#jaLgK
Gdy kilka lat później tata uznał, że jestem na to gotowa, wyjaśnił mi, że żonę dziadka Władka zabił samochód, ale nie chciałam dowiedzieć się żadnych szczegółów, żeby nie musieć znowu widzieć łez mamy. Żyłam w przekonaniu, że babcia po prostu nie zauważyła auta itd., nic wyjątkowego, ale prawda okazała się... straszniejsza.
Wszystkiego dowiedziałam się będąc u dziadka, kiedy to przyjechała jakaś pracownica z ubezpieczenia. Mimo że sprawa miała miejsce prawie 16 lat temu, nadal nie były uregulowane jakieś odszkodowania. Niestety nie wiem za dużo, na pewno chodziło o pieniądze.
Owa kobieta zaczęła wypytywać mamę i ciocię jak to się wydarzyło, kiedy i jakie były tego skutki. I... żałuję, że byłam wtedy w pokoju obok i słyszałam każde słowo...
Okazało się bowiem, że powodem tego wypadku... byłam ja... Jak już mówiłam, miałam jakieś 1,5 roku. W tym wieku dzieci zazwyczaj już chodzą, tak samo ja. Dom dziadka mieści się w spokojnej dzielnicy, ale nieopodal zakrętu, więc nietrudno o wypadek. Tamtego dnia uciekłam z podwórka i przeszłam na drugą stronę ulicy. Babcia gdy to zauważyła od razu chciała mnie stamtąd zabrać, ale nie usłyszała nadjeżdżającego zza zakrętu auta, które zabiło ją na miejscu.
Gdy to usłyszałam, i to z ust mamy, załamałam się. Wtedy zrozumiałam, że to moja głupota była powodem jej wieloletniego cierpienia i hektolitrów łez, które wylewała przez wiele lat od tego wydarzenia. Do dzisiaj nie może mówić o mojej babci bez łez w oczach...
Ach, a jakby tego było mało, prawdopodobnie z rozpaczy dostała załamania nerwowego i straciła dziecko, bo w momencie gdy babcia umarła, była w drugim miesiącu ciąży...
A pomyśleć, że temu wszystkiemu winna jestem ja...
Nie możesz się obwiniać za coś co zrobiłaś jak miałaś 1,5 roku i kierowała Tobą zwykła ciekawość dziecka. Nie obraź się za porównanie ale to trochę tak jakbyś miała do siebie pretensje o to, że swego czasu sikałaś w pampersa.
@ChocolateLover
Bardzo dobre porównanie!
Dokładnie. Wręcz to wina reszty rodziny/ samej babci , że 1,5 roczne dziecko było w stanie wyjść samo na ulicę. To mogłaś być Ty. Czy członkowie Twojej rodziny dali Ci odczuć, że "to Twoja wina", czy sama na to wpadłaś?
Gdybyś miała dwadzieścia lat i specjalnie wepchnęła naście pod samochód, to byś była winna. Ale malutkie dzieciątko po prostu poznaje świat..
To dorosłych rola aby zapewnić i dziecku, i sobie bezpieczeństwo.
Jesteś bez winy.
Dorośli ludzie odpowiadają za bezpieczeństwo i opiekę tak małego dziecka! To była chwila nieuwagi, zdarzenie losowe! Jeśli już ktoś był tu winny, to dorosły, który sprawował nad Tobą opiekę i dopuścił do sytuacji, że przebiegłaś na drugą stronę ulicy, ale i tu nie wiadomo, w jakich okolicznościach do tego doszło.
Jak będziesz miała półtoraroczne dziecko i zobaczysz jaki to jest etap rozwoju, to zrozumiesz, że to nie 'Twoja głupota' zawiniła.
Winę ponosi oczywiście osoba która Cię wtedy nie upilnowała. Można założyć że była to owa babcia, skoro pierwsza zauważyła Twój brak na podwórzu.
Nie jesteś winna. Moja mama mając trzy lata (rok 1970) wylazła przez okno na dach, regularnie uciekała z ogrodu i była bardzo ruchliwa. Ja byłam kluchą siedzącą w miejscu ale mój syn już na przykład też miał czasem takie zapędy. Dzieci to jednak dzieci, nie są świadome zagrożeń. Nie Ty zabiłaś babcię, a kierowca. Ty po prostu z ciekawości wyszłaś na ulicę. Nie obwiniaj się, bądź dobrym człowiekiem i szanuj pamięć po babci, która uratowała Ci życie. Trzymaj się autorko
Ani ona, ani kierowca. Czemu jest winny kierowca, kiedy ktoś wbiega mu pod koła?
Dlatego że jeśli jedzie się po terenie zabudowanym gdzie z ogródków wychodzi się na ulicę, kierowca powinien zachować szczególną ostrożność przy zakrętach, a nie jechać z prędkością która zabija na miejscu.
I ludzie mają jechać 20 na godz., bo jakiś krętym może im wleźć pod koła. Kierowca ma uważać tylko na pasach, poza nimi jak ktoś pakuje się na środek ulicy to jego i tylko jego wina, nie kierowcy.
Ludzie mają mieć świadomość że nikt nie czyta nikomu w myślach i ulice na osiedlach mają to do siebie że wchodzą na nie zwierzęta i ludzie. Trzeba używać wyobraźni szczególnie jeśli jest zakręt i nie widać co za nim jest. Kierowca prowadząc samochód zabił babcię autorki. To jest fakt. Rozumiem że ludzie którzy biegną po dziecko są w Twojej opinii kretynami, no cóż, w takim razie Twój nick potwierdza osobowość. Pozdrawiam.
Babcia nie upilnowała dziecka i weszło na jezdnię. Czemu kierowca ma myśleć, a babcia nie?
Ile osob jezdzi zgodnie z przepisami? Nie wydaje mi sie, zeby jechal 50km/h. Poza tym jadac autem trzeba byc caly czas czujnym, bo zawsze moze ktos lub cos wyskoczyc na ulice.
DarkPsychopathll Owszem. Kierowca ma prawny obowiązek jechać z taką prędkością, by nie stwarzać zagrożenia i obserwować drogę. Nie wiem, ja tam prawko zdawałam w dużym mieście, gdzie normą jest, że ktoś ci wychodzi na ulicę w losowych momentach, trzeba patrzeć i jechać tak, żeby się zatrzymać.
Przecież kierowca mógł jechać zgodnie z przepisami... Nie zdążył wyhamować bo mu ktoś wyskoczył pod koła. Fakt, zabił, ale przecież nie specjalnie. Moim zdaniem raczej wina babci (jeśli to ona się nią zajmowała), choć wiadomo, że sytuacje są różne.
Pieszy to też uczestnik ruchu i ma taki sam obowiązek jak kierowca, by zachować szczególną ostrożność przebywając na tej jezdni. Nie jest świętą krową, która może wtargnąć na drogę w każdym momenci.
Autorko, wiem, że obwiniasz siebie, ale wina była CAŁKOWICIE po stronie dorosłego, który się Tobą opiekował. To Ty w tej sytuacji byłaś ofiarą, bo 'Twój' dorosły Cię naraził na niebezpieczeństwo.
Mogłabyś chociaż czuć jakikolwiek rodzaj poczucia winy(długu) gdyby poświęciła się odpychając Cię przed nadjeżdżającym samochodem. A tak nie było, wpadła pod niego przypadkiem.
Tak więc, nie dość, że Ty nie jesteś winna, to a) nikt nie zdecydował się oddać za Ciebie życia, b) to Ty byłaś ofiarą (prawdopodobnie babci) która Cię naraziła.
Moja córka ma prawie 2 lata, takie dziecko za dużo nie rozumie, nie wie, że nie może wyjść za bramkę itp. To mój obowiązek tą bramkę zamknąć by nie wyszła, poza tym, nawet na podwórku chodzę za nią lub siadam gdzieś blisko, gdy sie bawi, bo nigdy nie wiadomo co strzeli takiemu dziecku do głowy. Moja córka dalej ma manie zjadania wszystkiego co trafi w jej ręce, czy to kamień, czy inny mały przedmiot i niestety na takie dziecko caly czas trzeba mieć oko. Więc nie obwiniaj się za coś, czego nie byłaś świadoma.
Aż się popłakałam.
Nie obwiniaj się, Twoja Babcia by tego nie chciała. Do samego końca chciała Ci zapewnić bezpieczeństwo.
Miałaś 1,5 roku - skąd mogłaś wiedzieć, że wyjście z podwórka będzie miało takie, a inne konsekwencje?
Na pewno przykrym jest to, że umarły dwie istoty - Twoja Babcia i Twoje młodsze rodzeństwo, ale nie możesz obwiniać ani siebie teraz, ani siebie gdy miałaś 1,5 roku.
Bądź po prostu wsparciem dla swojej Mamy. Myślę, że Twoja Mama nie obwinia Cię za to, co się wtedy wydarzyło.
Ej dziewczyno... Ogarnij się, mamę zapisz na jakąś terapię do psychologa bo potrzebna jest jej pomoc. Siebie samej nie obwiniaj bo Ty jako małe dziecko nie byłas i nie jesteś niczemu winna