#oYzX1
Nie miałam wątpliwości co do taniości i prostoty, natomiast nie mogłam uwierzyć w skuteczność. Co aż tak strasznego może być w tym, że ma się wodę w nosie? Chińczycy sami sobie płuczą zatoki i są bardzo zadowoleni.
Tak mnie to gryzło, że postanowiłam spróbować.
Sama.
W wannie.
Efekt? Atak paniki na parę minut, ból na 10.5 dola, gil na pół metra i trauma na resztę życia. Nie polecam, chociaż z drugiej strony... ciekawe przeżycie, bo pokazuje, jak bardzo można nie znać własnego ciała.
ból na 10.5 dola? co to znaczy?
Gracias. Też nie wiedziałem
a jaka jest skala??
0 - słaby ból
10.5 - ból nie do zniesienia
Gdzie przy 8 dolach pojawiały się oparzenia drugiego stopnia
anonimowe bawią i uczą, dziękuję za wyjaśnienie!
Dlatego właśnie ja techniki sado-masochistyczne testuję tylko z osobą towarzyszącą.
I taki rozsądek się hardzo chwali:)
Chociaż czasem jest coś ewidentnie bezpiecznego, co można wypróbować samemu, żeby wiedzieć jak zaboli partnera, choćby do kapnięcia woskiem na skórę nie potrzeba asysty:)
Ale do wszelkich wymysłów typu krępowanie, podtapianie, podwieszanie, jak najbardziej!
Serwatka no sama się chyba nie zwiążesz (przynajmniej w całości), podwiesić też sie samemu ciężko
@Serwatka31 Pamiętasz może tytuł? :)
Mam przewlekłe zapalenie zatok od wielu lat, ale i tak mimo upływu czasu, przepłukiwanie ich to dla mnie tortura, obrzydliwe uczucie.
Olejek herbaciany i sól morska do inhalacji
Nie do końca, nakłada się na twarz szmatkę która obejmuje nos i usta i na to leje się wodę.
Wystarczyło podczas kąpieli za bardzo głowę do tyłu odchylić, odrazu by chęć spróbowania przeszła :)
Waterboarding nie polega na wlewaniu wody do nosa tylko na oddychaniu przez ciągle namaczaną (na przykład poprzez polewanie jej wodą) szmatę - po kilku oddechach, mimo że do płuc dostaje się normalne powietrze i teoretycznie można bez problemu oddychać, ciało reaguje tak, jakby się topiło. Teoretycznie nie trzeba do tego żadnej deski - delikwent może nawet siedzieć na krześle, byle tylko nie był w stanie zerwać sobie szmaty z twarzy ani przeszkodzić w polewaniu jej wodą.
Jakiś czas temu miałem okazję przekonać się na własnej skórze, że uczucie topienia się przy tej torturze jest bardzo realne (w kontrolowanych warunkach - szkolenie z radzenia sobie z ekstremalnym stresem).
Ja też płuczę zatoki regularnie. Średnio przyjemne, ale pomaga jak ma się problemy z zatokami. Przy czym tu różnica jest chyba taka, że jesteś głową w dół - woda nie ucieka drugą dziurką w nosie tylko uciska na głowę od środka pod wpływem grawitacji.
Dzięki za info.
Az sama spróbuję
Następnym razem zrób przysiad na kij od miotły.