#uaLK3
Pokochałem moją żonę całym sercem i szczerze uważałem ją za piękną i mądrą babkę. Używam tego słowa, bo podkreśla ono, że była dla mnie jak najlepsza kumpela, w której ciągle jestem zakochany. Równa, słodka i zabawna. Jej dębowe, ponure oczy zawsze zabierały mnie gdzieś indziej, w miejsce gdzie nie ma zasad.
Miała urocze i seksowne stopy. Duże, zgrabne i miękkie jakby była małolatą. Ma się ochotę w nie wtulić ustami i całować całą noc. Zgadza się, mam fetysz, a jej to nigdy nie przeszkadzało. Za czasów gdy się dopiero poznawaliśmy i sprawy przeszły od barowego stolika do łóżka, bez przeszkód ściągnąłem jej skarpetkę i wyłaskotalem jej podeszwę językiem. Była bardzo zadbana, miała zielony metaliczny lakier. Spytała tylko czy to lubię i opuściła głowę na poduszkę. Jej proste, długie czarne jak smoła włosy rozpłynęły się na niej. Spodobał mi się ten widok, cieszyłem się nią dalej, a ona mrużyła wesoło powieki. Miała naturalne, długie rzęsy. Pachniała liśćmi tytoniu, mchem, i słodkim żeńskim piżmem. Nie mam pojęcia jak nazywały się te perfumy, ale były cudowne.
Kiedy już zdała sobie sprawę z moich słabości, chętnie je wykorzystywała do uwodzenia mnie. Podobałem się jej, a miała charakter flirciary. Zwyczajnie była zdrową kobietą i lubiła seks. Byliśmy jeszcze wtedy tylko przyjaciółmi, ale nie przeszkadzało jej to w zaciąganiu mnie do pościeli. Nosiła odkryte buty kiedy tylko mogła, chętnie kładła stopy na moich kolanach, regularnie robiła pedicure, wybierała ulubione kolory. Wiedziała doskonale, że widzę i że bardzo, ale to bardzo lubię to co widzę. Z perspektywy czasu myślę, że trochę się mną bawiła, ale ważne jest tylko, że kręciło mnie to jak cholera.
Kiedy zostaliśmy parą, wpadłem na pomysł zrobienia jej sesji fotograficznej porządnym aparatem. Oczywiście się zgodziła i jej czarujące kończyny cierpliwie pozowały przez kilkadziesiąt minut. Śmiała się przy tym swoim nieco rechotliwym damskim tenorem i popijała piwo. Ja cykałem fotki, wymyślałem pozycje i od czasu do czasu jej dotykałem. Byliśmy blisko siebie. Dobrze się bawiliśmy. Po wszystkim chciałem obrobić zdjęcia, ale zrezygnowałem z tego. Jej stopy były jak lody z dobrej lodziarni, nie potrzebowały żadnych ulepszaczy. Poza tym taką chciałem ją zachować w pamięci, naturalną. Do dziś noszę te zdjęcia w komórce i wstyd mi przyznać po co. Jednak nic na to nie poradzę, nikt i nic nie podnieca mnie tak jak ona.
Często pozwalała się łaskotać. Raz nawet dała się w tym celu związać. Była doprawdy szalona.
I uwielbiała się śmiać.
Zawsze myślę o niej gdy jestem smutny.
Tęsknię za nią.
Abstrahując od tego, że nie ma czegoś takiego jak "damski tenor", to Autor zostawia nas trochę bez puenty - żona zmarła, odeszła od niego, co się stało...
A co się z nią stało?
Załaskotał ją na dobre...
Poszła do pracy. Wróci popołudniu.
Tzn za nią? Czy raczej za jej stopami i za seksem?...
chyba jedno i drugie
jak ja bym szukał wspaniałej kobiety, którą bym kochał ale bez seksu to bym z siostrą zamieszkał