#tqXXi
Bardzo lubię swoją pracę. Szczęście, prawda? Tak, owszem. Tylko zauważyłam, że przy tym szczęściu coraz bliżej do nieszczęścia. Brak przyjaciół, którzy się odsunęli - bywa. Coraz większa frustracja, bo trudno nadążyć za wymaganiami zawodowymi. Nie mówiąc o edukacyjnych... Pomimo młodego wieku, czuję jakby życie uciekało przez palce, a każdy kolejny dzień dodawał kolejne ziarno goryczy do mojego ja. Jeśli nazywacie się czyimś przyjacielem, nie odchodźcie. Milczenie czasami spowodowane jest tym, że już nie ma się siły mówić.
Nie dajcie się zwariować, Drodzy Anonimowi i cieszcie się życiem, bo ja już chyba nie potrafię.
Przyjaźń wymaga pielęgnacji, więc jeśli przez dłuższy czas olewałeś ich z góry na dół to nie dziw się, że przestali się odzywać
Czyli mam przez lata trwać w toksycznej albo po prostu niechcianej relacji, bo nazwałam się czyjąś przyjaciółką i to taki kontrakt bez wyjścia, tak?
To się nazywa dorosłość.
Znam ten ból, kiedy jest się tak zmęczonym, że na zwykłe "co tam u Ciebie" trudno jest odpowiedzieć bo się po prostu nie chce. Ten problem rozwiązałam odpowiadając że odezwę się jak tylko odpocznę i tak właśnie robię. Mam spore grono przyjaciół w różnych zakątkach świata i często zostaje mi tylko pisanie na czacie. Robię to przynajmniej raz w miesiącu pełną parą by nie stracić kontaktu. Wysyłam memy które mnie bawią by chociaż dać znać że pamiętam o ich istnieniu. Od 3 lat nikt mnie nie zapomniał i nikt się nie odsunął. Wiadomo, każdy ma swoje życie i już nie spędzamy go ciągle razem. Pamiętamy jednak o sobie i jak tylko jest możliwość to rozmawiamy :)
Zacznijcie coś robić z tym złym samopoczuciem bo naprawdę, co drugie wyznanie tu jest o depresji itd., a nie na tym polega idea tej strony, ponadto dla osób z takimi problemami istnieją już odpowiednie miejsca i osoby.
Idź na terapię.
Lepiej na wódę
Jeśli problemem autorki jest brak czasu dla przyjaciół to niby głupie stwierdzenie idź na wodę nie ma sensu ale z drugiej strony wtedy poświęci im uwagę :D
Dorosłe życie, hę?
Kryzys ćwierćwieku? Coraz częstsze zjawisko w naszych popieprzonych czasach - może warto poczytać, ewentualnie poszukać pomocy.
Jebnij to wszystko i jedź w Bieszczady!
Ja tak mam przy wydechu. Dlatego uzależniłem się od wdechów.