Mija kolejny tydzień mojego życia z nowotworem i moją najukochańszą kobietą pod słońcem! Oczywiście organizm już mam osłabiony, ale ona stara się, abym nie leżał dniami i nocami w łóżku. Spacery, różne wyjścia, w skrócie zajmuje mi cały wolny czas, kiedy jest w stanie. Jutro jedziemy do schroniska po psiaka, który ma mi towarzyszyć podczas jej nieobecności.
Co prawda traktuje mnie troszkę jak niemowlę, ale mi to nie przeszkadza. Jestem przeszczęśliwy mogąc spędzać z nią każdą chwilę, którą nam dano. Jest silna, nie widziałem u niej żadnej łzy od oświadczyn. Kochani, modlę się codziennie, żeby ta choroba znikła i jeśli mogę, proszę was o to samo.
Dodaj anonimowe wyznanie
Ale jak jesteś osłabiony a jej nie będzie obok to jak zajmiesz się tym psem? Nawet mały może być problematyczny, lękowy czy straumatyzowany i dołoży Ci w tym trudnym czasie tylko stresu.
Życzę Ci siły i jak najwięcej czasu z narzeczoną. Trzymajcie się i Wy i Wasz pies, jeśli jednak się na niego zdecydujecie 😊