko jest się z nią porozumieć.
Mama potrzebuje opieki 24 na dobę, dużo czasu spędza z nią tata, dba o nią, przebiera, myje, karmi, podaje leki, zmienia pieluchy. Wiem, że bardzo mamę kocha.
Poza tym mama ma też opiekunkę, bo tata dużo pracuje i czasem wyjeżdża służbowo.
Ja też staram się pomagać przy mamie, ale chodzę jeszcze do szkoły, muszę się uczyć, chcę iść na studia, chciałabym po prostu mieć swoje własne życie.
Tata nie zmusza mnie do pomocy, ale i tak sama z siebie staram się przynajmniej raz dziennie nakarmić mamę, wziąć ją na spacer, czy po prostu posiedzieć z nią przed telewizorem.

Jakiś czas temu odkryłam coś niechcący. Mój tata zostawił telefon w salonie, a sam poszedł do łazienki. W tym czasie dostał wiadomość, więc odruchowo spojrzałam na ekran. Była to wiadomość od jakiejś kobiety, zaczynającą się słowami "Było wspaniale. Nie mogę się doczekać, kiedy znów cię zobaczę... ".
Nie weszłam w wiadomość, nie chciałam czytać dalej. Nie chcę wiedzieć, choć i tak jest to oczywiste.

Mój tata wciąż jest jeszcze młody, ma dopiero 40 lat, jest przystojny, inteligentny, zabawny, ma wiele talentów, między innymi gra na kilku instrumentach i pięknie śpiewa, maluje, fotografuje, komponuje muzykę.
Ze względu na mamę musiał zmienić swoje życie, wiem, że marzył o karierze muzycznej, grał nawet kiedyś w zespole rockowym, z którego musiał zrezygnować, gdy mama zachorowała.

Z jednej strony rozumiem mojego tatę. Czuje się samotny, zamknięty w świecie, który go unieszczęśliwia i męczy, poświęcił swoje życie chorej żonie. A przecież jest tylko człowiekiem, ma swoje potrzeby, ma uczucia.
Powiadomienie o tym mamy byłoby całkowicie głupie i bez sensu, bo jedynym efektem byłoby zranienie jej. Mama i tak nie może odejść, jest zdana na tatę i jego łaskę. Nie mogłaby mu nawet wykrzyczeć tego, co czuje.
Z tatą rozmawiać też nie zamierzam. Jeśli to jest to, czego on potrzebuje i jest to sposób, w jaki jest w stanie jakoś przez to wszystko przejść, to ja to rozumiem i akceptuję.

Chciałabym, żeby tata choć przez chwilę był szczęśliwy i mam nadzieję, że w tych chwilach z kochanką/ami właśnie tak się czuje. Wolny i szczęśliwy.
netiiblabla Odpowiedz

Jesteś mądrą, młodą kobietą... Twoi rodzice mają szczęście mając Cię za córkę...

Wrath1 Odpowiedz

Ot i cała „miłość” chłopa. Jeszcze bądź na takiego zdana w ciężkiej chorobie. Biedna ta matka.

PaniZdzisia

Kocham mojego męża, ale nie wiem, co bym zrobiła, jakbym musiała go myć i zmieniać mu pieluchy. Najłatwiej jest oceniać z boki opiekunów obłożnie chorych osób.

Umbriel

...ale Ty, laska, ograniczona jesteś...
Powiem więcej - ludize, którzy widzą świat tak czarno białym, jak Ty, z reguły mają tendencję do tego, by przy pierwszych oznakach problemów spieprzać w długą. Nie masz najmniejszych praw oceniać tego mężczyzny, póki nie przejdziesz tego, co on.

Wrath1

PaniZdzisia, no sory, ale dla mnie nie ma żadnego wytłumaczenia dla zdrady. Chyba, że nie wiem, żyjesz sobie jak Umbriel w otwartym związku (czy jak to się tam zwie) i wszyscy się na to zgadzają.

AncientDragon

Żona znajomego zdradziła go jak harował za granicą by zapewnić jej dostatnie życie. Ot i cała "miłość" kobiety. I weź tu się zaharowuj by miała dobrze.

Naprawdę była potrzebna ta wstawka o "miłości chłopa"?

bezdomna

Życie nie jest czarne i białe. Miłość też nie jest bajkowa.

Wrath1

Ancient, mi się wydaje, że chłop prędzej zostawi w takiej sytuacji. Albo właśnie będzie chodził bokami. bezdomna, wiadomo, ja np jak najbardziej rozumiem, że ktoś może nie uciągnąć takiej sytuacji i wtedy się po prostu odchodzi i szuka sobie zdrowego partnera.

PaniZdzisia

Wrath1, ale więź z osobą w takim stanie to już jest cis, co cię głównie wykańcza, to nie jest normalny związek. Kochasz tę osobę, ale czujesz ogromny wstyd, bo chcesz, żeby się to wszystko skończyło. Nie pochwalam zdrady, ale świat nie jest czarno-biały. Podziwiam osoby, które tak się poświęcają, ale tak jak rozumiem tych, którzy decydują się na dom opieki, tak i rozumiem tych, którzy szukają wsparcia dla siebie gdzie indziej, niż u osoby chorej.

Ty się skupiasz na moralnym wymiarze zdrady. A dla mnie to jest przede wszystkim autentyczny heroizm zajmowanie się kimś w ostatnich stadiach SM. Może i Ty byś nie tylko była w stanie się opiekować mężem będącym w takim stanie i widziałabyś w nim dalej mężczyznę, partnera. Pytanie brzmi, czy faktycznie tak by się stało. Dla mnie parę godzin ze sparaliżowaną przez SM ciocią kosztowało mnie zawsze dużo, jakbym tylko to miała na co dzień to nie wiem, jak długo bym wytrzymała. Nie twierdzę, że bym zdradziła męża, ale nie wiem z czy bym nie szukała oparcia w innym mężczyźnie. Nie wiem też, czy sama opiekowałabym się nim i mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała. Też lubię myśleć o sobie dobrze, ale póki się nie sprawdzimy, to wszystko są tylko nasze wyobrażenia.

Wrath1

Ja sobie zdaję z tego sprawę, Zdzisiu, i w takiej sytuacji się rozstajesz (co sporo osób robi). Wiadomo, że taka opieka i trwanie przy takim kimś to ogromny heroizm i nie każdy potrafi. Jak ktoś chce typowej sielankowej relacji i mu do tego tęskno, to droga wolna.

335579

Nie byłem w takiej sytuacji, więc nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że jakbym był w takim stanie, że nie mógłbym się ruszać, to bardziej by mi zależało, żeby żona została przy mnie i się mną opiekowała niż żeby odeszła. Nawet jeśli będzie potrzebowała innego mężczyzny, który da jej to, czego już ja bym nie mógł.

homoopathie

A ja się zgodzę z Wrath1, to jednak nie w porządku oszukiwać w ten sposób drugą osobę. Jeśli chora osoba nie ma nic przeciwko, by partner zaspokajał w ten sposób swoje potrzeby, można dopuścić taką sytuację, ale nie wiemy, jakie zapatrywanie na tę całą sytuację ma matka autorki.

Zobacz więcej odpowiedzi (12)
Jestlipaxd Odpowiedz

Czuje, że z tej wypowiedzi bije ogrom zrozumienia i siły, wielki plus wyleci w Twoja stronę 🤗

335579 Odpowiedz

Skąd założenie, że to kochanka? "Było wspaniale. Nie mogę się doczekać, kiedy znów cię zobaczę... " - takie SMSy można wysyłać również do przyjaciół. Mogła wysłać to Twoja babcia. Fan/fanka jego zespołu. Tak, kochanka jest najprostszym wytłumaczeniem, ale nie powiedziałbym że oczywistym.

LordFiction Odpowiedz

Kochankami życia nie zapełni lecz natury nie oszukasz ... Peunty nie ma lecz dalej stara się o twoją mamę więc nie jest źle
Głowa do góry i walka trwa dalej ... Wiem że brzmi to dziwnie

Wrath1

Też przez moment pomyślałam, że facetowi należy się order za to, że żony nie zostawił. No cóż, im się zawsze wszystko należy od życia, a bycie kobietą to wyjątkowo niewdzięczna rola, obojętnie kto by nie zachorował to kobieta popadnie w niełaskę, niestety tak już jest, chociaż ta choroba jest tak straszna, że zdrada to przy niej pikuś. Myślę, że nie chodzi w tym przypadku o libido, tylko o to, że facet musi jakoś odreagować, kobieta na tym łez padole to służąca albo siłaczka, baby same to sobie narzucają, zacisnąć zęby i do przodu. Inna sprawa, że z chorobą kobieta automatycznie traci na wartości i musi czuć wdzięczność, z facetem by tak nie było, wyładowywałby swoje frustracje na opiekunce w osobie żony i może nawet nawiązałby romans z pielęgniarką? Kto wie.

chlef123

Wrath - pierdzielisz. Jest masa dziecinnych, roszczeniowych księżniczek które uważają za oczywistość, że to facet ma o nie zabiegać, utrzymywać je, ogarniać życiowo i chronić, a one w zamian za to po prostu bedą z nim w związku, czyli zaplacą sporadycznym seksem. Najsmutniejsze jest to, że jeśli taka kobieta jest choćby przeciętnie ładna, to zazwyczaj może nawet wybrzydzać wśród ubiegających się o jej wzgledy mężczyzn samej bedąc życiową pipą bez pracy, wyksztalcenia, prawa jazdy i jakichkolwiek ciekawych atutów. Nie mowię nawet o tzw. "kurach domowych", bo laski o ktorych piszę nie gotują i nie sprzątają, bo "są feministkami".

Karma wraca do nich dopiero po 30, kiedy ich jedyny atut zanika i nagle budzą się z ręką w nocniku (i zazwyczaj trojką dzieci od trzech różnych ojców).

Wrath1

A to też racja, pełno takich, które chcą się wygodnie ustawić same nie dając z siebie nic, ja to akurat w kontekście choroby pisałam.

maIasarenka Odpowiedz

Nie powinnaś tego popierać.

bezdomna

Nie powinnaś mówić autorce, co powinna popierać.

Riczkid

Zdrada nigdy nie jest czymś godnym poparcia.

Whisper

Akceptowanie i popieranie to dwie różne rzeczy.

Wrath1

No raczej nie, jak akceptujesz tzn, że popierasz. Widać, że autorka stoi murem za ojcem zdradzaczem.

bezdomna

Córka widzi poświęcenie i ciężar pracy, jaką ojciec wkłada w opiekę nad matką i chce, by ojciec był szczęśliwy, choćby chwilami.
Matka szczęśliwa już nie będzie, przykre ale prawdziwe.
Owszem, ojciec może zostać sam do końca życia żony, umartwiać się i masturbować po kątach. Żona być może pożyje jeszcze z 10 lat, a jej mąż będzie już wtedy starym, zgorzkniałym, zmęczonym życiem, nieszczęśliwym i wypranym z uczuć człowiekiem. No ale, przynajmniej wpisze się w zasady moralności garstki ludzi, którzy widzą świat w czarno-białych barwach.

Wrath1

To niech ją zostawi, będzie szczęśliwy cały czas, a nie tylko chwilami i do tego oszukując kogoś.

Wrath1

Kij z naszymi zasadami moralności, ale tej kobiecie też może to przeszkadzać, dla mnie zdradzanie w takiej sytuacji byłoby największym upokorzeniem z możliwych i nie chciałabym znać fiuta.

bezdomna

No właśnie, może jej to przeszkadzać, a nie musi. My tego nie wiemy, ale wy oceniacie przez pryzmat siebie, bo wam by przeszkadzało. Ja staram się nie oceniać, po prostu zostawiam to wszystko ich decyzjom i niech robią, co uważają za słuszne. Nikt stąd nie ma prawa mówić, co powinni, czego nie powinni, co mogą popierać, a czego nie mogą. Szczególnie dziecku, które jest zagubione i musi stawiać czoła tak poważnym problemom.

Wrath1

Tylko najpierw trzeba mieć ten wybór.

bezdomna

Tylko że matka autorki nie ma wyboru i mieć go nie będzie, bo jest niepełnosprawna i w pełni zależna od męża. Opcje są takie (jeśli nie wie):
1. Dowie się i zaakceptuje to co robi mąż, choć najprawdopodobniej i tak będzie zraniona;
2. Dowie się i nie zaakceptuje, będzie zła, zraniona, będzie cierpiała, a tu znowu opcje są dwie:
a. mąż odda ją do jakiegoś środka opieki, za co i tak to on będzie musiał płacić, więc wciąż żona będzie zależna od niego, wciąż będzie cierpieć nie tylko z powodu choroby, ale i z powodu zdrady. W dodatku będzie miała utrudniony kontakt z córką i nie będzie miała możliwości uczestniczenia w jej życiu w takim stopniu, jak może robić to teraz;
b. mąż nie będzie chciał jej nigdzie oddać i albo będzie kontynuował z kochankami, albo męczył się przez kolejne lata w abstynencji. Każdy będzie skrzywdzony.
W większości przypadków jedyne co zostanie osiągnięte, to zranienie żony.
Ja uważam, że w takim przypadku lepiej, żeby nie wiedziała.

Zobacz więcej odpowiedzi (12)
antonizelazo Odpowiedz

Może jestem głupi i naiwny ale sądzę że twój ojciec potrzebuje takiej rozmowy z tobą. Jest mu ciężko, jego żonie też.

Obiektywnie patrząc na tą sprawę to właśnie Ty teraz jesteś najbliższą osobą w jego otoczeniu. Choroba twojej mamy cię zmieniła. Szybciej wydoroślałaś. Nie ma wątpliwości że jesteś jeszcze dzieckiem i nie powinnaś się przejmować takimi sprawami w tym wieku ale życie płata nam różne 'figle'. Pogadaj z nim na ten temat. Nie besztaj a poprostu porozmawiaj. On tego potrzebuje...

Nie zapomnij jednak że cię kocha, i twoją mamę też. Jesteś jego dzieckiem i czego by nie robił z kimkolwiek tego nie zmieni...

Trzymaj się, będzie dobrze

MissBennet

Przykro mi, ale nie zgadzam się z Tobą. Autorka jest jeszcze młodziutka, chodzi do szkoły. Jest dzieckiem swojego ojca, a nie przyjaciółką. To nie Jej rolą jest rozmawiać o potrzebach emocjonalnych i seksualnych własnego ojca. Dorosły mężczyzna do pogadania powinien mieć przyjaciół w swoim wieku - może w pracy, może w rodzinie czy sąsiedztwie. Fakt, sytuacja jest dla niego ciężka ale dla Niej również. I choć Autorka wydaje mi się być rozsądną, mądrą i dojrzałą dziewczyną to i tak na pewno nie jest gotowa udźwignąć ciężaru wszystkich problemów swoich rodziców. Ma chorą matkę, opiekuje się nią, nie obarczaj Jej jeszcze opieką nad ojcem. Jest nastolatką, sama jeszcze potrzebuje opieki i mam nadzieję, że ojciec Jej ją zapewnia. Na pewno bardzo się stara utrzymać dom i zapewnić stabilizację, pomoc dla matki i dla córki możliwość studiowania w przyszłości.
Autorko, trudny ten Twój start w życie. Twój ojciec jest silnym człowiekiem, czuć, że go szanujesz. Nie oceniaj go, tylko kochaj.

ohlala Odpowiedz

Jakbym była poważnie chora, nie mogła nawet mówić i nie było możliwości zakończenia moich cierpień, a miałabym partnera, to nie płakałabym, że kogoś sobie znalazł. To jest ogromne obciążenie dla osób dookoła.

Umbriel

Osobiście uważam, że w takiej sytuacji brak możliwości zdecydowania o własnej śmierci jest prawdziwym świństwem w stosunku do osób chorych..

AncientDragon

I dlatego właśnie eutanazja powinna być legalna w naszym kraju na wyraźnie życzenie chorego oczywiście pod warunkiem, że może świadomie o sobie decydować.

ohlala

Nie boję się śmierci, ale boję się wegetacji, bycia ciężarem dla bliskich (ale też obcych) i tego, że ich ostatnie wspomnienia ze mną będą naznaczone chorobą. Tysiąckroć bardziej wolałabym umrzeć.

Wrath1

Btw, w jakich krajach to jest w ogóle legalne? Wiem, że przy eutanazji rozchodzi się też o formy, jest jakaś bierna, czynna itp.

ohlala

@Wrath1

Taka prawdziwa eutanazja (z udziałem osób trzecich) w Europie jest tylko w Holandii, Luksemburgu i Belgii.
Poza Europą: Kolumbia, niektóre stany w USA, Australia i Kanada.

Wrath1

A Szwajcaria nie? Chyba też. Albo Niemcy.

ohlala

Mówiłam o aktywnej eutanazji, Szwajcaria nie ma tak jasno uregulowanej tej kwestii jak wymienione wcześniej kraje. Niemcy chyba dalej mają pasywną.

Selevan1 Odpowiedz

Dlatego właśnie eutanazja powinna być legalna.

Vito857 Odpowiedz

Miejmy tylko nadzieję, że twój tata nie zostawi Was samych. Pewnie nie, bo kocha twoją mamę, a że musi jakoś odreagować to tak się dzieje.
Niestety, SM to bardzo przykra choroba - od momentu zachorowania żyje się ok. 30-35 lat.
Trzymam kciuki, żebyście dali radę.

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie