#mh9V2
Zaczęło się od wyzywania, skończyło na spychaniu ze schodów. Raz popchnęły mnie na ścianę tak mocno, że bałam się następnego dnia iść do szkoły. Groziły mi. Rozdawały numer nieznajomym facetom. Co na to moja wychowawczyni? "Ciesz się, że się podobasz". Tak, rzeczywiście. Powód do dumy. Dzwonili do mnie napaleńcy po trzydziestce.
Kiedy skończyłam wreszcie gimnazjum (nie poddawałam się, mama mi nie pozwoliła), poszłam do dobrego liceum, a po studiach wyjechałam za granicę. Całkowicie sama, w poszukiwaniu lepszego życia. Znalazłam dobrze płatną pracę, założyłam bloga, jestem w związku z "tutejszym" że tak powiem. Moje życie wydaje się być idealne. Mój blog ma się dobrze, ponad 50 tysięcy obserwatorów i wiem że jedna z moich dręczycielek go czyta, bo polubiła mojego fanpejdża...
Cóż, odkąd pojawiam się w rodzinnym mieście razem z facetem, jestem pytana o wyjście na kawę, a kiedy mijam moje dręczycielki na zakupach - mówią mi cześć i komplementują. A morał tej historii jest taki: jeśli ktoś jest dręczony w szkole, to proszę, nie poddawajcie się. Będzie lepiej. Zawsze jest lepiej. Ja jestem tego przykładem.
Współczuję, że jeszcze je spotykasz ;). Moje są już tylko wspomnieniami, na które się krzywię...
Brawo dla Ciebie :) Gratuluję wytrwałości ;) Ja po roku chciałam zmienić liceum. Nie potrafiłam odnaleźć się wśród snobów i osób, którym wydawało się, że mając kasę mogą wszystko. Ja nigdy nie uważałam się od innych lepsza, dlatego że stać mnie było na godne życie i ekskluzywne wycieczki... Ale przejdźmy do sedna: dzięki "nauce" w tej szkole bardziej poznałam siebie, swoje pragnienia i cele. A każdy, kto słyszy, że skończyłam szkołę X jest pod wrażeniem.
Ale czasem lepiej się poddać i zmienić otoczenie. Ja miałam wsparcie u rodziców i MOICH znajomych. A wiem, że bez tego nie dałabym rady wytrwać.
Podasz tego bloga? :D
Miałem tak samo, a teraz ci kolesie, którzy mnie dręczyli pytają mnie, czy chcę duży, czy mały zestaw w Macu
To, że teraz po kilku latach nie pałają do Ciebie nienawiścią nie koniecznie musi oznaczać, że to z powodu Twoich sukcesów i chcą się przypodobać. Ludzie mądrzeją(nie wszyscy) i możliwe, że po prostu chciały odnowić dawną "znajomość" bo wiedzą, że źle robiły
Być może chciały naprawić stare błędy, ale prześladowania w młodości czy tego się chce czy nie zostają gdzieś w człowieku. Mało prawdopodobne żeby ktoś przy takich wspomnieniach chciał wracać do takich kontaktów. Powinny o tym pomyśleć ;) Jednak zgadzam się, że ludzię z wiekiem mądrzeją(zazwyczaj).
Gwiazdy mamy na anonimowych ?
Fałszywe. Masz rację, będzie lepiej, ale nie warto przyjaźnić się z nimi, ani tym bardziej łudzić, że to wcale nie z powodu Twojej popularności są dla Ciebie chwilowo takie miłe.
Ech, ja w gimnazjum nie dałam rady i w 3 klasie tuż po egzaminach przestałam chodzić, pojawiłam się tylko na zakończeniu. Szkołę wybrałam z dala od moich dręczycielek, choć niewidywanie ich bywa trudne, bo jesteśmy z jednej miejscowości. Ale cóż, też się staram.
Nie zawsze jest lepiej... Tylko osoby, którym się nie udało nie mają możliwości pisać o tym do szerszego grona...
Też w gimnazjum byłam takim "odludkiem". Dziewczyny z klasy obrażały mnie i wyzywały od najgorszych osobiście i na facebooku. Najgorzej było, kiedy zostało zorganizowane "spotkanie klasowe", na którym byli prawie wszyscy (zgadnijcie, kto nie został zaproszony!). Nagle zaczęłam dostawać smsy od kolegi, który mi się podobał. Pisał, że się we mnie zakochał itp. Dzięki Bogu, nie odpowiedziałam nic wprost. Zadzwonił do mnie, a w słuchawce usłyszałam śmiechy i wyzwiska ludzi z klasy, zwłaszcza Panny X, której ulubioną rozrywką było uprzykrzanie mi życia. Sytuacja trwała kilka godzin. Tak, zgłosiłam wychowawczyni. Co usłyszałam w odpowiedzi? Że nie mam poczucia humoru i powinnam być bardziej przebojowa, jak X. W dodatku, za mój brak poczucia humoru miałam obniżone sprawowanie. "Uczennica nie integruje się z klasą"