#vjbua

Mam 13-letnią córkę i… długo nie byłem pewien, czy na pewno jest moja. Na początku w ogóle o tym nie myślałem. Jak była mała, to wiadomo – dziecko to dziecko, trochę podobne, trochę nie, człowiek się nie zastanawia. Ważne, że zdrowa, że się śmieje, że zasypia na rękach. Ale z czasem zaczęły mnie gryźć takie rzeczy, które niby są głupie, ale jednak zostają w głowie.

Ja mam ciemne włosy, ona jasne. Ja ciemne oczy, ona niebieskie. Twarz zupełnie inna, rysy takie, że jak ktoś by zobaczył nas obok siebie, to raczej by nie powiedział „ojciec i córka”. Sylwetka też inna – ja całe życie raczej szczupły, ona od małego miała tendencję do tycia. Ja niski, ona z roku na rok coraz wyższa, jak na swój wiek to wręcz bardzo. Nawet takie drobiazgi – ja leworęczny, ona praworęczna. Do tego charakter i zainteresowania… totalnie inne. Ja spokojny, raczej wycofany, ona głośna, pewna siebie, wszędzie jej pełno. Ja lubię ciszę, ona muzykę na cały pokój. I tak sobie to wszystko zbierałem w głowie przez lata. Najgorsze było to, że czasami widziałem w niej więcej podobieństw do byłego mojej żony niż do mnie. I wiem, jak to brzmi – jak jakaś paranoja. Tym bardziej że oni rozstali się długo przed tym, jak się poznaliśmy. Więc logicznie to się w ogóle nie kleiło. Ale głowa potrafi płatać figle.

Próbowałem sobie to tłumaczyć – że dziecko może być bardziej podobne do matki, że geny się różnie mieszają, że to normalne. Tylko że u nas… nie było praktycznie żadnych podobieństw. Jak bym nie porównał, zawsze wychodziły różnice.

I w końcu nie wytrzymałem. Postanowiłem, że muszę zrobić badania DNA, bo inaczej nie da mi to spokoju. Jak nadarzyła się okazja, to wziąłem butelkę wody, z której ona piła, poszedłem możliwie jak najszybciej do laboratorium i zrobiłem te badania.

Czekanie na wynik było najgorsze. Z jednej strony chciałem wiedzieć, z drugiej bałem się, co wyjdzie. No i przyszły wyniki. Jednoznacznie potwierdzone ojcostwo. Do dziś nie wiem, jakim cudem. Serio. Patrząc na nas, dalej czasami ciężko mi w to uwierzyć. Momentami łatwiej mi pomyśleć, że w laboratorium się pomylili, niż że to naprawdę moje dziecko. Ale z drugiej strony… poczułem ulgę. Ogromną. Jakby ktoś zdjął ze mnie ciężar, który nosiłem przez lata. Ta niepewność mnie zjadała, nawet jeśli na co dzień starałem się o tym nie myśleć. I w sumie to jest chyba najdziwniejsze, bo nic się nie zmieniło. Ona dalej wygląda tak samo, dalej jest zupełnie inna niż ja. A jednak coś w środku się uspokoiło.

Czasami dalej mam te myśli, nie będę ściemniał. Ale już wiem, że to bardziej moja głowa niż rzeczywistość.
radiant Odpowiedz

A żona/partnerka jak wygląda?
Poza tym poczytaj trochę o genetyce. Czasem dziecko wcale nie musi być podobne do rodziców, niektóre cechy mogą być dziedziczone ale w 2-3 pokoleniu. Do tego za pewne cechy wyglądu (np. kolor włosów, oczu) odpowiadają pewne geny, które same mogą być nieaktywne, ale gdy taki gen posiadają oboje z rodziców, to może się aktywować.

Do mojej żony jest trochę bardziej podobna i ok, ja to rozumiem, że dziecko może być bardziej podobne do drugiego rodzica, no ale nie rozumiem jak to jest, że do drugiego rodzica dziecko w ogóle nie jest podobne i nie ma z nim nic wspólnego. Tutaj nawet na siłę nie umiem się żadnych podobieństw doszukać.

psica

W teorii zawsze się dziedziczy tylko po rodzicach (50 % po każdym). W praktyce zaś niektóre geny dziedziczy się po wcześniejszych pokoleniach właśnie przez geny które się nie uaktywniły w takim sensie że nie mają wpływu na nasze cechy ale można je przekazać dalej. Można np. po jednym z rodziców odziedziczyć wadliwy gen powodujący ciężką chorobę ale jej nie mieć. Taki ktoś dalej może wywołać u potomka chorobę przez przekazanie genu odpowiedzialnego za nią dlatego się mówi że jest nosicielem wadliwego genu. Podejrzewam że większość genów jest nieaktywna i ludzie nawet nie wiedzą że mają gen odpowiadający za inny kolor włosów niż ten który posiadają itd. Interesuję się biologią więc chętnie zostanę poprawiona jeśli się mylę.
W wyznaniu napisałaś że nie ma praktycznie żadnych podobieństw. Co miałaś na myśli?

@psica

Mamy wspólne zdjęcia rodzinne gdzie jesteśmy tylko ja i ona. Nasze zdjęcia oglądają inni członkowie naszej rodziny, no i słyszysz teksty typu "jesteś pewien że to twoje dziecko ? Kompletnie do ciebie niepodobna" z reguły też jak wygląd nie jest podobny to charakter może być trochę podobny, ale tutaj są chyba jeszcze większe różnice. Dodam, że ja byłem takim prawdziwym ojcem, który naprawdę się nią zajmował i spędzał bardzo dużo czasu od pierwszego dnia, to nie było na takiej zasadzie "no dobra, posiedzę 2h i tyle" Czyli powinna chociaż trochę nawet i przez to moim charakterem nasiąknąć, no ale nie.

szarymysz

=>szyna25 "Nasze zdjęcia oglądają inni członkowie naszej rodziny, no i słyszysz teksty typu "jesteś pewien że to twoje dziecko ?" "
A to już jest zwykłe chamstwo.

coztegoze2

@Szyna25 dziecko nie nasiąka charakterem rodzica tylko ma wasny. No chyba, że rodzice je tak traktują, że dziecko się boi być inne i powtarza po rodzicach.

upadlygzyms Odpowiedz

No i spoko. Teraz już wiesz, że te myśli jeśli się pojawią, to twój osobisty zajob a nie odbicie rzeczywistości.
Z tym się można prosto zaaranżować.

Tylkopoco Odpowiedz

Mam wrażenie że masz problem z zaakceptowaniem tego, że dziecko to po prostu inny człowiek, a nie kopia 1:1 rodziców. Myślałeś że "bycie spokojnym" jest genetyczne? Wyobraziłeś sobie dziecko z którym będziesz się bawić klockami i czytać w spokoju książki, a ono chce biegać i skakać. Oburzające... No jak nic dowód na to że żona cię zdradziła. Więc polecam, raz a porządnie wbić sobie do głowy, że ona jest po prostu sobą. Tak z ciekawości, inni w rodzinie nie mówią o jakiejs cesze córki "cały tata"/"cała mama"?

Różnice między nami każdy widzi. Po wspólnych rodzinnych zdjęciach gdzie byłem tylko ja i ona potrafiły pojawiać się pytania "To na pewno twoje dziecko ?"

Tylkopoco

Każdy? Na ulicy cię zaczepiają i mówią że się róznicie? I WSZYSCY w twojej rodzinie od dziecka byli spokojni , cisi i nie lubili grającej muzyki? Na prawdę nie było jednego energicznego dziecka? I co ty tak o tych zdjęciach? Wiesz że zdjęcia pokazuje dosłownie ułamek dziecka? Liczą się mimika, gesty, czego zdjęcie ci nie odda. Ja np nie widzę żadnego podobieństwa córki kuzyna do niego, aż do momentu jak sie uśmiechnie i wtedy widzę że to cały on.

Tylkopoco

A nawet mój przykład, wiesz jaką bzdurną ceche wspólną mam z tatą? Tak samo kichamy. Wszyscy kichają jeden, dwa razy. Nie, my kichamy seriami po 10-15 razy. Tego zdjęcia też ci nie pokażą.

Shido Odpowiedz

Większość rzeczy które podałeś dziedziczy się recesywnie tj. musi się trafić tak żeby oba recesywne zestawy genów trafiły się zarówno od matki jak i od ojca - dopiero wtedy się ta cecha uwidacznia - wystarczy że jeden z genów jest dominujący i już dziecko zacznie odbiegać od podobieństwa. Poza tym genetyka jest też bardziej skomplikowana - to jak wyglądamy jest efektem wielu różnych genów które się "uwidoczniły" posiadamy też wiele innych genów "uśpionych" przekazanych po swoich rodzicach, po dziadkach, po pradziadkach i jeżeli kiedyś te "uśpione" geny spotkają się z takimi samymi od strony drugiego rodzica, to się uwidocznią w dziecku.

Kwestie sylwetki - tu bym bardziej stawiał na sposób życia i karmienia
Zachowanie? - Tu duży wpływ ma środowisko, koledzy, wychowanie czy buntowanie się dziecka względem rodziców - w efekcie często ma zupełnie inny charakter.

W efekcie może wyjść tak że dziecko z pozoru nie będzie w niczym podobne do któregoś z rodziców, ale to niczego nie zmienia

Znaczy wiesz, ja naprawdę rozumiem, że dziecko może być podobne do drugiego rodzica i nie mam z tym problemu, ale nawet w takich przypadkach nie zdarza się żeby drugi rodzic i dziecko nie mieli ze sobą kompletnie nic wspólnego, no żadnych podobieństw dosłownie żadnych. To jest wręcz niewiarygodne. Mamy wspólne zdjęcia, a ja słyszałem już docinki "ani trochę do ciebie nie podobna"

szarymysz Odpowiedz

Sprawdź, np. po starych zdjęciach, czy nie jest podobna do kogoś z pokolenia dziadków lub pradziadków. Tak też może być.

Frog

Dokładnie.
Moja starsza córka = skóra zdjęta z mojej babci, zero podobieństwa do własnych rodziców 😁

Blerr Odpowiedz

Kiedyś może się okazać że córka urodzi syna i twój wnuk będzie wyglądał jak twój 20 lat młodszy klon. A córka będzie mówiła że jej syn wygląda jak jej ojciec

anilka Odpowiedz

Nie wiedziałam, że charakter i zainteresowania się dziedziczy. Anonimowe bawią i uczą. Chociaż w tym przypadku bardziej to pierwsze

3210 Odpowiedz

Jestem podobna do mojej prababci a nie do rodziców i kompletnie inna niż moja siostra. Inny kolor oczu, włosów, sylwetka, kształt twarzy, wszystko. Nigdy nie miałam z tym problemów. Może dlatego wszyscy uznawali że jestem podobna do mamy, tylko dlatego że mamy podobny kolor włosów. Ale szukając podobieństw do kogoś z rodziny doszliśmy do wniosku że jednak rodzina ojca tylko wcześniejsze pokolenia.
Może twoja córka to mieszanka po dziadkach lub pradziadkach?

HansVanDanz Odpowiedz

Geny, a także schorzenia dziedziczy się w zdecydowanej większości od matki.
Generalnie uznałeś, że twoja żona była ci niewierna.
Na próbkę wystarczyło wziąć włos.
Ja nie jestem podobny ani do ojca, ani do matki (fizycznie).

honey100 Odpowiedz

Moja córka wygląda dokładnie jak jej babcia ze strony ojca 😥

Zobacz więcej komentarzy (2)
Dodaj anonimowe wyznanie