#uu300

Na samym początku powiem wam, że owszem, mam mamę. Ale nie mieszka ze mną i się nie przejmuje moim życiem.

W moim liceum wybiera się rozszerzenia od 2 klasy, czyli po czasie, w którym pozna się metody nauczania większości nauczycieli i będzie się zdecydowanym na wybór fakultetów. Od zawsze lubiłam matematykę, ale lubić a potrafić to dwie różne rzeczy.
Prosto mówiąc, miałam zawsze tróję.

I wtedy pojawiła się ona, babka z matmy. Jest to kobieta tak miła i wyrozumiała jak człowiek, a nie nauczyciel. Tylko że tylko dla mnie i mojej koleżanki. Dla innych jest wredna i nie daje im wysokich ocen. Spędzam z nią czas na przerwie, na lekcjach sobie żartujemy. Jak klasa chce przełożyć kartkówkę, idzie do mnie, jak chce mieć prosty sprawdzian, idzie do mnie. Przy czym nikt nie mówi o tym, że jestem faworyzowana. I tak właśnie zapisałam się na rozszerzenie z matmy, a żeby zaimponować pani profesor, uczę się trzy razy bardziej i dostaję same dobre oceny.

Mam wrażenie, że dostałam jakiegoś syndromu opuszczonego dziecka. "Zakochałam" się w nauczycielce, będąc 100% hetero. Tylko że ta "miłość" wygląda jak relacja matki i córki. Zbieram na jej temat jak najwięcej informacji. Wiem, że jej mąż pracuje za granicą, że ma troje dzieci. Doszło nawet do tego, że gdy widzę jak śmieje się do innego ucznia, robię się zazdrosna.
Szalka Odpowiedz

Ważne ,że wynosisz z tego wiedzę 😂💗 każda motywacja jest dobra. Kiedyś Ci przejdzie a zdobyta wiedza Cię nie opuści.

ReyWargen

Akurat, parę lat po skończeniu szkoły i z tej wiedzy zostaną marne okruszki, 8 lat po zakończeniu edukacji wciąż nie przydały mi się do niczego te sinusy i cosinusy. Więc już ledwie pamiętam po co to było i jak to się obliczało.

Nalli Odpowiedz

Współczuję tej nauczycielce, nie chciałabym żeby ktoś dostał takiej obsesji na moim punkcie.

ReyWargen

Spokojnie, nie masz na to szans.

Nieprzepadamzaludzmi Odpowiedz

Też tak miałam z nauczycielką matmy, w podstawówce. Założyłam nawet zeszyt gdzie zapisywałam wszystkie informacje o niej(była tam nawet waga jej kotów!) XD

tewu Odpowiedz

Takie "zakochanie" jest podobno normalne w procesie dojrzewania. Nawet, jeśli zdarzy się w wersji mniej "matczynej" to po prostu rozruch hormonów... czas, w którym podświadomie szuka się bliskiej osoby.

nata Odpowiedz

"Jest to kobieta tak miła i wyrozumiała jak człowiek, a nie nauczyciel."
Jakie to prawdziwe.

Miekiszpalisadowy Odpowiedz

O kurczę, mam tak samo!!! Jak się nazywa coś takiego pod względem psychologicznym?

SzopNiepracz

@Miekiszpalisadowy dołączam się do pytania :D

lubieborowki

ja tez

Mojastaratrup

Syndrom edypa, elektry??

juliazjul Odpowiedz

Razem z przyjaciółką mamy dokladnie ten sam problem, tylko że to było w 3 gimnazjum a teraz jestesmy w 1 liceum na dodatek w innych szkolach, a caly czas tesknimy za panią K. Nikt nas nie rozumie

pomodoroitaliano Odpowiedz

Jest to kobieta tak miła i wyrozumiała jak człowiek, a nie nauczyciel" - a nauczyciele to według ciebie nie są ludzie, czy jak?

nata

Niestety często nie.

RekaMnieNeka

Najwyraźniej mam szczęście.

pomodoroitaliano

Smutne, jak wiele dzieciaków i nastolatków nie zdaje sobie sprawy, jak ciężka jest praca nauczyciela :)

SzarookaKocica Odpowiedz

Od kiedy to profesorzy uczą w liceum.

Cosprzerywa

Nie uczą, ale niektóre szkoły średnie mają głupi zwyczaj zwracania się do nauczyciela per "profesorze" :/ w mojej tak było.

SzarookaKocica

No też o tym mówię. Nie chciałam walić z grubej rury ze to marne magistry uczą w liceum i chcą sobie ego takim nazewnictwem podwyższyć. Ale widze po minusach że uczniowie z liceum o tym nie wiedzą :p

BlueBlood

Ty też chcesz sobie ego podwyższyć poprzez nazywanie kogoś marnym magistrem?

Arszenik

To taki głupi zwyczaj niektórych szkół. Kiedy zaczęłam chodzić do liceum, nasza wychowawczyni na dzień dobry nam zapowiedziała, że mamy zwracać się do wszystkich nauczycieli per "pani/panie profesorze". Ja zapytałam jej, czy któryś z nauczycieli uczących w tej szkole ma taki tytuł. Dostałam zjebę i zakaz odzywiania się;) Zaś odwrotna sytuacja spotkała mnie na studiach. Moja znajoma zwróciła się per "pani profesor" do naszej wykładowczyni, która miała tytuł doktora. I pani doktor zwróciła mojej znajomej uwagę, że owszem, bardzo chciałaby zostać w przyszłości profesorem, ale narazie musi się pocieszyć "tylko" tytułem doktora.

ChildOfTheDamned

U mnie w gimnazjum i liceum uczył jeden profesor, jeden z najlepszych i najbardziej lubianych nauczycieli w szkole. Reszta miała tytuł doktora albo magistra, na szczęście większości wystarczało zwracanie się per pan/pani.

DarkPsychopathII

Cytując Wikipedię: "W przypadku niektórych zawodów, zwroty grzecznościowe nie odpowiadają zdobytemu przez daną osobę tytułowi/stopniowi – i tak zwracać należy się:

do pracownika apteki – Panie Magistrze/Pani Magister

do lekarza, lekarza weterynarii itp. przyjęło się zwracać: Panie Doktorze/Pani Doktor

do pracownika dydaktycznego w szkole średniej – Panie Profesorze/Pani Profesor"

Tytuł profesora jest grzecznościowy. Pojmijcie to w końcu! Takie wymądrzanie się świadczy źle tylko o was. Czy naprawdę przejaw dobrego wychowania tak wam nie pasuje? Poza tym lekarze to osoby po 10 latach nauki (6 +4 )więc tytuł doktora powinni mieć z czystej przyzwoitości.

SzarookaKocica

@BlueBlood niestety nie bo nie mam jak. Po prostu nie lubię jak ktoś sobie dodaje zasługi, obojętnie czy to zwyczaj czy nie.

Softkitty1

Nikt sobie nie dodaje zasług. Myślisz, że jakiś magister, wierzy ,że jest profesorem, bo uczeń tak go nazwał? Albo przedstawia się jako profesor? To nazwa zwyczajowa, element tradycji. Tak jak do teściowej mówisz " mamo" choć żadna z niej matka dla ciebie.

Arszenik

Softkitty1, porównanie z dupy.
DarkPsychopathII - czy ja obrażę nauczycielkę, która ma tytuł mgr jak powiem do nie per "proszę pani"? Nie sądzę. Nie mam zamiaru mówić do osoby, która ma tytuł magistra (a umówmy się, że zrobienie go w dzisiejszych czasach nie jest trudne) "panie profesorze", bo to śmieszne. Zwłaszcza, że na studiach musieliśmy się zwracać do wykładowców adekwatnie do ich tytułu, tak jak już wcześniej pisałam. Nie przeszło "pani profesor" do pani doktor.

Softkitty1

"porównanie z dupy". O dzięki za ten rzeczowy argument. A twoja wypowiedź z pizdy. Wygrałam dyskusje?

Zobacz więcej odpowiedzi (3)
devissss Odpowiedz

Nocna zmiana pozdrawia =)

Dodaj anonimowe wyznanie