Gdy wprowadziliśmy się do naszego nowego mieszkania to na początku śmieci trzeba było wynosić do dużego kontenera, który stał przy ogrodzeniu. Jednego dnia, gdy kontener był prawie pełen, wziąłem solidny zamach, aby trafić swoim workiem na sam szczyt góry śmieci. Niestety źle obliczyłem trajektorię, wór ze śmieciami przeleciał na drugą stronę kontenera, za ogrodzenie i trafił centralnie w starszego pana, który akurat tamtędy przechodził.
Dodaj anonimowe wyznanie
Trafiony, zatopiony ;) Oczywiści współczuję przechodzącemu panu.
padłam ;D
Powstań.
Śmiechłam