#yVWJG
Pewnego razu, kiedy doszedłem na miejsce, poczułem rewolucję żołądkową w jelitach, więc przeprosiłem kolegów, powiedziałem, że się źle czuję i poleciałem do domu. Niestety nie udało mi się dobiec i tuż pod domem popuściłem. Wszedłem do domu w ufajdanych dżinsach (nic nie było widać), wleciałem czym prędzej do łazienki i się obmyłem. Ale został problem spodni. W końcu nie mogłem wyrzucić ich do śmieci po prostu, bo ktoś by znalazł i by się śmiali ze mnie, a wtedy mnie to ruszało. Więc zapakowałem je do torby sportowej i poleciałem na sąsiednią dzielnicę, gdzie były altany śmietnikowe. Pech chciał, że akurat dzień wcześniej zamontowali tam kłódki i nie dało się nic wyrzucić bez klucza. No i zdesperowany nie wiedząc, co zrobić, wrzuciłem te spodnie do zielonego kontenera, który okazał się zbiórką odzieży dla biednych dzieci...
I nawet teraz po latach mi wstyd, więc przepraszam tego, kto to znalazł.
A nie wpadłeś na to żeby je przeprać jakoś wstępnie przynajmniej, a mama by je wrzuciła do prania kiedy by je robiła? Co ja pytam, musieliby na sriktoku mówić to by cię oświeciło.
Serio, czepiasz się dzieciaka, że w poczuciu wstydu nie pomyślał jak dorosły i chciał ukryć dowód "winy"? Chciał uniknąć wyśmiania, więc pewnie był zawstydzany przez rodzinę za mniejsze "przewinienia".
No dobra, był mały. Nie wiem czemu ale ubzdurałem sobie że to był nastolatek.
Aczkolwiek ja byłem jeszcze mniejszy, bo w wieku przedszkolnym i zdarzyła mi się taka awaria, też poza domem. Po powrocie prałem sam gacie i suszyłem na słońcu :)
Od takiego małego bąka bym nie wymagał. Nastolatek już powinien umieć to ogarnąć (wstępnie uprać/wyczyścić z ekstrementów, nie wyrzucić).