#y0dWX
Zbierałem się długo. Wiedziałem, że wreszcie muszę do niej się zbliżyć i odważyć się na ten pierwszy krok. Trudno – najwyżej polegnę w boju – myślałem sobie. Jako że zajęcia, w których ona uczestniczyła, miały miejsce tylko dwa razy w tygodniu, musiałem czekać pół roku na odpowiednią okazję. Bo wiecie – nie mogłem sobie do niej tak po prostu podejść. O, nie. Tu musiał być pretekst!
I wreszcie znalazł się. Kiedy zadzwonił dzwonek na koniec lekcji, obiekt moich westchnień spakował manele w torbę i skierował się w stronę drzwi, zostawiając na ławce telefon! Niczym gepard rzuciłem się po ten fant, aby nikt przede mną tego nie zrobił. Wziąłem głęboki oddech i dogoniłem ją.
- Hej! - pisnąłem czując, jak zalewam się potem, a moje kończyny zaczynają się trząść. Odwróciła się i rzuciła mi najbardziej seksowne, urzekające spojrzenie, jakie kiedykolwiek widziałem.
- Z-z-zostawiłaś swój te-te-te… - I wtedy telefon wyślizgnął się z moich, roztrzęsionych jak żelatynowy miś, rąk. Upadł na ziemię ekranem w dół.
Aparat zniszczył się. Pękł wyświetlacz. Była wściekła. Nakrzyczała na mnie przy całej klasie. Musiałem jej go odkupić. Nie wiem, co bardziej bolało – ten nieoczekiwany wydatek, czy wstyd, którego się najadłem.
Co za czasy, facet nawet nie umie normalnie zagadać. A potem płacz na incelskich forach o "epidemii samotności mężczyzn"
Nie zrozumiesz tego, ponieważ tego nie znasz. Ona była zjawiskowo piękna.