Kiedyś mąż jechał na na ryby, a ja zaspana postanowiłam go pożegnać i zrobiłam mu na drogę herbatę w termosie. Przy zalewaniu widziałam jakieś czarne farfocle w środku, ale pomyślałam, że to fusy, więc termos z herbatą spakowałam mężowi do torby.
Gdy mąż wrócił, opróżniłam termos i z przerażeniem odkryłam, czym były te farfocle... Znalazłam w środku martwego karalucha.
Nigdy mu się nie przyznałam.
Dodaj anonimowe wyznanie
Fajnie, że kopiujecie tutaj bzdury z internetu - ile razy znaleźliście wgl w Polsce karalucha? A jak byście już takowego znaleźli to spoko luz, nie wywrócilibyście mieszkania do góry nogami w poszukiwaniu rodzinki gościa z termosu?
U mojej mamy w klatce są karaluchy, bo mają mieszkania socjalne, gdzie gnieżdżą się patusy
W wielu kamienicach z zsypem są karaluchy/ prusaki.
Z tym drugim masz rację, ale z tym pierwszym już nie. Niestety karaluchy w polskich domach mają się dobrze, znałam kilka osób, które miały z nimi problemy, bo mieszkały w mrówkowcach.
@NieChceLoginu mieszkania socjalne nic z tym nie mają wspólnego. Prusaki, potocznie zwane u nas karaluchami, najczęściej przychodzą zsypami na śmieci. Ciężko je wytępić nawet w czystych mieszkaniach, bo to żre nawet mydło.
Furuya nie ma tam zsypów, ale jest smród na klatce. Dezynfekowano dwukrotnie, gniazdo było w mieszkaniu
Karaluch przybył z Ameryki, odkręcił termos i zabunkrował się od środka?
Tak to najlepiej
Tak to najlepiej