#l99Hq

W latach 90. byłam w sanatorium w Rabce i wspominam to jako przerażające doświadczenie. Chcę się tylko wygadać, bo było to dawno, a ja nigdy nie powiedziałam tego nikomu i nie mam zamiaru.

Miałam około 7 lat. Na początku przydzielili mnie do oddziału starszych dzieci niż ja sama (byłam na granicy). Trafiłam do pokoju z dziewczynami, które były nastawione wrogo, bo byłam dla nich dzieciakiem. Mam dwa wspomnienia, które są dla mnie kontrowersyjne, a przez wzgląd na to jak mnie wtedy traktowały starsze dzieci, nie miałam z kim się tym wtedy podzielić.

Pierwsze wspomnienie po kilku dniach pobytu. Wieczorne krótkie kąpanie. Do zamkniętej łazienki wchodzi opiekunka i wydziera się na mnie, że myję się za długo (jakieś 3 minuty?). Wydziera mi prysznic z ręki i mówi, że ona mi pokaże jak się myje... I zaczyna szorować moje miejsca intymne gołą ręką, "przypadkowo" wkładając do środka palec! Byłam przerażona.
Druga sytuacja to coweekendowe długie kąpanie, razem z myciem głowy, w takim dużym pokoju kąpielowym z wannami i kabinami prysznicowymi. Mimo tego, że miałam bardzo długie włosy, to zawsze myłam je sama. A tam - kazali mi się rozebrać do naga i wchodzić przy wszystkich do wanny razem z obcymi dziećmi. Przy okazji przez dziurki w drzwiach podglądali nas chłopcy. Po poprzednim ataku na moją intymność uparłam się, że będę brać prysznic i przy takim natłoku dzieci, jakoś opiekunki chyba dały spokój, nie chcąc robić afery.

Nie wiem, może to ja jestem dziwna, nigdy nie miałam rodzeństwa (ale wiem, że dzieci się kąpią razem, bo pilnowałam kuzynów, kiedy się bawili w wodzie) i miałam dużą potrzebę intymności. Ale pobyt tam pozostawił we mnie duży niesmak i ostatecznie nie byłam tam tyle czasu, ile założono. Całe szczęście.
Książka Anonimowe
IWannaMore Odpowiedz

Potwierdzam! Ja też byłam w sanatorium w Rabce i to, co się tam działo podczas kąpieli podchodzi pod molestowanie. Co wieczór wspólne podmywanie w bidecie. Stałyśmy w kolejce, bez majtek i kiedy przyszła twoja kolej to trzeba było ściągnąć ręcznik i się podmyć. Na oczach wszystkich dziewczyn z oddziału i jakiegoś starego, obleśnego babska, która "pilnowała" czy dobrze to robimy. Raz w tygodniu "wielkie mycie" całego ciała pod prysznicami. Też na oczach tego babona i w towarzystwie innych, obcych sobie dziewczyn. Przedział wiekowy od 6 do 18 lat. To było straszne! Ciekawe, czy dalej tak jest?

RomanticGirl

Te dziewczyny mające koło 18 lat nie protestowały?

IWannaMore

RomanticGirl: Wtedy były inne czasy. Dziewczyny, kobiety były bardziej stłamszone. O dzieciach mówiło się, że nie mają głosu, powinny bezwzględnie słuchać dorosłych i się to skuteczne egzekwowało, najczęściej biciem. Poza tym takie "wspólne prysznice" występowały nie tylko w tym sanatorium - szkoły, wycieczki, kolonie, nie było to niczym aż tak niezwykłym dla nas. Dziwna i niezręczna była dla nas obecność tego babska. Na początku oczywiście wstydziłyśmy się, ale jak babsko się wydarło to ze stachu rozbierałyśmy się do naga bez słowa sprzeciwu. Niektóre były bardziej skrępowane, inne mniej. Albo nie pokazywały tego po sobie. Pamiętam, że raz jedna dziewczyna pokłóciła się z tym babskiem, to dostała od niej w twarz. Nie widziałam tego, ale inne dziewczynki mi mówiły. Nie było komu się poskarżyć, rodzice daleko, pisało się tylko listy, które szły tydzień albo dłużej.
Dziś już na szczęście tak nie ma. I za każdym razem nóż mi się w kieszeni otwiera, kiedy słyszę jak nauczyciel wygaduje, że dzieci z problemami powinny dostać lanie.

Aktopytaa

Nie, nie ma tak. Jer normalnie

Kamylka

Byłam tam rok temu z chłopakiem na kontroli, bo nie ma kawałka płuca. Teraz mój chrześniak musi tam jeździć bo ma to samo. Boże jak dobrze ze rodzice tam z nim zawsze zostają

onestag

Dopiero przez komentarze wróciły mi wspomnienia z Rabki :).

Byłam w sanatorium w Rabce w 2003 roku. Co do kąpieli/ pryszniców niczego takiego nie było. Ale był lekarz, podchodził pod 50, który co dwa dni "sprawdzał" dziewczyny, a dokładnie ich biusty. Nam dzieciakom 10-12 lat nic nie groziło, nie chciał Nas zbyt często oglądać, ale dziewczyny +16 już tak. Dwie były na tyle rozważne, że się na rozbieranie nie zgodziły, a sprawę poprzez rodziców zgłosiły wyżej, reszta wtedy chętnie zaczęła mówić, a On sam został zawieszony. Ile wcześniej dało się "lekarzowi pooglądać" i czy nie wrócił do "leczenie, nie wiem.

Kdfjxz

Przecież to sanatorium, nie hospicjum, nikt tam siłą nie trzyma, są tam sprawni i nie obłożnie chorzy ludzie, jakim cudem nikt nie zrobił z tym porządku? I to na taką skalę to się działo? Masakra...

UraharaKisuke

Niestety także byłam w tym sanatorium. Współczuje wam.

triskelion

Również byłam w tym sanatorium. Jakoś w 2008 roku i nie spotkałam się nigdy z czymś takim. Za to okropne babska to były takie 'pielęgniarki', do których chodziło się na badania. Bardzo nieprzyjemne i chamskie

Nie mam jakiejś traumy, ale przez tyle lat się zastanawiałam, czy moje wspomnienia są prawdziwe, bo chyba dość szybko to wyparłam... W ogóle nie mogłam się tam zaklimatyzować, byłam ciągle głodna, pamiętam że nie chcieli mi dać więcej jedzenia, a ja zawsze jadłam więcej. Jak rodzice do mnie przyjechali, to wzięli mnie po sanatoriowym obiedzie jeszcze do restauracji, gdzie zjadlam zupę, duże drugie danie i deser. I tak nie wytrzymałam, zabrali mnie w końcu zanim w ogóle poszłam do szkoły tam.

anonimowazlosnica

W sanatorium w Rabce byłam w 2014r. i zmieniło się wiele, aczkolwiek sytuacje wciąż były tam żałosne.
Jeśli ktoś, kto ma chore stawy (jak na przykład ja) pojechał windą na stołówkę, zamiast schodzić 3 piętra niżej, to dostawał solidny ochrzan. U mnie w pokoju nie było prądu. Naprawdę- 6 gniazdek, ale w żadnym nie było prądu. O 21 gaszone było światło, a były to wakacje, więc chcąc nie chcąc miało się ochotę choćby poczytać książkę przed snem, ale jak skoro nie ma prądu. Na prawie 60 dziewczyn były 3 prysznice, o które była wieczna bitwa. Rehabilitację (w uwaga SZPITALU REHABILITACYJNYM) dostawało się jedynie, gdy zgłosiło się, że coś boli. A gdy coś naprawdę bolało, to dostawało się diagnozę jednoznaczną- symulowanie. Ciąganie dziewczyn ze spuchniętymi stawami po górach i zabieranie ich na dwugodzinne spacery również należało do całkowicie normalnych. A prawda jest taka, że może i nikt tam siłą nie trzyma, ale jeśli chce się wyjechać wcześniej, to trzeba zapłacić grube tysiące za dni, które się opuszcza. Z tego co pamiętam to jest około 50zł za dzień, przy czym turnus trwał miesiąc. Paranoja.

Zobacz więcej odpowiedzi (29)
LadyS Odpowiedz

Nie jesteś dziwna.. To chore, co się tam działo.

KuraBezW

Mieszkam w Rabce od wielu lat i nigdy nie słyszałam żeby takie zdarzenia miały miejsce u nas w sanatorium...

Almalaila

@KuraBezW ja tak samo. Wielu moich znajomych, mimo mieszkania w Rabce, bywało na turnusach w tutejszych sanatoriach i zawsze wspominali to dobrze. Z resztą, po tym jak poszłam na studia, spotkałam kilka osób (z drugiego końca Polski), które przyjeżdżały w dzieciństwie na turnusy tutaj i też wspominają to bardzo dobrze.
Nie mogę uwierzyć w to, co tu czytam.
Ale może faktycznie były "lepsze" i "gorsze" sanatoria? W końcu jest tu tego od zatrzęsienia...

Skąd miałabyś słyszeć. Dzieci nie mówią o takich sprawach nawet rodzicom, zwłaszcza jeśli nikt ich nie edukuje jak teraz i nie poruszał nigdy wprost tego tematu. A
to nie był bardzo krzywdzący proceder na masową skalę i myślę że personel uważał to za normalne, tak jak i wielu niewrazliwych ludzi. Takie były czasy.

LadyOlcia Odpowiedz

Widzę, że powinnam się cieszyć, że zamiast na zaklepany turnus w Rabce mama zabrała mnie do babci na wakacje :) współczuję Wam

amnestia

Ale należy pamiętać, że od lat 90. do teraz duzo rzeczy się zmienilo :)

HelgavonKlusken Odpowiedz

W latach osiemdziesiątych każde dziecko musiało mieć wyhaftowane swoje nazwisko na każdej części garderoby, które przywiozło do sanatorium. Ot, tak, żeby nikt się nie pomylił i tylko swoje ciuchy na grzbiecie nosił. Szkopuł w tym, że wychowawczyniom nie chciało się sortować przynoszonych z pralni rzeczy. Skoro czyste i mniej więcej pasuje to można zakładać na dzieciaka. O ile noszenie sukienek i sweterków innych dzieci mi nie przeszkadzało, tak zawsze ryczałam, kiedy kazali mi zakładać cudze majtki. Jeden z największych koszmarów dzieciństwa to gatki z napisem Jacuś P.

IWannaMore

My za to dostawałyśmy oddziałowe ubrania. Sukienki miały po 20 lat, były uszyte z grubego, szorstkiego materiału. Najgorsza była bielizna. Rajstopy zamiast gumek miały wciągnięte sznurki. I majtki oczywiście. Sprane, porozciągane, ledwo trzymały się na tyłku. Nie mam pojęcia, jak się to miało do ówczesnych standardów higieny? Tym bardziej, że w sanatorium musiałyśmy się stawić z kompletem własnej bielizny. Jak tylko drzwi za naszymi rodzicami się zamknęły, kazano nam się przebrać do sanatoryjnych ciuchów, swoje schować do walizek, a te poszły do magazynu. To było okropne. Człowiek wciągał na siebie te majty z obrzydzeniem, nie wiedząc kto wcześniej je nosił. Okropne było też to, że w tej bieliźnie chodziłyśmy przez cały tydzień. Zmianę dostawałyśmy tylko w sobotę po kąpieli. Te, które miesiączkowały i zdarzyło im się poplamić bieliznę musiały iść do pielęgniarki oddziałowej i prosić się o nowe majtasy. Wiele wolało wytrzymać do wieczora, by w trakcie toalety dyskretnie wyprać to, co zabrudziły. Na szczęście zimą grzały kaloryfery, więc było gdzie wysuszyć. Gorzej, gdy w pokoju kilka dziewczyn miało okres. Jak rano rozpoznać, które majtki się nosiło, skoro wszystkie były identyczne, różniły się tylko rozmiarem?
Straszne! Tyle lat minęło, a mnie wciąż skręca.

Jababa Odpowiedz

Byłam w sanatorium w Rymanowie Zdroju,w latach 80.Tam też cotygodniowe wspólne prysznice były normą.I przydzielanie czystych ubrań z magazynu...Zero intymności,ale bez agresji i molestowania.

Anonimowaa9

Mieszkam w okolicy Rymanowa Zdroju i z tego co wiem, to sytuacja w naszych sanatoriach jest teraz bardzo ceniona :) Pozdrawiam

LejdiEs Odpowiedz

Zachowanie się tej "opiekunki" było skandaliczne. Aż mi ciarki przeszły na samą myśl.

Akerta

Mnie też, mam taki niesmak...

DeathFairy Odpowiedz

Dzieci też mają prawo do intymności, zwłaszcza w trakcie kąpieli i to co się działo w tym ośrodku jest po prostu chore

GamBollek Odpowiedz

Jeśli chodzi o kąpiel : sama się z siostrą kąpałam, jak miałam te 5, czy 6 lat i to nie było dla mnie wielce dramatyczne, bo przecież siostra to siostra. Co innego, kiedy wchodzisz do wanny gdzie jest kilkoro dzieci na raz. W takim wypadku przestałabym się kąpać, mimo tego, że kąpię się co najmniej 1-2 razy dziennie i okropnie się pocę.

FoxyLadie

Myślę, że pocisz się tak okropnie przez to, że zbyt intensywnie zmywasz 'warstwę ochronną' i ciało myśli, że jeszcze więcej musi jej produkować. Lepiej znaleźć przyczynę pocenia i ją wyeliminować, bądź załagodzić.

Mi samej znalezienie odpowiedniej kombinacji na cuchnące pachy (mimo odpowiedniej higieny!) zajęło dobre kilka lat. Tak, że nie wolno się zniechęcać i poddawać 😊

miastowa

FoxyLadie Pot nie jest żadną warstwą ochronną tylko łój. GamBollek może mieć problem z gruczołami potowymi, albo z hormonami, a najlepiej to zapytać lekarza.

AndyAnderson Odpowiedz

Jak czytam tutaj te komentarze to mam przed oczami jakiś radziecki obóz pracy dla dzieci. Masakra, ale takie były czasy.

kiedysbedziedobrze Odpowiedz

Nadal panuje tam chora atmosfera. W salach nie prądu, są powyjmowane klamki z okien, nie można wychodzic samemu z sali poza pojsciem do lazienki... Dodatkowo cisza nocna o 21 w wakacje dla ludzi w wieku 16-18 lat....
Pozdrawiam wszytski, ktorzy tak jak ja przezyli koszmar 'Szebesty' :)

Zobacz więcej komentarzy (25)
Dodaj anonimowe wyznanie