#wvVsK
Nawet na rower nie wychodzę, bo boję się, że ktoś mnie zobaczy i będzie się śmiać. Znienawidziłam WF w piątej klasie szkoły podstawowej, ponieważ podczas skoku przez skrzynię niefortunnie się odbiłam i prawie złamałam kręgosłup, wszyscy się śmiali, wuefista krzyczał, że to moja wina (wina może i moja była, a drzeć się nie powinien), ja płakałam, bo nie potrafiłam złapać oddechu i nic nie widziałam przez chwilę. Teraz w technikum z różnych powodów mamy WF z chłopakami oraz inną klasą na sali.
Nie wiem, czy to fobia, ale marzę o zwolnieniu całorocznym z wychowania fizycznego lub lekcjach, gdzie jesteśmy tylko ja i wuefistka, żeby nikt nie widział, jaką niezdarą jestem.
Mnie moja nauczycielka wf-u wyśmiewała i obgadywala za plecami (słyszałam) z innymi uczennicami. Też mnie zniechęciła.
Nie mam pojęcia po co tacy ludzie zostają nauczycielami. W głowie mi się to nie mieści.
U mnie było podobnie. Nigdy nie miałam talentu do sportu, wszyscy mieli do mnie pretensje, że znowu nie odbiłam piłki, że za wolno biegnę itp. Krytyka i śmiech na każdym kroku. W końcu zaczęłam załatwiać zwolnienia na cały rok, bo przed każdym wf-em płakałam.
Wiem co czujesz ja mam okropnego nauczyciela od wf. Znęca sie nad nami i mnie upokarza. Mam problemy z oddychaniem a on raz sie mnie zapytał czy byłam dzisiaj rano w łazience bo mowie jakby mi sie cos chciało. Przy wszystkich to powiedział. Wiem że to mała sprawa ale tego jest dużo i jest wrażliwą osobą i takie cos na mnie działa. On nawet na lekcji klnie
Tacy nauczyciele nie powinni być nauczycielami... Równoległą do mojej klasy też uczy taka małpa, która potrafi publicznie wyzwać od leniwego grubasa..
Spokojnie, nie masz się czy przejmować, miałem podobnie...kaleka na ćwiczeniach, ostatni wybierany do każdej drużyny...wszystko zaliczałem na bardzo dobrze 3- A teraz jestem biegaczem, w tygodniu przebiegam kilkadziesiąt km i niedługo startuję w pierwszym w życiu maratonie :) nieodbiegając od tematu to często temu winni są sami nauczyciele którzy nie potrafią odpowiednio przygotować zajęć i zainteresować nimi ucznia. Głowa do góry, może kiedyś spotkamy się ścieżkach biegowych :)
Maraton w Poznaniu? ;)
Ja bardzo lubię ćwiczyć,ale sporty grupowe to dla mnie tragedia. W gimnazjum do którego chodziłam mieliśmy dwie godziny wf-u i był wielki nacisk na to by dobrze grać, 98% lekcji to były gry grupowe (2% to gimnastyka i ćwiczenia siłowe),kiedy ktoś się śmiał że inni źle grają nie było problemu,co z tego,niby uwagę zwracano ale wiadomo były pupilki nauczycieli. Kiedy ktoś przed wfem zgłaszał złe samopoczucie-gdzie zwolnienie?Trudno że to w szkole dopiero,oni widzą kiedy ktoś się naprawdę źle czuje.Teraz w liceum mamy jedną godzinę,nauczyciele powtarzają że wf jest odpoczynkiem, zabawą i wcale nie trzeba świetnie grać tylko się starać,nauczyciele zwracają uwagę na fakt że dziewczyny nie grają tak agresywnie,jak się źle czuje to się siada bez problemu-sami oceńcie które podejście i zachęca uczniów do ćwiczeń.
Tylko 2 godziny wf-u? Ja w gimnazjum miałam aż 4, w liceum mam 3. Aż ci zazdroszczę.
Również. Sam wysiłek fizyczny sprawia mi radość. Uwielbiam rozgrzewki, lubię ćwiczenia. Ale gdy dochodzi do sportów grupowych... Zbiera mo się wręcz na łzy. Niestety moja klasa wyśmiewa się z mniej uzdolnionych, za porażkę obwinia słabszych. Niemiło.
Podzielam problem. Załatwiłem sobie zwolnienie z wf u okulisty.
Ja bardzo polubiłam wf na studiach. Moja uczelnia ma ogromny wybór zajęć, od ping ponga po pilates. Większość osób podchodzi do zajęć z ogromnym luzem i to bardziej zabawa niż lekcja.
Miałam bardzo podobnie jak Ty i marzyłam o zwolnieniu. Przypuszczam, że sporo, chociaż nie wszystko, zlikwidowałby brak ocen z tego przedmiotu.
Mam tak samo. Wuef to piekło...
Miałam tak samo. Na szczęście udało mi się załatwić zwolnienie z wf. To nie jest takie trudne, warto spróbować.
Czy ja wiem czy łatwe. Ja próbowałam załatwić zwolnienie u swojego psychiatry, bo miałam depresję, a dręczenie na wf-ie ją pogłębialo. Nie zgodziła się twierdząc, że na wf-ie zintegruje się z grupą. Powalająca logika. Mama wywalczyła je u pediatry, robiąc ostrą awanturę i mówiąc, że bez niego nie wyjdzie. Swoją drogą wtedy usłyszała, że uczą ich żeby zwolnień nie dawali.
@RosaVanAttre no pediatrze to się akurat nie dziwię, bo gdyby ktoś się dowiedział, mogłaby być pozbawiona prawa do wykonywania zawodu. Twoja mama nie zachowała się zbyt empatycznie.
Dlaczego nie zachowała się empatycznie? Nie wiedziała o możliwych konsekwencjach. Gdyby lekarka jej powiedziała, pewnie wymyśliłaby coś innego. Gdzie tu brak empatii?
"Nie wiedziała o możliwych konsekwencjach", no tak, bo domyślenie się że za dawanie LEWYCH zwolnień coś grozi, jest takie trudne.
Nie widzę nic złego w dawaniu i zalatwianiu takich zwolnień - wszyscy wiemy jak wygląda wf w polskiej szkole - ale robić awanturę, bo lekarka nie chciała przeprowadzić nielegalnej procedury? Ty się dziewczyno ciesz, że was nie wypieprzyła na zbity pysk z gabinetu. Jedyną osobą która poniosła tu winę jest psychiatra, ale w takim wypadku trzeba było iść do innego.
Nawet nie wiedziałam, że pediatra nie ma prawa wypisać takiego zwolnienia, więc jak mogłam myśleć, że jest lewe?
Dodam, że to było jakieś 8 lat temu. Może przepisy się zmieniły?
Moja mama miała prawa nie wiedzieć. Ja też. Uważałyśmy, że skoro jest lekarzem to może wystawić takie zwolnienie. W interesie pediatry było nas uświadomić, powiedzieć "nie mogę, bo stracę prawo do wykonywania zawodu" (o ile faktycznie nie mogła). I koniec tematu, poszłybyśmy do innego psychiatry.
Ale za co ta pediatra miała Ci wystawić zwolnienie? Bo jeśli z powodu depresji to nie miała prawa, bo zajmuje się tym psychiatra, to chyba logiczne.
No widzisz, dla nas logiczne nie było. Nawet słońce miewa zaćmienia. Nie pamiętam za co je wystawiła.
Piszesz, że mama zrobiła awanturę, bo lekarka nie chciała przeprowadzić nielegalnej procedury. Mama zrobiła ją, bo myślała, że może, ale nie chce, jak psychiatra. To co pani doktor mówiła tylko tą wersję potwierdzało. Nie wiedziałyśmy, nasz błąd, ale czuję się usprawiedliwiona.
Na jej miejscu powiedziałabym "nie mam prawa wystawić zwolnienia, mogę mieć później problemy". To takie trudne? Ja bym najpierw założyła, że rozmawiam z osobą nieświadomą (albo nawet idiotą), jeśli wyjaśnienie, by nie pomogło stanowczo kazałabym jej wyjść (nie "wypieprzyła na zbity pysk" - pysk to może masz ty, ja mam twarz).
Tak, a wy byście jej uwierzyli. Pokiwali głowami ze zrozumieniem i grzecznie wyszli z gabinetu, aby odjechać na swym smoku.
Mammalia, tak. Naprawdę nie każdy jest skończonym chamem. Wyszłybyśmy i wiesz co? Nawet przeprosiłybyśmy za problem.
A ja jestem po prostu leniwą kluchą, która nie chce ćwiczyć, bo nic nie umie :P
I boi się wszystkiego, co porusza się szybciej niż 2m/min :D
Też nie cierpię wf, nie rozumiem idei tego przedmiotu - 5 normalnych lekcji, nagle mam lecieć, przebierać się w śmierdzącej szatni z tłumem innych dziewczyn, ćwiczyć grając w gry zespołowe, których nie cierpię, a potem z powrotem na lekcje. Lubię aktywność fizyczną w formie spaceru, ewentualnie indywidualnych ćwiczeń, ale obecna forma tego przedmiotu dla mnie jest po prostu mocno niedopracowana, bo tylko zniechcęca dzieci i młodzież do ruchu.
I jeszcze to wszystko na ocenę. Przy czym niektórzy nauczyciele olewają to, jak bardzo się strasz np. przy skokach, bo mają "specjalne tabele" (przynajmniej u mnie mieli).
Żyjemy w czasach gdzie nasi rówieśnicy to idioci niestety. Wfista z niego żaden i mówię ci to jako przyszły wfista(kończe studia), powinien do ciebie podejść i kazać ci zrobić to znów abyś zobaczyła że potrafisz. Do kosza źle rzucasz bo nie nauczyli cię techniki tylko kazali rzucać, to samo z siatka tylko odbić.
Moja rada? Ćwicz w domu, trochę na siłowni, postaraj sie poćwiczyć w domu odbijanie i rzucanie gdzieś. Przede wszystkim nie poddawaj się bo zrobiłaś już 1krok napisałaś co cię trapi. Będzie dobrze ;*