#xt3xp
Aż w końcu coś się stało. Nauka przestała mi sprawiać radość, tak nagle, po prostu. Odkładałam ją na coraz późniejsze godziny, choć wciąż potrafiłam usiąść i się za nią porządnie wziąć, moje oceny pogorszyły się jedynie nieznacznie, nawet nikt tego nie zauważył.
Jednak im starsza byłam, tym gorzej sobie radziłam. Uczyłam się coraz mniej, choć nadal pojmowałam wszystko tak szybko, jak dawniej. Wystarczyło mi raptem pół godziny, żeby opanować sprawdzian na kartkówkę z biologii, i dwie, żeby nauczyć się na jakiś sprawdzian, który składał się z kilkunastu działów. Ale ja po prostu nie mogłam.
Dzisiaj nie daję rady funkcjonować. Nie mogę się skoncentrować na niczym dłużej niż kilkanaście sekund, a kiedy próbuję się zmusić dostaję kręćka, rzuca mną, mam ochotę płakać i rwać sobie włosy z głowy. Wtedy muszę przestać to robić i zająć się czymś innym, na przykład słuchaniem muzyki, ale tylko kilkanaście sekund, bo dłużej nie jestem w stanie.
Najgorzej jest z nauką. Ja naprawdę chcę, zdaję sobie sprawę, że jeśli zależy mi na mojej przyszłości, to muszę poświęcić na nią trochę czasu. Ale ja nie mogę, po prostu nie mogę zmusić się, żeby usiąść do pieprzonych książek i chociażby przeczytać jeden temat, bo zaraz zaczynam histeryzować i łazić po ścianach.
Zresztą nie chodzi tylko o naukę. Nie potrafię robić NIC dłużej niż kilka minut. Gry, które kiedyś były moim hobby? Nie jestem w stanie ich nawet włączyć, bo zaraz muszę iść robić coś innego. Oglądanie filmów? Muszę co trochę pauzować, żeby zrobić przerwę, bo nie wysiedzę dłużej niż 10 minut. Rozwijanie swoich zainteresowań? Granie na gitarze? Pisanie? Mogę o tym zapomnieć, bo to wymaga CZASU, SKUPIENIA.
Poza tym robię wszystko zawsze na ostatnią chwilę, wliczając w to nawet sen - śpię po 3-4 godziny, bo jeśli próbuję się położyć wcześniej, to zaraz się stresuję i muszę zacząć robić coś innego. Nawet jeśli bardzo chcę zabrać się za coś wcześniej, to po prostu nie mogę, bo mój mózg i moje ciało odmawiają mi posłuszeństwa.
Piszę to tylko z bezsilności. Boję się przyszłości, boję się, że zniszczę sobie życie, jeśli czegoś nie zrobię, albo z sobą, albo sobie. Nienawidzę siebie z każdym dniem coraz bardziej. Nie rozumiem innych i tego, jak to wszytko robią - jak się uczą, jak się rozwijają, jak pracują. Nawet jeśli kiedyś zdecydowałabym się skończyć te męczarnie, prawdopodobnie nie byłabym w stanie nawet usiąść i zawiązać pętli.
Idź do neurologa z deficytami uwagi, do psychologa z przeciążeniem stresem. Daj sobie pomóc. Możliwe, że doszło u Ciebie do np. mikroudaru mózgu i trzeba pomóc mu się odbudować. Zaburzenia koncentracji na taką skalę nie są normalnym zjawiskiem u młodej osoby
@Venrosa Odpowiednia dieta regeneruje organizm, wiec tez moze pomoc. Trzeba zrobic kila spraw na raz.
Zacznij od lekarza, może powód jest błahy i wystarczy suplementacja brakującego cosia, a może to coś poważniejszego. Dojrzewasz, hormony szaleją, coś się zepsuło i zamiast siedzieć i płakać trzeba działać.
Trzymam kciuki za Ciebie i za rodziców, bo bez ich pomocy niewiele zdziałasz.
To początki Alzhaimera.
Mam bardzo podobnie. Też ciężko mi się na czymkolwiek skupić dłużej niż parę minut. Ostatnio terapeuta poleciła mi słuchanie białych szumów. Strzał w 10, lepiej się skupiam i zdecydowanie lepiej śpię.
Ciekawe, muszę spróbować
I kiedy ich słuchasz?
Zawsze jak potrzebuje się wyciszyć czy skupić na czymś. Po prostu włączam, żeby grały w tle. I zawsze jak idę spać.
Ja kiedyś czytałam książki w ilości jedna dziennie (jeśli było wolne akurat), teraz nie jestem w stanie przeczytać więcej niż 10 stron na raz, bo zaraz mnie skręca i nie pamiętam o czym czytam.
Doskonale Cię rozumiem i szczerze współczuje.
Ale damy radę, obie. Tylko musimy pozwolić sobie pomóc.
Nie chcę uchodzić za specjalistę, bo nim nie jestem, ale moim zdaniem powinnaś skonsultować się z psychologiem. Czułam się jakbym czytała o sobie z przeszłości. Przez wiele lat myślałam, że takie zachowania jakie tutaj opisałaś są częścią mnie, że taka jestem. Dopiero po latach okazało się, że zmagam się z depresją. Nie jest tak, że musimy doświadczyć jakiegoś traumatycznego wydarzenia, aby zachorować. Leczenie i psychoterapia naprawdę mogą wiele zmienić. Nie poddawaj się!
Oglądaj filmy na polsacie ;)
A tak serio, udaj się do lekarza, bo to nie jest normalne... Dużo zdrowia życzę <3
Może hashimoto? Tarczyca? Zbadaj hormony i idź do endokrynologa, neurologa, psychologa może też.
Prędzej nadczynność tarczycy
@tradycyjna Moze byc i niedoczynmosc, skoro wszystko ja meczy.
Mam taki sam problem. Poszłam do neuropsychologa, po licznych badaniach stwierdzili tylko że jestem na spektrum OCD o czym wiedziałam od dawna. Także wszelkie wizyty na nic. Sa różne powodu braku koncentracji, nie wszystko musi być odrazu widoczne i na podłożu neurologicznym. Do lekarza polecam się udać ale jeżeli nic nie stwierdzą to nadal polecam terapeutów ale i samemu znaleźć sposób na motywacje. Żeby zbudować nawyk (np. uczenie się po szkole) potrzeba ok. 30 dni. Na początku wystarczy jak się poucysz z 10 min. a z czasem możesz zwiększać czas. Jest wiele metod więc polecam ci ich wyszukać i spóbować.
Ja uważam, że to moze być związane z tym, że w obecnych czasach dociera do nas bardzo dużo informacji, smsy messengery instagramy, snapchaty itp, ciągle jakieś dźwięki telefonu itp, włączony komputer, telewizor. Może trzeba spróbować odcinać się na czas nauki/innej czynności od mediów. Możliwe, że to pomoże w jakiś sposób.
Ja sama po sobie widzę, że przez to ciężko mi się skupiać na nauce czy czytaniu książek.
Brzmi jak nerwica.