#voB5E
Wszystko spoko, dostałam bukiet, który miałam potem panu księdzu wręczyć, zostałam zapewniona, że mogę czytać tekst z karteczki. Nadszedł w końcu ten moment. Pani katechetka podchodzi do mnie i mówi grobowym głosem, że to już. Potem dodaje tylko, żebym schowała tę karteczkę. I w tym momencie, wchodząc na ołtarz dostałam odmóżdżenia. Myślę sobie, no nic, przecież tylko ksiądz usłyszy mój żałosny bełkot... Wtedy on mówi: "Podejdź do mikrofonu, dziecko". Przez całą tę tyradę widziałam twarze ministrantów stojących po drugiej stronie ołtarza, przodem do mnie, od samego początku podśmiechiwali się pod nosem. Wisienką na torcie mojej porażki był moment, w którym powiedziałam: "Życzymy księdzu dalszych sukcesów w byciu... yyy... księdzem!". Ministranci wybuchli, nawet ksiądz śmiechnął! Dopiero wracając do ławki przypomniałam sobie, że tam miało być "duszpasterzem" :)
Dobrze że nie powiedziałaś czegoś gorszego i że w ogóle coś powiedziałaś ;)
To w końcu mogłaś czytać z tej karteczki czy nie? 😂
Tez miałam podobną sytuację, będąc dzieckiem , ale ja stojąc na środku, zacięłam się na samym początku po czym dodałam no i zapomniałam. Oczywiście cały Kościół wybuchł śmiechem razem z księdzem ;)
Haha tez kiedys dziekowalam ksiedzu. I zamiast Czcigodny księże Dariuszu- powiedzialam KSIĄŻE 😂😂😂
Wina katechetki, nie Twoja
Pociechy z dzieci, awansu w pracy...
Mówi się "Wielmożnemu Panu Księdzu" a nie panu księdzu !
No co Ty, lepiej "Jego Magnificencjo" albo... "Wasza Lodowatość".
Też dobre! Niektórzy to wręcz uwielbiają:)
Jestem panią grażyną. Dobrze wiedzieć, że miałam rację. Robię zdjęcia posta i dzwonię na policję "sąsiadko".
Dziękuję pani Grażyno, wiedziałam że mogę na panią liczyć!