#lDU02

Wczoraj w pracy poszedłem do ubikacji. Pisuar + toaleta przedzielone ścianką działową, 2 x drzwi. Podszedłem do pisuaru i siuuu. Nagle słyszę, że do ubikacji obok wpada jakiś koleś, szybko rozpina spodnie i ściąga gacie, siada na klopie i sruuuuururururuurrrruuuuu... Normalnie taka biegunka, że chyba meksykańskiego kebaba maślanką popił. I słyszę, że coś mówi. Dosłyszałem "Et dimitte nobis debita nostra". Zawinąłem się stamtąd, ale po powrocie do kompa aż sobie sprawdziłem na necie. Gość odmawiał "Ojcze nasz" po łacinie. Normalnie spodziewałbym się "O żesz ku... , ja pier..." itp., a tu taki religijny człowiek... Szacuneczek.

Czekam na wpis na anonimowych: "Raz mnie taka sraka złapała, że się do Boga o pomoc modliłem".
ProstowOczy Odpowiedz

modlił się, bo pewnie dziękował za to, że zdążył dojść do kibla :P

KiedyKulturalnie Odpowiedz

Aż się uśmiechnęłam

SweetCupcake Odpowiedz

Bogu dziękował, że zdążył.

DarkPsychopathII Odpowiedz

Pater noster qui est in caellis. Sanctificetur nomen tuum...etc. Modlitwy po łacinie są super. Uwielbiam ten język, wszystko brzmi w nim mądrzej.

lanekluski1

nawet Twoje wypowiedzi

Jataklubie

Brzmi jak rzucanie klątwy.

Singularity

Dlatego nawet "Lorem ipsum" brzmi bardzo magicznie :D

Awtroil Odpowiedz

Widocznie nie potrafi klnąć po łacinie.

Kkllaarraa Odpowiedz

Sam genialnie skonentowales własne opowiadanie. Szacun^2

Dodaj anonimowe wyznanie