#nQnLo

Sytuacja miała miejsce dwa, może trzy lata temu. Wracałam ze szkoly późnym, zimowym popołudniem. Jako, że autobus, którym wracałam nie jedzie pod mój blok musiałam wysiąść na wcześniejszym przystanku. Można się tam przesiąść na inny autobus, kursujący pod mój blok, lub przejść ten jeden przystanek pieszo, co zazwyczaj zajmuje 5 minut. Oczywiście, że wybrałam pierwszą wersję. 

Gdy wyszłam z autobusu, zobaczyłam drugi, którym chciałam szybko dojechać do domu. Wbiegłam szybko do pojazdu - ledwie zdążyłam. W ręce trzymałam telefon. Autobus był wyjątkowo wypełniony ludźmi. Stanęłam więc przy drzwiach. I w chwili, gdy zaczęły się one zamykać komórka wyleciała mi z rąk! Panicznie naciskałam guzik, który otwiera drzwiami, niestety kierowca ich nie otworzył. Wtedy ludzie, którzy to widzieli zaczęli krzyczeć "Proszę otworzyć drzwi!". Przyłączyłam się do okrzyków. Kierowca zatrzymał autobus i otworzył drzwi. Pojazd gonił młody chłopak z moimi telefonem. Wzięłam od niego mój telefon, mając nadzieję, że kierowca odjechał. Niestety postanowił na mnie poczekać. Czerwona jak burak wróciłam do autobusu. Podziękowałam kierowcy i ludziom. Reszte podróży spędziłam przyklejona ze wstydu do drzwi.

Z perspektywy czasu całe zajście bardzo mnie śmieszy. Dobrze, że są jeszcze życzliwi ludzie.
WhiteBaran00 Odpowiedz

06.05.2020 10:20 PIERWSZY!

Dodaj anonimowe wyznanie