Jak zwykle w sobotę siedzę w kuchni i jem śniadanie, kiedy przychodzi moja mama i zadaje mi dosyć niecodzienne pytanie: "Gdzie jest deska od sedesu?". Odrobinę zdezorientowana mówię, że nie wiem. Dziwna sprawa, muszę przyznać.
Po krótkich poszukiwaniach deska od kibla została znaleziona przy łóżku mojego brata, który jeszcze spał po imprezie. Do tej pory nie wiem, co nim kierowało kiedy kradł tę deskę, ale jego oficjalna wersja jest taka, że lunatykował.
Dodaj anonimowe wyznanie
Chciał mieć sedes przy łóżku, żeby nie mieć daleko gdyby coś miało się stać :D pewnie myslal, że deska wystarczy ^^
No co? Czuł się samotny. :' D
Dobrze że całego klozetu nie zabrał :D. Przynajmniej mieli by co wspominać podczas rodzinnych obiadów :D
Hahahah wyobrazilam sobie jakby się z nim szarpal :D
A skąd wiecie, ze nie próbował ? :P
Lunatycy robią dziwne rzeczy. Wychodzę rano z pokoju a mama pokazuje na jakieś kanapki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, tylko były posmarowane pastą do zębów. Myślałam, że tylko ja jestem tak pokręconą lunatyczką, a tu proszę wyrwany sedes. :D
Dobra impreza była :d
musiał chyba porządnie przesadzić z alko... :))
Na początku myślałam, że mamie będzie chodzić o deskę do krojenia ;)
wymiotować mu się chciało :D
mój były też lunatykował po alkoholu, tylko że najczęściej sikał w różne dziwne miejsca i nie pamiętał nic a nic
DO MNIE MOJA DESKO :D
Mogę się założyć, że po pijaku uznał, że weźmie ze sobą deskę w razie wypadku. Kiedyś zrobiłam tak samo. :)