Wszyscy chwalą moje włosy. Długie, gęste, żadnych problemów z układaniem.
Nikt nie wie, że od jakiegoś czasu zmagam się z wszami... I mimo wielu sposobów, żaden dotąd nie pomógł.
Jako dziecko również zmagałam się z wszami. Pomógł mi pozbyć się ich dopiero sposób wymyślony przez moją siostrę:
1) najpierw wlewałam wodę do wanny i kładłam się tak aby wszystkie włosy znajdowały się pod wodą - leżałam tak z 15 minut, żeby utopić te małe gnojki
2) Później mama myła mi głowę specjalnym preparatem z apteki
3) Trzecim krokiem było przejrzenie moich włosów przez mamę i zabicie wszystkich jeszcze żywych wszy i jaj na głowie
4) prostowanie włosów, żeby przypalić te mendy które jeszcze jakimś cudem przeżyły.
Cóż, powtórzyłam cały schemat jeszcze z dwa razy (średnio co tydzień) i problem znikł :)
HanDuo
Miałam w gimnazjum ten sam problem i podobną metodę, pamiętam, że mama dokładnie prostowała mi włosy nawet po dwa razy dziennie, obyło się bez ścinania i nikt się nawet nie domyslił
InaLovegood
Zostawiam "kropkę niezgubkę", gdyby kiedyś było potrzebne
MamNerwice
Ja też
RozowyPluszowyKot
Ja też
SmetnyKosiarz
U mnie pomógł sam preparat i dokładne wyczesywanie specjalnym grzebykiem. No i jeszcze mama "ręcznie" zabijała. Trwało to wszystko kilka dobrych dni, ale ścinać nie musiałam.
Kalkulator123
Też zostawiam
Inteligentnanazwa
Ja tekaże wnie podstawówce miałam ten problem oraz ten sam sposób :)
Też kiedyś miałam bardzo uparte wszy, pomogło mycie głowy zwykłym octem i wyczesywanie "wszawikiem"(taki grzebyk z gęstymi ząbkami, nie mam pojęcia jak się fachowo nazywa). Pomaga też farbowanie włosów, po nałożeniu farby nakładasz siatkę na włosy tak żeby objąć całą skórę pod nimi (szczelnie coby nic nie uciekło), a potem siedzisz ile ulotka kazała i próbujesz nie dostać pie*dolca bo niestety wszy gryzą wtedy jak szalone a jak się podrapiesz to będziesz gorzko żałować(amoniak na skaleczeniu to naprawdę nie jest dobry pomysł).
Szampony, ocet, preparaty apteczne, gęsty grzebień i dużo cierpliwości- to wszystko na pewno pomaga, ale trzeba też pamiętać o wygotowaniu ręczników, pościeli, a to, czego nie można wygotować, trzeba porządnie uprać i uprasować, po obu stronach i na szwach. Bo te cholery i w szmatach siedzą.
Polecam bardzo ocet sabadylowy. Można kupić w aptece. Nasmarować włosy, zawinąć w foliową reklamówkę oraz owinąć ręcznikiem i zostawić na 3/4 godziny. Pozbyłam się tego od razu jako dziecko. Jedyny minus - przez dłuższy okres czasu wyczesywałam martwe wszy. Niewielka cena za pozbycie się ich.
Za dzieciaka miałam wszy. Ciężko było pozbyć ich się. Mama codziennie rozgniatała ich jaja i zabijała je na mojej głowie :/ Myła mi też głowę jakimiś preparatami. Obyło się bez ścinania włosów
AndyAnderson
Tak to napisałaś, że można ułożyć z tego wierszyk:
"Za dzieciaka miałam wszy,
Swędziały mnie nawet uszy,
Mama preparatami głowę mi myła,
Sama w to nawet nie wierzyła,
Codziennie ich jaja zabijać musiała,
I do ścięcia włosów nakłaniała,
Na szczęście obyło się bez tego,
Teraz jestem już zdrowa, kolego."
MrocznaCytryna
@ronkastonka Wyobraź sobie że tak, nawet się to wszawica nazywa
Jak byłam dzieckiem, to pomógł mi jedynie szampon dla psów. Żadne preparaty nie przynosiły efektow, a wystarczylo jedno umycie tym szamponem i po problemie :)
Najpierw umyj glowe octem i wodą. I użyj czystego ręcznika, które przed tem nie używałaś następnie użyj jakiegoś preperatu wszystko dokladnie jak zalecają w instrukcjii. Oczywiście znów użyj nowego recznika. Gdy włosy wyschną wyprostuj całe prostownicą.
Spróbuj nałożyć na skórę głowy preparat na pchły i kleszcze dla psów(taki który nie odstrasza, uśmierca). Musisz go tylko dostosować do swojej wagi, moja ciocia tak robiła kuzynce i jej pomogło - włosy ani skóra głowy nie ucierpiała.
Moja babcia miała ten sam problem i to zaraz po wojnie. Włosy miała bardzo długie i bardzo gęste. Żeby pozbyć się wszów prababcia myła jej głowę naftą. Wprawdzie zapach bardzo intensywny, ale nic tak nie pomogło i włosów ściąć nie musiała.
Liluth
Tak mój tata też znal ten sposób. Niestety też to przyniosłam do domu. Nafta, rozjaśniane raz włosów i prostownica pomogła.
Jako dziecko również zmagałam się z wszami. Pomógł mi pozbyć się ich dopiero sposób wymyślony przez moją siostrę:
1) najpierw wlewałam wodę do wanny i kładłam się tak aby wszystkie włosy znajdowały się pod wodą - leżałam tak z 15 minut, żeby utopić te małe gnojki
2) Później mama myła mi głowę specjalnym preparatem z apteki
3) Trzecim krokiem było przejrzenie moich włosów przez mamę i zabicie wszystkich jeszcze żywych wszy i jaj na głowie
4) prostowanie włosów, żeby przypalić te mendy które jeszcze jakimś cudem przeżyły.
Cóż, powtórzyłam cały schemat jeszcze z dwa razy (średnio co tydzień) i problem znikł :)
Miałam w gimnazjum ten sam problem i podobną metodę, pamiętam, że mama dokładnie prostowała mi włosy nawet po dwa razy dziennie, obyło się bez ścinania i nikt się nawet nie domyslił
Zostawiam "kropkę niezgubkę", gdyby kiedyś było potrzebne
Ja też
Ja też
U mnie pomógł sam preparat i dokładne wyczesywanie specjalnym grzebykiem. No i jeszcze mama "ręcznie" zabijała. Trwało to wszystko kilka dobrych dni, ale ścinać nie musiałam.
Też zostawiam
Ja tekaże wnie podstawówce miałam ten problem oraz ten sam sposób :)
I ja tez
Też kiedyś miałam bardzo uparte wszy, pomogło mycie głowy zwykłym octem i wyczesywanie "wszawikiem"(taki grzebyk z gęstymi ząbkami, nie mam pojęcia jak się fachowo nazywa). Pomaga też farbowanie włosów, po nałożeniu farby nakładasz siatkę na włosy tak żeby objąć całą skórę pod nimi (szczelnie coby nic nie uciekło), a potem siedzisz ile ulotka kazała i próbujesz nie dostać pie*dolca bo niestety wszy gryzą wtedy jak szalone a jak się podrapiesz to będziesz gorzko żałować(amoniak na skaleczeniu to naprawdę nie jest dobry pomysł).
Trzeba to powiedzieć... Nie mają łatwego życia 😂
Szampony, ocet, preparaty apteczne, gęsty grzebień i dużo cierpliwości- to wszystko na pewno pomaga, ale trzeba też pamiętać o wygotowaniu ręczników, pościeli, a to, czego nie można wygotować, trzeba porządnie uprać i uprasować, po obu stronach i na szwach. Bo te cholery i w szmatach siedzą.
Polecam bardzo ocet sabadylowy. Można kupić w aptece. Nasmarować włosy, zawinąć w foliową reklamówkę oraz owinąć ręcznikiem i zostawić na 3/4 godziny. Pozbyłam się tego od razu jako dziecko. Jedyny minus - przez dłuższy okres czasu wyczesywałam martwe wszy. Niewielka cena za pozbycie się ich.
Za dzieciaka miałam wszy. Ciężko było pozbyć ich się. Mama codziennie rozgniatała ich jaja i zabijała je na mojej głowie :/ Myła mi też głowę jakimiś preparatami. Obyło się bez ścinania włosów
Tak to napisałaś, że można ułożyć z tego wierszyk:
"Za dzieciaka miałam wszy,
Swędziały mnie nawet uszy,
Mama preparatami głowę mi myła,
Sama w to nawet nie wierzyła,
Codziennie ich jaja zabijać musiała,
I do ścięcia włosów nakłaniała,
Na szczęście obyło się bez tego,
Teraz jestem już zdrowa, kolego."
@ronkastonka Wyobraź sobie że tak, nawet się to wszawica nazywa
Jak byłam dzieckiem, to pomógł mi jedynie szampon dla psów. Żadne preparaty nie przynosiły efektow, a wystarczylo jedno umycie tym szamponem i po problemie :)
Najpierw umyj glowe octem i wodą. I użyj czystego ręcznika, które przed tem nie używałaś następnie użyj jakiegoś preperatu wszystko dokladnie jak zalecają w instrukcjii. Oczywiście znów użyj nowego recznika. Gdy włosy wyschną wyprostuj całe prostownicą.
Spróbuj nałożyć na skórę głowy preparat na pchły i kleszcze dla psów(taki który nie odstrasza, uśmierca). Musisz go tylko dostosować do swojej wagi, moja ciocia tak robiła kuzynce i jej pomogło - włosy ani skóra głowy nie ucierpiała.
Moja babcia miała ten sam problem i to zaraz po wojnie. Włosy miała bardzo długie i bardzo gęste. Żeby pozbyć się wszów prababcia myła jej głowę naftą. Wprawdzie zapach bardzo intensywny, ale nic tak nie pomogło i włosów ściąć nie musiała.
Tak mój tata też znal ten sposób. Niestety też to przyniosłam do domu. Nafta, rozjaśniane raz włosów i prostownica pomogła.
Rok temu też się z nimi zmagałam. Pomógł mi Hedrin Raz ( czy jakoś tak).