#xNnWM

Już w 3 klasie szkoły podstawowej wagarowałam i paliłam. Rodzice ciągle w handlu, siostra także. Zawsze byłam sama i lubię być sama. Nigdy nie byłam nauczona jakoś szczególnie dbać o siebie, dopiero później, ale i tak dla mnie to strata czasu, kasy itd. (jakbym miała to wpojone). W domu zawsze było mało kasy, nigdy nigdzie nie jeździłam. Przez lata szkoły można mnie było określić jako odludka, pogłębiało to niewyraźne mówienie i nadwaga. W technikum trochę się rozkręciłam, a nauczyciele z praktyk nazywali mnie „ta ambitna”. Jeszcze nie przystąpiłam do matury, jak pracowałam w supermarkecie na kasie. Tam zaczęłam dwa związki. Pierwszy facet doił mnie z kasy i szybko zerwałam z nim kontakt. Z drugim jestem do dziś. I ciągle zadaję sobie pytanie, co ja w nim widziałam. Facet miał małe dziecko i był po rozwodzie. Zarabiał tylko na alimenty i niewiele miał dla siebie. Wszystko rzucałam, aby się z nim spotkać, a miał pretensje, że zmęczona po pracy, mając wolny dzień i źle się czując, nie leciałam pochodzić z nim za rączkę po Wawie. Niejeden raz zwijałam się z bólu. Namówiłam go na zmianę pracy, ale nie przedłużyli umowy. Wrócił na stare śmieci. W pewnym momencie powiedziałam mu, że mam tego dość i niech się zastanawia.
Wprowadził się do mnie 10 lat temu. Ja nie pracowałam, pomagam w nieudanym biznesie rodzicom. Zaczęłam studia, ale zrezygnowałam po roku, gdy zaszłam w upragnioną ciążę (byliśmy zaręczeni). W styczniu spłonął rodzicom dom, a w lutym urodziłam. Nie miałam głowy do niańczenia, mały szybko wylądował na butelce. Okazało się, że nie lubię być mocno uwiązana. Syna kocham, ale chciałam pomóc rodzicom i był kolejny nieudany biznes i fundacja, która ich nagłośniła i zwiała z kasą i poniżając ich. Zostawili stan surowy otwarty. Moja siostra z chłopakiem weszła na dach i z grubsza go zrobili. Na głowę się nie leje. Rodzice wstawili okna i tak zostało do tej pory, ale mają gdzie mieszkać. Urodziłam córeczkę, nie była planowana, ale jak zobaczyłam ją na USG, pokochałam od razu, cieszyłam się niesamowicie, choć chciałam iść już do pracy, wyjść do ludzi. Mąż znalazł lepszą pracę, ale i tak ledwie wiązaliśmy końce.
Sąsiadka, która z każdym w kamienicy się spotkała w sądzie, przyczepiła się do mnie, że znęcam się i zaniedbuję dzieci zwłaszcza córkę, założono mi niebieską kartę, kurator, sąd. Załamałam się, ale wszystko dobrze się skończyło, oddalono zarzuty. Żyjemy biednie, mamy ruinę, nie mieszkanie, ale staram się dawać dzieciom wszystko, czego potrzebują. Gdy w kwietniu tego roku okazało się, że jestem w ciąży, załamałam się... Nie mogliśmy sobie na to pozwolić, musiałam usunąć. I ciężko mi z tą decyzją.
Nocturno Odpowiedz

"Z drugim jestem do dziś. I ciągle zadaję sobie pytanie, co ja w nim widziałam." - i zrobiłaś z nim 3 dzieci
Jak dla mnie brzmi jak jakaś gruba patologia

Lara43 Odpowiedz

TRUDNE SPRAWY....

Dodaj anonimowe wyznanie