#sxnea
Na drugi dzień obudziłam się, widząc obok siebie mamę. Powiedziała, że tato miał wypadek i teraz musi wyzdrowieć w szpitalu. Nie zabrała mnie, ponieważ było to ponad 100 km dalej.
Trzy dni czekałam u babci, rysując dla taty laurki z życzeniami wyzdrowienia. Czwartej
nocy miałam sen, w którym jak zawsze schowałam się przed tatą, kiedy ten wracał z pracy i mnie szukał. Jednak kiedy wszedł do pokoju, w którym się schowałam, nie szukał mnie, tylko powiedział, że nie ma czasu, musi iść na jakiś czas gdzieś, gdzie go potrzebują, a ja mam w każdej sytuacji słuchać się i szanować mamę. Zaskoczona tylko powiedziałam "dobrze".
Zaraz po obudzeniu pobiegłam do babci na śniadanie. Ta płakała przy stole, przytuliła mnie i powiedziała, że tato nie żyje.
Współczuje :'(
Poczułaś to instynktownie twoja podświadomość ci podpowiedziała dlatego miałaś sen.
Tak sobie to tłumacz, ale ja sądzę że to nie jest instynkt. Istnieje życie po śmierci, to co mamy tu i teraz to jedynie wielka gra. A gdy kogoś kochasz on przychodzi się pożegnać, do mnie przyszli dziadkowie. I wiem że to nie był mój wymysł, choć miało to miejsce już naście lat temu.
Jak zwykle nie dokończą wyznania...
Słuchasz się mamy czy nie ?
Już na pewno uwierzę że 5 letniemu dziecku babcia mówi "twój tata nie żyje" przy śniadaniu. Pomijam w ogóle fakt że to raczej twoja mama powinna przekazać ci taką wiadomosc.
Mama mogła wtedy być przy tacie (w sensie w tamtym szpitalu, w którym umarł), a babcia w stanie tak złym, że nie myślała, jak mówi to dziecku i w ogóle, co mówi :(
Bzdury gadasz. Niektórzy stosuja tak zwany zimny wychów i się z dziećmi nie patyczkują. Gdy mój Tata zmarł, też powiedzieli o tym mojemu rodzeństwu przy śniadaniu.
Mi o śmierci taty mama powiedziała przez telefon. Kilka lat później zrobiła to samo, gdy brat zginął. W tym drugim przypadku mogła poczekać aż wrócę do domu.
A co jest nirakceptowalnego w powiedzeniu "tata nie żyje"? Nie jest to żadne kłamstwo, że wyjechał, bajka, że jakieś aiołki go zabrały ani nic obraźliwego typu "twój wyrodny dawca spermy zdechł". To po prostu prawda.
"Przykro mi."
Mi za to nie jest przykro. To naturalny porządek, tak się zdarza, tak miało się zdarzyć.
Zbesztacie mnie? Besztajcie.
no i co szukasz tu pocieszenia?
Trochę cham z Ciebie.
Ssccaarrlleett żeby tylko cham to jeszcze można byłoby to jakoś znieść.