#lTqad

Odkąd rok temu urodziła nam się córka, żonie odbiło. Zachowuje się jak nie przymierzając księżniczka. Wszystko musi być tak jak chce. Jak jest inaczej następuje obraża majestatu. Potrafi wrzeszczeć na mnie i na dziecko. Mała czasem aż podskakuje, jak żona na nią krzyknie. Kiedyś obraziła się, bo nie tak obierałem ziemniaki, albo o to, że wyszedłem że znajomymi i odrobinę straciłem poczucie czasu. Spóźniłem się jakieś pół godziny, dając znać, że nie zdążę. 


Dodam, że to nie tak, że ona siedzi cały czas z dzieckiem. Mam własną firmę, więc jestem w stanie wygospodarować czas w ciągu dnia, żeby zająć się małą, czy pomóc coś w domu. Nie czuję, żeby to było jakkolwiek doceniane. Ciągle tylko "to jest nie tak, to miało być inaczej". A jak zwrócę uwagę, zasugeruję coś, to słyszę "tylko mnie krytykujesz". Rozumiem, że to ogromna zmiana i staram się być wyrozumiały. Tylko, że powoli przestaję sobie z tym radzić. Robię swoją cześć w domu. Podział to 75/25 po mojej stronie po uwzględnieniu pracy zarobkowej...
karlitoska Odpowiedz

Zauważyłam, że niektóre kobiety po urodzeniu mają takie poczucie, że tylko one wiedzą jak co ma być zrobione. Wiesz co dobrze na to działa? Kilku dniowy wyjazd z koleżankami, bez dziecka - wtedy taka mama przekonuje się, że tatuś też umie w życie i bez niej świat się nie wali :) jeśli żona czuje się cały czas krytykowana to może spróbuj ją pokomplikować, powiedz jej, że jest świetną matką i bardzo ją doceniasz, takie wzmocnienie zwykle lepiej działa niż krytykowanie i dogadywanie. A co do podziału obowiązków to tylko rozmowa. Jeśli czujesz się przytłoczony to mów jej, że też potrzebujesz wsparcia i musicie coś ustalić.

Postac Odpowiedz

Po uwzględnieniu pracy zarobkowej... A uwzględniasz jej pracę związaną z opieką nad dzieckiem? Ile wtedy wychodzi? Jak często wstajesz w nocy? Jak często żona wychodzi z koleżankami?

Szczerze myślę, że chodzi o Twoje podejście Autorze. Ty w domu "pomagasz"? Dziecko pomaga. Dorosły wykonuje swoje obowiązki. Swoje - bo to nie są obowiązki Twojej żony, ale Wasze, wspólne. Takie malutkie dzieci wymagają mnóstwa uwagi, opieka nad nimi i jednoczesne wykonywanie prac domowych jest wykańczające. Zwłaszcza, że nie można nawet się porządnie wyspać, bo sen jest codziennie przerywany.

Dziecko ma rok. Jak tak źle, to niech dziecko idzie do żłobka, a żona do pracy. Tylko wtedy musisz wykonywać swoje obowiązki, opiekować się dzieckiem - na równi z nią. Ty wychodzisz z kolegami jeden dzień w tygodniu - niech żona też wychodzi. Ty zabierasz dziecko na spacer, żona wtedy ogarnia dom. A za tydzień zmiana.

Ty się nie czujesz doceniany. Twoja żona pewnie też. Jak dziecko zaśnie, spróbuj z nią porozmawiać. Zapytaj, co jej naprawdę nie pasuje. Postaraj się jej słuchać, nie tylko mówić. Mam nadzieję, że ona odwdzięczy się tym samym i przeprowadzicie konstruktywną rozmowę, która pomoże Wam wypracować satysfakcjonujące rozwiązanie.

SokoliWzrok

Facet dał jasno do zrozumienia, że to on robi dużo więcej, a żona zachowuje się bardzo toksycznie, ale oczywiście to wina mężczyzny...
Te biedne kobiety, zmuszane do używania przemocy wobec swoich dzieci i mężów.

Postac

Facet dał do zrozumienia, że "pomaga" w domu, jego praca zarobkowa się liczy, a opieka nad dzieckiem nie. Napisał też, że on wychodzi sam, a jego żona nie siedzi cały czas z dzieckiem, bo on ma własną firmę i wygospodaruje czas w ciągu dnia, żeby zająć się małą.
Gdzie Ty tu widzisz, że on robi więcej? Poza tym, że subiektywnie napisał, iż jego wkład w obowiązki to 75%? Jego żona pewnie myśli to samo, a prawda leży gdzieś pośrodku.

SokoliWzrok

Ma własną firmę, więc raczej to nie jest 40 godzin pracy tygodniowo tylko znacznie więcej. Napisał, że zajmuje się dzieckiem, wykonuje obowiązki domowe, czasem gotuje. To już nie są te czasy, że wielki dom, gospodarstwo, pełno zwierząt, roślin, czwórka dzieci i kobieta musi to ogarnąć. Tylko posprzątać mieszkanko raz na jakiś czas, pójść na zakupy do Biedronki czy Lidla obok domu, coś upichcić i zająć się dzieckiem. Owszem, jak ktoś jest ekstrawertykiem, to brak wyjść może dawać się we znaki, ale róbmy tutaj męczenników z takich osób.

Postac

Nawet introwertyk potrzebuje czasem kontaktu z kimś innym niż niemowlak i mąż. Mąż pracuje, żona zajmuje się domem. Mąż narzeka, że ona się czepia, a żona narzeka, że jest sama z obowiązkami domowymi.

To nie te czasy: tak samo można odwrócić, to nie te czasy, gdy mężczyzna haruje 12 godzin dziennie, 6-7 dni w tygodniu. Kiedyś w domach dziećmi zajmowały się nie tylko matki, ale też babki, ciocie oraz starsze dzieci. Teraz często kobiety są same z obowiązkami, dostają mnóstwo nieproszonych rad oraz wymagań, a nikt ich starań nie docenia. Do tego u części dochodzą problemy z hormonami po porodach i brak możliwości zmiany swojego położenia. Kobiety są nieszczęśliwe,po części dlatego, że teraz jest promowany model kobiety pracującej, której dom lśni na błysk, a dziecko ma wszystkie potrzeby zaspokojone. To naprawdę może dobić młode mamy. I oczywiście ich partnerzy mogą się czepiać, że przecież siedzenie w domu z dzieckiem wcale nie jest trudne, nie rób z siebie męczennicy, i tak dalej. Ale czy to pomoże? Nie lepiej spróbować zrozumieć drugą stronę, pomóc w miarę możliwości i wypracować inne rozwiązanie, skoro obecne unieszczęśliwia ich oboje?

Domandatiwa

Postac, jeśli było umówione, że żona prowadzi dom, a mąż pracuje zarobkowo, to owszem, "pomaganie" w domu jest odpowiednim określeniem. Mimo że to wspólne gospodarstwo. Oczywiście podział obowiązków można zmieniać.

Na ile jest to 75/25 nie wie nikt: ani mąż, ani żona, ani tym bardziej my.

Prawdą jest, o czym piszesz, że budzenie się kilka razy w nocy sprawia, że wykonywanie obowiązków w ciągu dnia jest wielokrotnie trudniejsze. Więc jeśli żona nadal musi wstawać kilka razy w nocy, można by część obowiązków przez nią wykonywanych w ciągu dnia pomnożyć przez trzy i już by się wyrównało w oczach autora.

Oczywiście, mamy, które nie mają możliwości wyjść co jakiś czas z domu i spotkać się z innymi ludźmi niż tylko mąż i dzieci, mogą podupadać na zdrowiu z tego powodu. Dobrze byłoby, gdyby autor i jego żona postarali się o takie wyjścia do ludzi dla niej.

Poza tym naprawdę trudno powiedzieć, jak wygląda sytuacja i rozsądzanie między autorem i jego żoną jest mocno na wyrost. Ale propozycja że żłobkiem może faktycznie być ratunkiem w tej sytuacji.

emilyana

Postac, nie rozumiem Twojego toku myślenia. Uważam to za normalne, że jeśli jedna osoba siedzi cały czas w domu z dzieckiem, a druga pracuje, to ta pracująca osoba faktycznie będzie raczej "pomagać" przy dziecku. No bo co, mają się obowiązkami przy dziecku dzielić po połowie, mimo że jedno jeszcze dodatkowo pracuje przynajmniej 8h dziennie?

Nie wiem, skąd wywnioskowalaś, że autor twierdzi, że tylko praca zarobkowa się liczy. Przeciwnie, mówi "po uwzględnieniu pracy zarobkowej", czyli, że biorą pod uwagę jak dużo rzeczy robi w domu i przy dziecku a jeszcze dodatkowo zarabia na całą rodzinę, to wychodzi ogółem mniej więcej 75% wszystkich razem obowiązków. To, czy on to sobie dobrze wylicza to już oczywiście inna kwestia, ale jak dla mnie z historii nic podejrzanego nie wynika. Gość mówi, że ciężko pracuje, zajmuje się dzieckiem, żeby żona miała czas dla siebie, ogarnia trochę dom... Nie wiem, gdzie Ty tu widzisz problem w jego podejściu. Brzmi naprawdę jakbyś zakładała, że skoro to facet to wiadomo, że to wszystko jego wina.

Postac

On pracuje, ona w tym czasie zajmuje się dzieckiem, więc szczerze nie wiem jak liczyć, żeby wyszło 75% na jego korzyść. Skoro on jest w pracy, to ona nie leży i pachnie, tylko wykonuje obowiązki związane z domem i niemowlakiem.

A ja wcale nie uważam, że wina jest po stronie Autora. Uważam, że mąż nie docenia żony wkładu w opiekę nad dzieckiem i utrzymanie domu, uważając, że robi więcej. W tym samym czasie pewnie żona nie docenia pracy zarobkowej męża, uważając, że to ona ma więcej obowiązków. Jako że do żony nie dotrę, napisałam, co według mnie może ona czuć (jest to bardzo popularne, wystarczy poczytać fora ciążowe i dzieciowe), żeby Autor ją zrozumiał. Problemem pewnie nie są czyny obojga małżonków, bo każde wykonuje swoje obowiązki. Problem raczej leży w tym, że oni się oboje nie doceniają. Oskarżając się na wzajem związku nie naprawią, ale szczere wysłuchanie drugiej strony już może wiele dać.

Domandatiwa

Postac, liczenie zależy w dużej mierze od tego, czy mama dba o to dziecko i o dom, czy raczej nie bardzo.

Podobnie jak w jednej pracy jeden pracownik w ciągu ośmiu godzin może zrobić bardzo wiele, a drugi liczy na to, że jego obijanie się nie zostanie zauważone i ktoś zrobi za niego jego pracę. Każdy był w pracy przez osiem godzin, ale nie każdy pracował tyle samo. Albo nawet dwaj pracownicy zrobią tyle samo rund z taczkami i to w takim samym czasie, ale jeden wozi w swojej taczce trzy razy tyle, co drugi. Nie tylko czasem mierzy się pracę.

Nie mam pojęcia, jak jest w tej rodzinie, ale teoretycznie jest możliwość, żeby podział był 75/25.

Rychumiszcz

Te wszystkie biedne, uciskane kobiety. Woda w kranie (nawet do wyboru- ciepła lub zimna) pralki, suszarki, zmywarki, tylko właściwie zapakować i wypakować, ale oczywiście że uciemiężone i przemęczone. Nieraz ogarnąłem dom, dzieci i jeszcze jakimś.cudem miałem czas dla siebie, więc do mnie ta argumentacja nie trafia

Postac

Każdy ma czasem gorszy dzień, gdy zrobi mniej - zarówno w pracy, jak i w domu. Autor nic nie pisze, że jego żona nic nie robi - więc założyłam, że robi. Tylko się czepia jego. A on jej... I kółko się kręci.
Jak się zajmuje dzieckiem, to się nim zajmuje. Jak zatrudnią opiekunkę, to nagle nie będzie "jaka ona zła, tylko się dzieckiem zajęła", tylko normalnie dostanie wypłatę za pracę. A jak żona zajmie się dzieckiem, to jest zaraz źle, bo jednoczenie obiad z mrożonki albo brudno w domu. Zdarza się i tak - wszystko zależy od dziecka i od dnia. Można stosować "cyfrowe smoczki", ale to już nie jest zajmowanie się dzieckiem.

Zobacz więcej odpowiedzi (1)
Frog Odpowiedz

Obecnie sporo się mówi o ADHD osób dorosłych. Okazuje się, że temat może dotyczyć nawet kilkunastu procent ogólnej populacji i ma niewiele wspólnego z kojarzącym się nam z ADHD hasłem: "biega, wrzeszczy, jest nadpobudliwy, na pewno ma ADHD".

Przypuśćmy, że Twoja żona ma takie (niekoniecznie znane nam czyli charakterystyczne) niezdiagnozowane ADHD.
Po porodzie w organizmie kobiety następuje gwałtowny spadek poziomu hormonów, głównie estrogenu i progesteronu. To wywołuje wahania nastroju, które mogą być zaskakujące i naprawdę trudne do ogarnięcia, tym bardziej jeśli nie bierze się pod uwagę możliwości istnienia problemu, o którym mówię.

Czaroit Odpowiedz

Z opisu wyglądasz na porządnego gościa. Tu żona może być niedorozwinięta emocjonalnie i po osiągnięciu celu jakim było urodzenie dziecka ujawniła w końcu swoją prawdziwą naturę - wtedy masz przekichane. Albo istnieje jakiś mniej przerażający powód. :)

Wiele kobiet po porodzie całkowicie traci poczucie atrakcyjności fizycznej. Do tego są przemęczone, sfrustrowane, boją się, że coś robią źle, że są złymi matkami. I dosłownie przestają się czuć kobietami. To bardzo bardzo częste. Odgrywają się wtedy na całym świecie, a pierwszą ofiarą staje się partner.

Dlatego po prostu powiedz, że chciałbyś z nią poważnie porozmawiać i niech ona zdecyduje, gdy będzie mogła to spokojnie zrobić. Niech ona ustali czas. A jak już usiądziecie, to powiedz jej, że widzisz zmiany w jej zachowaniu i masz wrażenie, że jest nieszczęśliwa. Zapytaj, czy możesz coś dla niej zrobić albo może zmienić w swoim sposobie komunikacji? Czy potrzebuje, żebyś ją częściej przytulał, inaczej do niej mówił? Zapytaj ją, czy zdaje sobie sprawę, jak często i głośno krzyczy i traci nad sobą kontrolę? Jeśli tak, pozwól jej się wygadać, wypłakać, wyżalić. Słuchaj spokojnie, nie komentuj, nie broń się (a może być przed czym). Pomóż jej wylać z siebie to, co gdzieś tam w sobie (być może nieświadomie) tłamsi. Potem przytul, powiedz, że jesteś przy niej, zapytaj, czego potrzebuje. Zaproponuj coś, co da się zorganizować. Może jeden wieczór w tygodniu z psiapsiółkami dla niej albo Wasze wyjście do kina. Może kosmetyczkę czy saunę - coś, gdzie będzie mogła się zrelaksować i przypomnieć sobie, że jest kobietą.

To jest trochę niesprawiedliwe wobec Ciebie i Twoich uczuć. Ale masz do czynienia z naładowaną hormonami, sfrustrowaną kobitą, która teraz nie do końca myśli racjonalnie i jest nadreaktywna emocjonalnie. Tu trzeba delikatnie jak z bombą. ;)

Gracjan Odpowiedz

Stawiaj granice i pamiętaj aby się samamu szanować - inaczej ona Cię nie uszanuje. Jej gospodarka hormonalna świruje, może jest niewyspana (dziecko placze po nocach), stresuje się czymś i probuje odreagowac na kims kto jest najblizej czyli dziecko i Ty. Pilnuj aby nie miala kontaktu z głupimi koleżankami (nie daj boże po rozwodzie), bo tak jej będę super doradzać, że się rozwiedziecie. A przypadkiem Twoja żona nie przejawia zachowań narcystycznych? Jaka była przed porodem/ślubem? Po porodzie wszystko się zaostrza bo dochodzą obowiązki, stres, zmęczenie. Przemyśl sprawę aby udać się do psychologa. Jeśli ona nie bedzie chciala to idz sam. Psycholog podopowie Ci co robic, do tego Ty sam rozwiniesz sie osobowościowo i bedziesz widział jak te mechanizmy w głowie u Ciebie i żony działają - bedziesz umial odpowiednio reagowac. Warto. Widze to na znajomych obojga płci po rozwodach. Twoj aktualny okres życia, to czas na próbę związku i czas kiedy ludzie najczesciej sie rozstaja, jesli nie maja solidnych podstaw zwiazku, albo nie znajac siebie i swoich potrzeb wybrali nieodpowiedniego partnera. Można to jednak naprawić. Jest XXI wiek. Pomagaj żonie jak dotychczas, jesteś dobrym mężem, ale bądź asertywny i nie daj krzywdzic siebie.

TakaOna100 Odpowiedz

Raz dwa na terapię

nataaa Odpowiedz

Omów sytuację z psychologiem. Wygląda na rozbujaną depresję poporodową. Może wydawać się to dziwne ale agresja i przekonanie, że tylko ona zrobi wszystko najlepiej, mogą być właśnie objawem depresji. Pójdźcie po pomoc i naprawdę możecie być znowu szczęśliwi. Trzymam za was kciuki.

AvusAlgor Odpowiedz

Niestety, doszło do sytuacji w której (imiona zmyślone na potrzeby przykładu) Agnieszka urodziła Bolka i zmieniła się z Agnieszki w Mamę Bolka. To już nie jest Agnieszka którą znałeś, to jest Mama Bolka, całkiem nowy byt. I w zasadzie to już nawet nie jest Twoja żona (formalnie jest, ale tylko formalnie).
No trudno. Niewiele z tym zrobisz, możesz poczekać, aż kiedyś odzyska poprzednią podmiotowość, ale miej świadomość, że to nie musi nastąpić szybko, jeśli w ogóle kiedyś.

Postac

Akurat mąż może dużo z tym zrobić. Jak kobieta zobaczy, że ma mężczyznę, dla którego się warto starać, to sama nie będzie chciała być tylko "mamą Bolka".

ingselentall Odpowiedz

Powiedz jej, że jeżeli raz jeszcze rozewrze swoją jadaczkę na Ciebie, to poszukasz sobie innej kobiety.

JamesWalker Odpowiedz

Czasem nie ma innego wyjścia jak wychowawczy klemens na otrzeźwienie. Pamiętaj, że dzieci i żona to są twoi podopieczni.

Zobacz więcej komentarzy (2)
Dodaj anonimowe wyznanie