#o36ZG

Jak byłem dzieckiem, 20-25 lat temu, słodycze w domu były wręcz jak święto.
Skromnie się żyło, nie było 500 plus, rodzice wydawali nadwyżkę pieniędzy na papierosy i alkohol.

Nigdy nie dostałem żadnego prezentu na urodziny, nie licząc osiemnastki, nie mówiąc o torcie. 

Zawsze czekałem na grudzień, wtedy ojciec przynosił z zakładu pracy paczki ze słodyczami. Zawsze wszystko rozkładałem, cieszyłem się, patrząc, ile tego mam.
Kilka razy dziennie przeglądałem słodycze i rozkładałem na dni, aby starczyły jak najdłużej.

Do dziś słodycze są dla mnie czymś wyjątkowym, traktuję je jak luksus. 

Wiem, wiem, że to głupio brzmi.
3210 Odpowiedz

To nie brzmi głupio tylko smutno. Przytulam.

Postac Odpowiedz

U mnie ze słodyczami było podobnie. Takie kupne to na święta, a na niedzielę mama ciasto piekła.
A teraz słodyczy nie jem wcale.

SokoliWzrok

Jak to nie jesz? 😞 Słodycze są pyszne.

Postac

Nie lubię. Z grzeczności zjadam tort jak ktoś na urodziny zaprosi. Już się wszyscy na około przyzwyczaili i nawet się nie dziwią.

Apatia

Ja mam podobnie. Słodycze w domu były rzadkością i teraz nawet nie, że nie lubię - po prostu mam bardzo obojętny stosunek do słodkości. Czasem coś skubnę u kogoś, ale w domu słodyczy nie mam i jakoś mi ich nie brakuje.

SokoliWzrok

Ja za to kocham słodycze. Oczywiście się ograniczam i dawkuję, bo inaczej bym się toczył i wydał wszystkie oszczędności na nie.

Dragomir

To jak u mnie. Za dzieciaka rzadko coś było. Prędzej ciasto na niedzielę, jak u @Postac. Jakiś czas kupowałem jak już byłem samodzielny, ale w sumie to jest szkodliwy szajs i teraz sam nie kupuję (lub bardzo rzadko), i mi ich nie brakuje. Tyle że w pracy coś zwykle jest, bo ludzie przynoszą w podziękowaniu myśląc że to jakieś fajne. A ja bym się szczerze bardziej ucieszył z owoców lub z kawy :)

Postac

Dragomir - w pracy to chociaż dla dorosłych. Moim dzieciom ludzie wciąż słodkie wciskają. Co miesiąc wyrzucam 20-litrowy pojemnik ze słodyczami. A dzieciom daję coś słodkiego też, prawie codziennie. Nie chcę ich całkiem odcinać, ale to, co dostają, to jakiś żart. Ani zdrowe, ani dobre, ani potrzebne.

Czaroit Odpowiedz

Zgadzam się z 3210, że to nie brzmi głupio, tylko smutno. I nie chodzi o fakt, że do dziś słodycze są dla Ciebie luksusem. Ale o to, jakie priorytety mieli Twoi rodzice.

Ale wiesz co? To wyznanie mówi też dużo o Tobie. O tym, jaki jesteś silny.
Widzimy tutaj dziecko, które potrafi odmówić sobie słodyczy, które samodzielnie wydziela sobie małe porcje. A równocześnie, zamiast chować cuksy przed sobą, wyjmuje je, ogląda i potrafi się nimi cieszyć bez natychmiastowego pożarcia.
WOW!

Ogromna samokontrola, umiejętność odkładania natychmiastowej gratyfikacji, czysta radość z drobnych życiowych przyjemności (która, notabene, jest jedną z cech ludzi szczęśliwych. Bo ci naprawdę szczęśliwi nie potrzebują milionów, by całym sercem cieszyć się spacerem z pieskiem, wiatrem we włosach albo pyszną kawą. Oni radują się drobiazgami właśnie).

Jestem przekonana, że te cechy mają realne przełożenie na całe Twoje życie. A jeśli dotąd o tym nie myślałeś, to proponuję zastanowić się, w jaki sposób dzisiaj u Ciebie procentują.

Każdy kij ma dwa końce. Tutaj także z jednej strony mamy potężny brak. Ale z drugiej - wykształciłeś w sobie silny charakter. A silny charakter to potężny zasób, którego nikt Ci nie odbierze. 😀

Dodaj anonimowe wyznanie