#qsMzR
Co do samej akcji, uważam, że te pieniądze są naprawdę potrzebne, bo ile to sprzętów w przeróżnych szpitalach jest zakupionych z tego, co uzbiera WOŚP, to sama wiem, bo często jestem na oddziałach i widzę.
Dzisiejszy wolontariat potraktowałam jako swego rodzaju nowe doświadczenie i jestem zaskoczona niektórymi sytuacjami.
Przed mszami stałam z kolegą przy kościele (w mieście, w którym chodzę do szkoły), ale nie na terenie należącym do niego, a przed bramą, na chodniku, coby się nikt nie mógł przyczepić. Sama mieszkam w mieście obok i nie wiedziałam jakie podejście do akcji ma tamtejszy ksiądz do tej akcji (a wiadomo, różnie bywa, więc nie chcieliśmy ryzykować). Jak się potem okazało, pierwszą osobą, która wrzuciła nam pieniądze był właśnie ten ksiądz.
I tu przechodzimy do najciekawszych zdarzeń:
1. Jakaś starsza pani (+50) podeszła do nas i z pretensją nam wyrzuciła, że "Co taka ateistyczna zbiórka robi na terenie kościoła i dlaczego ludzi nagabujemy do wpłacania?".
Wyjaśniliśmy miłej pani, że nie ateistyczna, a świecka, i nie nagabujemy, a dajemy wybór i grzecznie pytamy, czy ktoś chciałby wspomóc akcję, bo pomoc to nieprzymuszony akt dobrej woli. Poszła obrażona.
2. Do kościoła kierowała się babcia (ok. 70 l.) z wnuczkiem (ok. 6), trzymali się za ręce. Dzieciak jak mnie zobaczył, to podszedł i wyjął rękę, w której trzymał monetę, zapewne od babci na tacę. Tylko że babcia pociągnęła go do siebie i skarciła go, że to złodzieje. On powiedział jej, że "Ale oni zbierają na chore dzieci...", ale pociągnęła go do kościoła. Chłopiec się tylko na mnie smutno popatrzył, więc ja wcisnęłam koledze puszkę i wzięłam od niego naklejkę i dałam ją chłopcu za darmo do ręki. Babcia się tylko na mnie krzywo popatrzyła i poszli do budynku. Jakiś pan zaczął mi bić z boku brawo. Nie wiem, czy powinnam tak zrobić, czy nie, ale bolało mnie to, że taka zwykła, dziecięca chęć pomocy została zduszona w tym dziecku. Przecież takie rzeczy kodują się w mózgu i zostają na całe życie. A tak chociaż to dziecko było szczęśliwe.
Jedyną rzeczą, jaka mnie zdziwiła, była wrogość, ale jedynie ze strony starszych osób, które (moim zdaniem), powinny dawać przykład. Uważam, że WOŚP robi dużo dobrego, a nawet, jeżeli część pieniędzy zabierają, to im się należy. Przykro mi z powodu sytuacji w Gdańsku, ale cóż.
Jestem mega pozytywnie naładowana po dzisiejszym dniu - zebrałam 1339,86 zł! ^^
Facet, który bil brawo - pewnie kierowca autobusu.
Ogólnie z tym sprzętem od WOŚP że on tyle zrobił i w ogóle. Sam osobiście wpłacam pieniądze do kuferka Owsiaka i uważam że jest to szczytny cel społeczny takie zjednoczenie ku dobrej wierze ogółu. W tym roku WOŚP zebrał prawie 100mln zł, z kolei plan budżetu państwa na rok 2019 zapowiada wydatek rzędu 86 mld. Więc to jest ledwie promil. Trzeba to skutecznie rozgraniczyc. Ludzie myślą że gdyby nie te pieniądze od Owsiaka to sprzętu by nie było jednak mam co do tego obawy i uważam że sprzęt by był. Całym sercem kibicuje Owsiakowi i w przyszłym roku też zamierzam pomagać, jednak starajcie się być obiektywni.
Chyba chodzi o to, że to, co robi Owsiak jest namacalne - widzisz w szpitalu sprzęty zakupione przez WOŚP, słyszysz historie ludzi, którym te sprzęty uratowały życie i to jest super, dlatego też się do tej akcji zawsze dołączam. Rozumiem, że budżet państwa jest dużo większy. Ale szlag mnie trafia, jak brakuje pieniędzy na emerytury, a na marmury w urzędach i premie dla polityków, urzędników już są. Pieniądze są, ale jak nimi się dysponuje?
A, nie, takie liczby, to nie ma sensu. Niech Owsiak zwija manatki i idzie pracować w Biedronce. W końcu po co pomagać, skoro to tylko tak nikły procent? Phi. Szkoda pracy.
Brawo za podejście.
Froya kompletnie nie rozumiesz tego co czytasz.
Niestety mamy polityków takich a nie innych, skoro widzicie co się dzieje myślcie idąc na następne wybory :) chociaż moim zdaniem przez 500+ wygrali wybory na 8lat.
Dokladnie, obecnosc sprzetu z WOSP da sie zauwazyc - chociazby przez najlejki, na ktore zwracamy uwage ;)Te 86mld zlotych z budzeto to rowniez kroplowki, igly, skalpele oraz cala reszte rzeczy "codziennego uzytku", nie wspominajac juz o utrzymaniu samych szpitali i pensjach dla personelu. Niemniej jak najbardziej akcje popieram.
@BlueBlood jak się dysponuje? Mniej więcej tak jak 5 latek drobniakami od babci. Na początku miesiąca trafiłam do szpitala klinicznego pod skalpel profesora, poważna instytucja związana z uczelnią, w którą warto inwestować.Trafiłam na jedyną przytulną salę na całym oddziale, ściany na szczęście nie białe, jakieś elementy drewna na wysokości "tutaj można przywalić wykręcając łóżkiem", fajna odmiana, biorąc pod uwagę gołe białe ściany w pozostałych salach. Ściany nigdzie nie zabrudzone, widać, że niedawno odmalowane, wycackane. I sobie salowe rozmawiają:
- Będzie tu znowu malowane.
- A czemu? Przecież jest ok.
- Oddziałowej się kolor nie podoba.
Wyszłam tego samego dnia. Za tydzień przyjechałam na kontrole i ściągnięcie szwów. Patrzę...ku*wa, naprawdę malują... Na jaki kolor? Na biały. Ja wiem, że to teoretycznie grosze, taką salę pomalować, ale kurde... Na porządny posiłek dla chorych nie ma, osoba po wypadku, która musi odbudować tkanki, zwalczyć zakażenie, dostaje na śniadanie 3 kromki chleba, pasztet z dudy i raz w tygodniu ćwiartkę pomidora. Na sali pooperacyjnej ciśnieniomierz nie był w stanie kilkukrotnie oznaczyć mi ciśnienia i nikt na to nie reagował, no bo...pewnie się wcześniej zdarzało, że się zacinał. Na to pieniędzy nie ma. Ale na to, żeby przemalować salę, która niedawno była odmalowana, bo się głównej salowej kolor nie podobał to jest.
radze pochodzic po szpitalach- sprzet jest, tyle ze np. 10-20 letni. w niewystarczajacej ilosci, o czym swiadcza kilkuletnie kolejki
Froya, widze ze ludzie nie rozumieja sarkazmu... ehh
Po 1. Budżet ze skarbu Państwa nie jest budżetem celowym, idzie na pensje dla pracowników, rachunki za prąd, gaz, czynsze, ogólnie utrzymanie szpitala, opłaty za operacje, utrzymanie sprzętu itp. Często na sam sprzęt tej kasy nie wystarcza. Często nie wystarcza nawet na wszystkie operacje które dany szpital chciałby zrobić. WOŚP ma budżet celowy, na konkretne sprzęty: łóżka, ostatnio fotele dla rodziców, inkubatory, aparaty sprawdzające słuch, respiratory itp. Nigdy ich wolą nie było utrzymywanie całego szpitala. I nigdy nikt z WOŚP nie mówił że bez nich upadłaby cała opieka zdrowotna. Mają jasny cel: wyposażać szpitale w różnoraki sprzęt na który często brakuje pieniędzy, a który to sprzęt może pomóc ratować życie lub może polepszyć byt tych którzy w tych szpitalach muszą prawie mieszkać.
Po 2. W tym roku nie ma jeszcze rozliczenia finału WOŚP, do tych pieniędzy o których już wiadomo, dojdą na przykład rozliczenia aukcji. Tak więc ile w tym roku zebrano będzie wiadomo 8 marca. :)
@zxzxzx brzmi jak szpital kliniczny w Gdańsku?
@Bildes pieniądze są, ale są one wywalane na rzeczy całkowicie niepotrzebne, jak ogrzewanie i sprzątanie pustych pomieszczeń, tworzenie oddziałów na dziesiątki łóżek które i tak będą puste, bo w tych czasach mało kto wraz ze skierowanie na rehabilitację dostaje skierowanie do szpitala. Gdyby te pieniądze zamiast marnować wykorzystać na sprzęty to WOŚP nie miałby jakich sprzętów kupować. Spójrzmy chociaż na CO w Bydgoszczy. Zarządzane w sposób poprawny i mają pieniądze nawet na najnowsze technologie.
Nie czepiam się, chcę Cię jedynie uświadomić, że na przyszłość, będąc wolontariuszem WOŚP nie możesz zaczepiać ludzi i pytać, czy może chcieliby wpłacić. (Pomijając wymogi, unikniesz nieprzyjemnych sytuacji ;))
Chodziłam z puszką w zesym roku i w tym, nigdy nie spotkałam się z ludźmi jakich odpisujesz. Niektórzy mówią, że nie chcą, inni, że już mają, jeszcze inni ignorują, ale są i tacy, którzy sami nas zaczepiają nie dla serduszka, ale by wrzucić coś do puszki.
A co do tego, że nie wiedzieliście jakie jest podejście księdza - u nas co roku jest zbiórka w szkole, parę dni przed Finałem, rozdawane są serduszka, akcesoria, puszki, bony, i poruszany jest temat gdzie bezpiecznie jest chodzić, a gdzie nie. I zawsze słyszymy, czy ksiądz wyraża zgodę na stanie pod kościołem czy nie.
Od wielu lat biorę udział w akcji, nie mam w zwyczaju nagabywać ludzi, ale kilka razy zdażyło się że ktoś na mnie krzyczał bo stoje i zbieram na „złodzieja”
Co w tym anonimowego? Jestem wolontariuszka 4 raz i niemiłe sytuacje naprawdę zdarzają się co chwilę.
Sama nigdy na WOŚP nie zbierałam.. miałam taki okres koniec gimnazjum/początek liceum (teraz mam 29 lat), że myślałam, co im będę dawać zarabiać.. a potem głupia uświadomiłam sobie, że przecież każdy zarabia? I mogę się mylić ale jaka fundacja tak naprawdę nie pobiera ani grosza? Przecież sama reklama kosztuje.. czy charytatywne koncerty to nawet prąd trzeba opłacić. Wiadomo, że są sponsorzy itd ale według mnie, każdy dorosły mieszkający w naszym kraju powinien mieć świadomość, że nic za darmo nie ma.. dzieci mają zupełnie inne podejście bo są "uzależnione" od starszych, którzy wiedzą jak to wszystko wygląda i nie karcić dziecka za empatię tylko dlatego, że ktoś coś z tego ma...
Zważywszy na to, ile jest kontrol, etc. Oni nie mogą tego brać do swojej kieszeni. Wszyscy nasyłają na nich kontrole. Gdyby było coś nie tak, któraś by to wykryła.
O to to, zawsze mnie drażnią posty ludzi co to twierdzą, że WOŚP bierze dla siebie bo z ich jakiś tam wyliczeń wynika, że nie przekazują całej sumy na dany cel, a nikt nie bierze pod uwagę, że trzeba zapłacić za taką akcję: wszelkie reklamy, sceny w miastach, nawet wytworzenie głupich naklejek, koszulek itp. swoje kosztuje, cała organizacja również.
W zasadzie, to nie do końca o to chodzi.
Nikt myślący racjonalnie nie ma problemów z tym, że coś nie jest darmowe, bo to nie możliwe, ludzi drażni to, że gdy oni zarabiając np. 3000zł oddadzą 200 na chore dzieci i zostanie im 2800zł, organizatorzy, zamiast dawać przykład i zostawiać sobie równie mało, wyciągają z akcji dziesiątki razy tyle, co zostaje wspierającym szaraczkom jako swoje wynagrodzenia.
Do tego są przeróżne niejasności majątkowe.
To o czym mówisz mogło być użyte też w rozmowie o tym, czy Owsiak jest filantropem, jak czasami bywa przedstawiany.
I użyte zostałoby tu całkowicie porpawnie, bo on filantropem nie jest. Jest pracownikiem czegoś charytatywnego, to prawda, ale zarabia na tym, zamiast pomagać. To zwykła praca. I to bardzo dobra.
Jeśli mogę powiedzieć coś od siebie.
Żadna fundacja, koncert, bal czy inne imprezy charytatywne nie odbywają się bez kosztów. Niestety trzeba opłacić wynajem sali/sceny, plakaty, promocję, artystów (tak, artystów też, bo oni nie występują całkowicie za darmo, wiadomo, dojazd, próby itp.). Poza tym fundacja funkcjonuje przez cały rok, więc kolejne koszty: lokal, media, pracownicy, tak jak w każdej firmie. Wieszanie za to psów na WOŚP jest idiotyczne. Oni naprawdę robią dobrą robotę i ciężko pracują przez cały rok, a nie tylko przez ten jeden dzień.
Serwatka31, przecież Jurek Owsiak też musi z czegoś żyć. Wątpię, czy zarządzając taką fundacją ma czas na jakąś dodatkową pracę.
Yapis, przeczytaj mój komentarz dokładnie.
Wyraźnie w nim zaznaczam, że o to nikt nie ma prawa mieć problemów.
Ale rozumiem ludzi, którym przeszkadza, że żyje za kilkadziesiąt razy wiecej niż oni, a oni wrzucają do puszek, często spory procent swoich dochodów, gdy on tylko bierze i to bierze kilkadziesiąt razy więcej niż to, za co oni żyją.
Serwatka31, oczywiście masz rację, tylko teraz można czepiać się każdego kto zarabia powyżej najniższej krajowej, że dlaczego tyle, że inni mają mniej. Wszystkie darowizny są dorowolne, nie ma nakazu, poza tym jeśli ktoś daje dużo to jest jego decyzja. Zazwyczaj najwięcej krzyczą Ci co nic nie dają. Myślę, że zarobki powinny być stosowne do wykonywanej pracy, nawet w przypadku instytucji charytatywnych.
Sorki, nie miałabym wyrzutów sumienia gdybym miała przyjemną wypłatę a przy okazji dzięki swojej pracy oddawała na szczytne cele dziesiątki milionów złotych.
Na zdrowie, Owsiaku i jego poplecznicy, zasługujecie! :)
Oczywiście, nie ma nic złego w tym, że szef fundacji charytatywnej zarabia sporo.
Ale wtedy NIE JEST filantropem, po prostu ma dobrą pracę.
Problem leży w robieniu z kolesia zbawiciela ludzkości, gdy jedyne co on robi to zwyczajnie pracuje, za bardzo godziwe wynagrodzenie.
Przemyślcie to. Zauważcie, jak bardzo dorabianie mu takiego wizerunku jest bezsensowne.
Wergil oczywiście, że NFZ bez WOŚP może funkcjonować bez problemu, ale sprzęt od nich na pewno stanowi dużą pomoc. Co z tego, że NFZ ma 80 mld na cały rok skoro z tych pieniędzy nie kupuje tylko sprzętu, ale opłaca pracowników służby zdrowia (lekarzy, pięlegniarki itd.), utrzymuje szpitale i ośrodki, płaci za badania, za leczenie, za wyposażenie medyczne typu głupie igły nawet, i tak dalej, i tak dalej...
WOŚP jest "imprezą" baaardzo mocno upolitycznioną, zapraszani są konkretni politycy, wspiera inną upolitycznioną imprezę, organizator wykorzystuje popularność zdobytą na imprezie charytatywnej do robienia polityki.
Nie powinno się mieć pretensji do ludzi, którzy uważają, że dana opcja polityczną robi więcej złego niż dobrego robi zbiórka pieniędzy i nie chcą uczestniczyć w jej promowaniu.
To, czym zajmuje się WOŚP jest psim obowiązkiem państwa, któremu płacimy na NFZ, gdyby ono było silne i dobrze zarządzane przez odpowiednich, żaden WOŚP i granie na emocjach nie byłoby potrzebne, wszystko załatwiały by podatki.
Kobieta która zabroniła dziecku wrzucać do puszki miała prawo zdecydować, na co da dziecku wrzucić swoje pieniądze. A sama zbiórka nie jest ateistyczna, ale wspiera polityków i celebrytów promujących wartości sprzeczne z np. katolicyzmem.
WOŚP jest świetnym przykładem, jak łatwo wytresować zniszczony wojną i przetaczającą się czerwoną zarazą, słaby naród.
Jest to akcja charytatywna nie więcej warta niż wszelkie inne tego typu akcje (chociaż pomysł, na co dać był dobry), ale 90% (hiperbola) ludzi w Polsce jest skłonna rozszarpać gołymi rękami kogoś, kto powiedziałby choćby "Wolę dawać na inne zbiórki, bo nie chcę, by część moich pieniędzy szła na huczną imprezę", bo media im tłukły do głowy, że jak ktoś "nie jest murem za" to jest idiotą i złym człowiekiem.
Zbiórka nie jest ważniejsza niż masa innych, ale powiązana z określonymi celebrytami, politykami i mediami i promowana, by zbierać nią kapitał polityczny i pensje dla organizatorów.
@Serwatka31 Wreszcie jakiś głos rozsądku na tej stronie. *.*
"To, czym zajmuje się WOŚP jest psim obowiązkiem państwa" tak samo jak to czym zajmuje się fundacja Akogo? czy fundacja Mimo wszytsko i w zasadzie wszystkie inne fundacje. Rozumiem, że wg ciebie nie powinny istnieć, bo tym ma się zająć państwo. Więc niech te wszystkie fundacje przestaną grać na emocjach i najlepiej niech zostaną zamknięte, tak?
Dobrze, wytłumaczę. Mam dziś czas.
Chodzi o to, że WOŚP jednocześnie wyręcza państwo w jednej rzeczy, którą powinno robić, i jednocześnie promuje pewnych polityków.
Jeśli ktoś wierzy, że szkoda jaką WOŚP wyrządza krajowi promując tych polityków, jest wyższa niż wartość tego, w czym wyręcza państwo, że jak by nie było wspierania niewłaściwych polityków, to wszystko, co zapewnia WOŚP dałoby się opłacić z podatków, ma jaknajbardziej prawo nie wspierać tej organizacji i namawiać na to innych.
Już łapiesz?
WOŚP działa od 27 lat, przez ten czas politycy, których rzekomo wspierają nie są cały czas u władzy, a jakoś pomoc WOŚP nadal jest potrzebna.
Nalli, zawsze im więcej sprzętu tym lepiej, a Polska, która nie otrzymała stosownych reparacji za II wojnę (a jeszcze jest dojona dodatkowo na ewidentnie nienależne sposoby) jest i będzie biednym państwem.
Nie chodzi o wiarę, że magicznie będzie idealnie, tylko o wiarę, że teraz jest jeszcze gorzej, niż mogłoby być.
Na najprostszym przykładzie:
"Barakuje nam 200zł, ale WOŚP daje nam złotówkę, ale gdyby środowiska typu WOŚP nie wypromowały tak fatalnych polityków, brakowałoby nam tylko 100zł(-199zł vs -100zł)".
Masz jakieś jeszcze wątpliwości? Mówiłam, że dziś mam czas.
I tu dochodzimy do dyskusji czysto politycznej. Wg ciebie politycy "wypromowani" przez WOŚP, są fatalni, dla mnie najgorsi są akurat ci mocno przeciwko WOŚP. I to nie ze względu na ich stosunek do Owsiaka.
A, już wiem, co jeszcze chciałam dopisać.
Nalli, Twoje założenie, że jak politycy nie wspierający WOŚPu byli przy władzy, to to byli akurat właściwi politycy, nie jest porpawne, nie podważa przekonania tych, którzy uważają, że ci których popeira WOŚP są słabi.
Koczek, nie łapiesz koncepcji, że latając dziurę w budżecie jednocześnie ją zwiększają jeszcze bardziej rozkładając odpowiednio poparcia polityczne.
To nie jest tak, że WOŚP daje się równie mocno "popierać" każdemu, kto chce, ktoś kogo poglądów nie wspiera Owsiak nie mógłby wystąpić na finale.
Skoro uważasz, że lepiej jest Owsiaka opluć, nazwać złodziejem, kłamca i zrobić obraźliwą animacje na jego temat to twoja sprawa. Nie chce mi się już ciągnąć tej dyskusji. Nie chce mi się wchodzić dalej w debaty na temat finansowania służby zdrowia i akcji charytawnych. Wg mnie WOŚP zrobiło dużo dobrego i zwyczajnie za rok wrzucę pieniądze do puszki i gdzieś nakleje serduszko. Po komentarzach, po ocenach w widzę, że pewna propaganda zrobiła swoje 🤷
Służba zdrowia na opatrunki i środki czystości wydaje dużo większe pieniądze, niż Owsiak wydał na te wszystkie inkubatory. No ale przecież gdyby zamiast tych zabawek pokupował bandaże i Domestosa to Nie wyglądałoby to tak spektakularnie. No i poza tym mógłby to przekazać szpitalowi tylko raz i już by to Nigdy do niego nie wróciło. Bo musicie państwo wiedzieć że właścicielem przekazanego sprzętu nie są szpitale, właścicielem nadal jest fundacja złoty melon.
słyszałeś o leasingu? większość drogiego sprzętu w firmach jest własnością firm leasingowych. firmy płacą za używanie.
bardzo dobre rozwiązanie. jeśli na urządzenie nie ma zapotrzebowania, lub szpital używa go w nieprawidłowy sposób, to można zabrać. darowizny już nie cofniesz
Więc to jest kupione czy pożyczone? Jeśli pożyczone, to gdzie są pieniądze z puszek?
Kiedyś jakiś polityk opisał, jak to działa - jeśli przykładowo WOŚP danego roku zbierze 1 mln złotych na zakup sprzętu, to państwo zabiera NFZ-owi 1 mln, które miały iść na zakup sprzętu i wykorzystuje w inny sposób... Czyli część naszych składek zdrowotnych ucieka z NFZ-u. A żeby było zabawnie, to z Owsiaka robi się złodzieja :(
Pamiętam jak byłam wolontariuszką WOŚP kilka lat temu. Pojechaliśmy z naszego małego miasteczka do drugiego, oddalonego o jakieś 20 km. Jedna babcia już miała wrzucic parę groszy do puszki, zapytała z jakiej miejscowości jesteśmy i gdy usłyszała jej nazwę odparła "aaa, to wam nie dam", odwróciła się i poszła... :D