#tSxkZ
- Czekaj pan! - Odezwała się, wyciągając kanapkę z torby i dając mu j. - Pan miejscowy? Bo tak mi wygląda.
Menelik nieco zaskoczony przyjął kanapkę.
- Od dziada pradziada stąd, psze pani.
- To ubijmy interes. Kanapka, kawa i porcja obiadu za zaklepywanie mi co rano miejsca pod tym biurowcem. Od poniedziałku do piątku. Przyjeżdżam na 7.30. Pasuje panu?
- Jasna sprawa, kierowniczko - wyszczerzył się pan żul.
Zaintrygowało mnie to. Rzeczywiście, od trzech tygodni menelik zawsze rano zajmuje "kierowniczce" miejsce tuż pod biurowcem (parking biurowca, darmowy, bez ochrony, którym rządzą się prawa dżungli), drzemiąc na nim, a w razie potrzeby broniąc go jak lew przed innymi chętnymi. Czerwona dama zawsze miała dla niego kawę, śniadanie i obiad (o stałej porze wychodziła z biura i przynosiła mu podgrzaną porcję).
Kiedy zrobiło się zimno, dostał kilka ciepłych ciuchów, których ja bym się nie wstydził. Jeśli jakiegoś dnia nie przyjechała, zapłatę przekazywała portierka z biurowca. Trochę mu zazdrościłem... biedny student niewiele się różni od żula. W końcu zagadałem. Przyznał mi się, że coś kręci z tą starszą panią z portierni biurowca, która jest wdową, ma możliwość załatwienia mu pracy jako cieć w kamienicy i od tygodnia u niej mieszka, ale ciągle trzyma "kierowniczce" miejsce, bo to "babka na sto dwa". Zapytałem, czy by mi tej fuchy nie odstąpił. Pan, już nie taki menelik, się zgodził.
Panna Ania mocno się zdziwiła na mój widok, ale było jej wszystko jedno, czy za miejsce parkingowe nakarmi menelika czy studencika. Moja sytuacja finansowa była mimo wszystko tak kiepska, że za to śniadanie, obiad, trochę premiowych dodatków i ciuchy z drugiej ręki z radością wstawałem o 5, żeby pilnować jej miejsca. I tak sterczałem tam z tym znakiem od 6.
Gdy lepiej się poznaliśmy, zaproponowała mi zamieszkanie w kawalerce po świeżo zmarłym dziadku. Bez opłat za najem, tylko rachunki. Meble, wyposażenie kuchni, ubrania były dla mnie. Miałem tylko dbać. Dzięki temu wyszedłem na prostą, mogłem normalnie studiować i nie pracować na 4 "dorywki".
Dopiero niedawno się dowiedziałem, że nie było jej stać na taką filantropię. Dzieliła porcje jedzenia na dwie, nie było jej stać na słodycze itp., dzięki czemu schudła (nie wiem z czego, bo jej figura zawsze przyciągała moje oczy) i pozbyła się kompleksów, więc jak to sama ujęła "wszyscy na tym zyskaliśmy".
PS Nie jesteśmy i nie będziemy razem. Dialogi starałem się przytoczyć jak najdosłowniej. A z tego co wiem, pan menelik ma się dobrze.
Aż się miło czyta 😊
"Dorabiam jako żywy znak", "Dzisiaj zaczepił ją miejscowy menelik", "Rzeczywiście, od trzech tygodni menelik zawsze rano zajmuje "kierowniczce" miejsce", "Kiedy zrobiło się zimno", "Gdy lepiej się poznaliśmy"
Czy tylko mi nie bangla rozłożenie czasowe, czy to tylko taka licentia poetics?
Poetica*
Tez na to zwróciłam uwagę. Moim zdaniem przed dodaniem wyznania powinno się je czytać kilka razy i korygować takie rzeczy. Ale wyznanie przyjemne
Hmm nie było jej stać na dodatkowa porcje obiadu (około 25 zł), a wynajęła gratis kawalerkę za która mogłaby mieć dodatkowy grosz?
Dla niektórych ludzi kasa to nie wszystko.
"Dzisiaj" zaczepił ją menelik, więc zaproponowała mu pracę, więc od trzech tygodni zajmuje jej miejsce, więc podebrałeś mu fuchę i gdy już lepiej się poznaliście, wprowadziłeś się do mieszkania po jej dziadku. Niezłe zagięcie czasoprzestrzeni, sci-fi jak się patrzy.
Txurtel zaraz, ze zmyślone. Równie dobrze możemy w żadne wyznanie nie wierzyć, bo może być nie prawdziwe. A autor tak napisał i najwidoczniej nie przejął się tym za bardzo
Super historia :D
Fantastyczna trójka. :D
miło sie czytało :)
Była biedna, ale najważniejsze było dla niej miejsce parkingowe? Śmiesznie.
a ja jak dam 2 zł na wino to się czuję jak pierwszy filantrop świata. najs babeczka
Aż do ulubionych dodałam, super wyznanie :D